Woda znów groźna
Woda na ulicach Krakowa, wezbrane rzeki i potoki w Małopolsce i na
Podkarpaciu, zalane szlaki turystyczne w Tatrach – tak wyglądały wczoraj tereny
południowo-wschodniej Polski. Przerażeni ludzie obawiają się powtórzenia
majowo-czerwcowego kataklizmu. Meteorolodzy uspokajają, że kolejna fala
powodziowa na razie nam nie grozi.
Intensywne deszcze spowodowały podwyższenie stanu rzek i potoków w Małopolsce.
Jak poinformowała "Nasz Dziennik" Joanna Sieradzka, rzecznik prasowy wojewody
małopolskiego, wezbrane wody wywołały lokalne podtopienia budynków, dróg i pól,
wystąpiły także z rowów melioracyjnych oraz zatkały przepusty. – Na terenie
województwa obowiązuje 6 alarmów przeciwpowodziowych, w 11 miejscach ogłoszono
pogotowie przeciwpowodziowe. Stany alarmowe na rzekach przekroczone są w 16
miejscach, a stany ostrzegawcze w 19 – informuje Joanna Sieradzka. W gminie
Igołomia-Wawrzeńczyce woda wystąpiła z rowów melioracyjnych. Podtopieniu uległy
budynki mieszkalne i gospodarcze. Na tym terenie zamknięte są drogi powiatowe
Wawrzeńczyce – Proszowice oraz Glewie – Wawrzeńczyce. W Krakowie, gdzie
wystąpiły lokalne podtopienia, wprowadzono pogotowie przeciwpowodziowe. – W
dzielnicy Prokocim wylała rzeka Serafa. Czasowo wyłączono z ruchu ulice:
Półłanki, Złocień (do osiedla dojeżdżają autobusy MPK), Bieżanowska, Botewa/Półłanki,
tunel drogowy w Ruszczy – dodaje rzecznik.
Trudna sytuacja panowała także w miejscowościach Ubrzeż i Wieruszce (gm.
Łapanów, powiat bocheński), gdzie z koryta na długości jednego kilometra
wystąpiła rzeka Stradomka. Ponadto zatkane przepusty w Barcicach koło Nowego
Sącza zalały pola uprawne i łąki. Z powodu podtopień utrudnienia występowały na
drogach powiatowych w gminach Dąbrowa Tarnowska i Pcim. Zgodnie z
przewidywaniami służb meteorologicznych w Małopolsce spodziewane były intensywne
opady deszczu nawet do 35 litrów na metr kwadratowy. Wczoraj Wisła była w miarę
spokojna, a do stanu ostrzegawczego brakowało jeszcze 140 centymetrów. Według
informacji Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej, w najbliższym czasie na
terenie województwa wody utrzymywać się będą powyżej stanów ostrzegawczych, a
lokalnie – stanów alarmowych. Jednak nie istnieje zagrożenie ich wystąpienia
ponad koronę wałów. Mimo to sporo pracy mieli małopolscy strażacy, którzy
interweniowali ponad sto razy, m.in. przy udrażnianiu przepustów, wypompowywaniu
wody z zalanych piwnic i zabezpieczaniu posesji przed zalaniem.
W górach, gdzie deszcz pada od kilku dni, zalane są szlaki turystyczne. Tylko na
Kasprowym Wierchu w ciągu ostatniej doby spadło 60 litrów wody na metr
kwadratowy. Na Podhalu w ośmiu miejscach przekroczone były stany ostrzegawcze na
rzekach. W Nowym Targu poziom Czarnego Dunajca przekroczył stan alarmowy o 28
cm, w Zakopanem Cicha Woda – o 11 cm, a w Ludźmierzu Lepietnica – o 61
centymetrów.
Na Podkarpaciu, które najbardziej ucierpiało podczas dwóch ostatnich fal
powodziowych, poziom kilku potoków i rzek przekroczył stan alarmowy, a na
większych rzekach – ostrzegawczy. Strażacy interweniowali już ponad sto razy.
Wprowadzono alarmy i pogotowia przeciwpowodziowe. Dotyczą one głównie gmin
leżących w dorzeczu Sanu: Sanok, Zarszyn w powiecie sanockim, Jeżowe w powiecie
niżańskim, oraz w podrzeszowskiej gminie Tyczyn. Jednak dotychczas to nie
większe rzeki stanowiły główne zagrożenie. Problemem po intensywnych opadach
stają się lokalne cieki wodne, które spowodowały szereg podtopień. Stąd
nieprzejezdna była wczoraj droga wojewódzka Sokołów – Łańcut w miejscowości
Trzeboś. Wojewódzkie Centrum Zarządzania Kryzysowego w Rzeszowie uspokaja
jednak, że na Podkarpaciu nie ma zagrożenia powodziowego. Z głównych rzek ani
Wisła, ani San nie przekraczają stanów ostrzegawczych.
W Rzeszowie wprowadzono wczoraj alarm przeciwpowodziowy. Po południu stan
alarmowy na Wisłoku był tam przekroczony o 24 centymetry. Woda podtopiła wiele
posesji. Z kolei w Krośnie do stanu alarmowego brakowało 30 cm, ale poziom wody
stale wzrastał. Stan ostrzegawczy przekroczyły Wisłoka i Ropa w swych górnych
biegach oraz mniejsze rzeki: Stobnica, Mleczka, Morwawa i Osława. Stan alarmowy
przekroczyły także Pielnica w Nowosielcach oraz rzeszowskie potoki Strug i
Młynówka. Opady na Podkarpaciu mają utrzymać się do piątku. Niepokoi to
zwłaszcza mieszkańców północnej części regionu, którzy ucierpieli podczas
powodzi w maju i czerwcu, a gdzie wciąż nie udało się wyremontować i uszczelnić
wszystkich wałów. Jednak meteorolodzy uspokajają, że stopniowo opady zaczną
zanikać, i takiej powodzi jak miniona na razie nikt nie przewiduje.
Mariusz Kamieniecki
