Trzy spotkania z druhem Ryszardem

Prezydenta Ryszarda Kaczorowskiego wspomina harcmistrz Andrzej
Bajkowski, komendant chorągwi ZHP w Białymstoku

Pana Prezydenta Ryszarda Kaczorowskiego, naszego druha i harcmistrza,
poznałem osobiście 20 lat temu podczas uroczystości rocznicowych
upamiętniających obronę Białegostoku we wrześniu roku 1939, w których to walkach
uczestniczył. Prezydent odwiedzał wówczas swój rodzinny Białystok pierwszy raz
od czasu, kiedy przez Rosjan został stąd wywieziony na Sybir.
Rozmawiał z
nami, harcerzami, na specjalnie zorganizowanym spotkaniu. Prowadziliśmy wówczas
bardzo ożywioną dyskusję na temat harcerstwa polskiego, jego problemów i
radości. Był wówczas bardzo szczęśliwy. Śpiewał z nami harcerskie pieśni.
Opowiadał, jak to przed wojną jako druhowie harcowali z kolegami po Puszczy
Knyszyńskiej. Mówił o trzech dębach w Parku Zwierzynieckim w Białymstoku, gdzie
złożył swoje przyrzeczenia harcerskie. W tym miejscu w okresie międzywojennym
odbywały się zbiórki harcerskie. Do dziś, według tradycji, mamy tam zgrupowania
i przysięgi.
Drugie spotkanie z Panem Prezydentem odbyliśmy na Monte Cassino
w roku 2004. Przygotowywaliśmy tam jako harcerze uroczystości rocznicowe od
strony logistycznej. Właśnie pracowaliśmy, kiedy spośród białych krzyży na Monte
Cassino wyłoniła się postać Prezydenta Kaczorowskiego. Rozpoznał nas, podszedł i
powiedział: „Mój kochany Białystok też tu jest, coś niesamowitego”.
Rozmawialiśmy długo. Mówił, że często tu przyjeżdża, żeby odwiedzić swoich
kolegów z II Korpusu Wojska Polskiego gen. Władysława Andersa, którzy polegli w
bitwie, a jemu Bóg pozwolił ją przeżyć. Ostatnie spotkanie z Prezydentem
mieliśmy niedawno, bo w dniu jego 90. urodzin, w grudniu 2009 roku. Obchodził je
w rodzinnym Białymstoku. Było ognisko, śpiew, zawiązaliśmy harcerski krąg,
podarowaliśmy prezydentowi Kaczorowskiemu mosiężny krzyż harcerski. Widać było,
że jest niesamowicie wzruszony. Powiedział, że zawiśnie on na godnym miejscu w
jego domu.
Prezydent Ryszard Kaczorowski był złotym człowiekiem. Życzliwie
nastawiony do każdego. Bardzo cieszyły go spotkania z młodymi harcerzami. Zawsze
podchodził do każdego, podawał dłoń, rozmawiał, pytał o białostockie harcerstwo.
Gdy żegnał się ze mną ostatni raz, powiedział: „Czuwaj, druhu, do następnego
spotkania”…

not. AB

drukuj