Wydajcie nakaz za Michnikiem

Decyzja Sądu Garnizonowego w Warszawie w sprawie aresztowania byłego
stalinowskiego sędziego Stefana Michnika stanowi podstawę do wydania
europejskiego nakazu aresztowania – wskazują prawnicy. Michnik przebywający od
1969 r. w Szwecji ma podwójne obywatelstwo, a to państwo z zasady nie wydaje
swoich obywateli, więc zastosowanie ENA jest jedyną możliwą drogą, aby Szwecja
przekazała go Polsce
.

Warszawski pion śledczy IPN, który prowadzi postępowanie przeciwko Stefanowi
Michnikowi podejrzanemu o popełnienie zbrodni komunistycznych, na razie nie
udziela informacji o dalszych czynnościach, w tym terminie wystąpienia do sądu z
wnioskiem o ENA. Naczelnik Piotr Dąbrowski podkreśla, że Instytut podejmie
wszystkie czynności, żeby Michnik odpowiadał przed polskimi sądami.
Co do
zastosowania ENA nie mają wątpliwości prawnicy. Wynika to bowiem z faktu, że
Szwecja nie wydaje swoich obywateli. Drogę zastosowania zwykłej ekstradycji
badał już swego czasu były szef pionu śledczego IPN prof. Witold Kulesza.
Wówczas się okazało, iż poza ochroną obywateli w szwedzkim prawodawstwie nie ma
przepisów, pod które można byłoby podciągnąć kwestię odpowiedzialności za
zbrodnie systemu totalitarnego. – Szwecja nie ma analogicznych przepisów
związanych z rozliczeniem komunizmu i zapewne zakres pojęcia zbrodni przeciwko
ludzkości w prawie szwedzkim jest trochę inny niż w naszym – mówił wcześniej
prowadzący sprawę prokurator Marek Klimczak.
Natomiast umowa o ENA
zobowiązuje kraje, które ją podpisały, do wydawania swoich obywateli, aby mogli
odpowiedzieć karnie w innych państwach. Wydanie przez sąd nakazu aresztowania
otwiera drogę do przygotowania przez IPN wniosku o ENA, który musi także
zatwierdzić sąd. Taki wniosek został już swego czasu wystosowany wobec Heleny
Wolińskiej.
Gdy ENA trafi do władz danego kraju, te mają 90-dniowy termin na
jego rozpatrzenie. Prokurator Tomasz Kamiński z centrali pionu śledczego IPN
zaznacza jednak, że taki wniosek będzie musiał być rozpatrzony przez szwedzkie
sądy, które dokonają jego oceny.
Na Stefanie Michniku od 2007 r. ciążą
zarzuty udziału w bezprawnym pozbawieniu wolności Józefa Stemlera. Był on jednym
z członków składów orzekających o przedłużaniu aresztu członka Delegatury Rządu
na Kraj. IPN stwierdza, że „podejrzany świadomie brał udział w prześladowaniu
pokrzywdzonych ze względów politycznych i działał w strukturach systemu państwa
totalitarnego, posługującego się na wielką skalę terrorem dla realizacji celów
politycznych i społecznych. (…) Jego zachowania wyczerpują znamiona nie tylko
zbrodni komunistycznej, ale także znamiona zbrodni przeciwko ludzkości”.
Z
dotychczasowego postępowania wynika, że „podejrzany dopuścił się tego typu
czynów także w odniesieniu do co najmniej 19 innych osób, żołnierzy podziemia
niepodległościowego i Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, obywateli
podejrzewanych o szpiegostwo na rzecz Rządu RP na Uchodźstwie w Londynie czy
nawet funkcjonariuszy MBP podejrzewanych o nielojalność w stosunku do władzy
ludowej”.
Historycy przytaczają ówczesne wypowiedzi Michnika, który na
naradzie partyjnej w 1956 r. mówił: „Nam wtedy imponowało powiedzenie o
zaostrzającej się walce klasowej i nieprawdę powie ten, kto by twierdził, że
wtedy z niechęcią rozpatrywał te sprawy. Ja wiem, że raczej ludzie garnęli się
do tych spraw, sam muszę przyznać, że kiedy dostałem pierwszy raz poważną
sprawę, to nosiłem ją przy sobie i starałem się, żeby mi tej sprawy nie
odebrano”.

Zenon Baranowski

drukuj