fot. PAP/Paweł Supernak

Zakończyło się przesłuchanie Donalda Tuska przez komisję śledczą ds. Amber Gold

Były premier Donald Tusk od godz. 10.00 zeznawał przed sejmową komisją śledczą badającą aferę Amber Gold. Szef Rady Europejskiej był według harmonogramu prac komisji ostatnim świadkiem wezwanym do złożenia zeznań.

Donald Tusk wskazał, że o sprawie Amber Gold dowiedział się na przełomie maja i czerwca 2012 roku. Jak zeznał, informacje na ten temat otrzymał od ministrów Jacka Rostowskiego oraz Tomasza Arabskiego.

W przypadku wielu pytań były premier zasłaniał się niepamięcią.

Stwierdzenie, że w sprawie Amber Gold służby państwa nic nie robiły jest nieprawdą – zaznaczył świadek. Dodał, że jego przesłuchanie ma charakter polityczny.

Jeden z wątków przesłuchania dotyczył kontroli, jaką obiecał zlecić Donald Tusk po wybuchu afery. Kontrola miała objąć wszystkie instytucje, w tym ministerstwa, które mogły mieć jakikolwiek związek ze sprawą.

Szefowa komisji poseł Małgorzata Wassermann zapytała o zlecenie kontroli w MSW.

M. Wassermann: Czy Pan zlecił taką kontrolę i jakie są wnioski z tej kontroli?

D. Tusk: Przedstawialiśmy ogólne wnioski z tej kontroli w Sejmie. Ten materiał jest do dyspozycji. Jeśli chodzi o szczegółowe wnioski z kontroli, to potrzebowałbym dostępu do szczegółowej dokumentacji, która jest być może w Państwa dyspozycji, ale w mojej nie. Musielibyśmy się zgodzić co do tego, że będziemy odczytywali wszystkie wnioski pokontrolne ze wszystkich resortów.

MW: Panie premierze, ale to jest bardzo ciekawe, bo teraz mamy rzeczywiście powód do konfrontacji. Pan minister Cichocki pytany kilkukrotnie, czy zlecił mu Pan kontrole w MSWiA, powiedział: „Nie, nigdy”.

Niewykluczone, że niektórzy ze świadków, którzy złożyli już zeznania, zostaną wezwani po raz kolejny – być może w formie konfrontacji.

Po zakończeniu prac śledczy przygotują raport podsumowujący, który – według Małgorzaty Wassermann – ma liczyć setki stron.

 

Zuzanna Dąbrowska/RIRM

drukuj