Wobec czego opozycją będzie PJN
Z Jakubem Zielińskim, doktorantem w Instytucie Socjologii Uniwersytetu
Mikołaja Kopernika w Toruniu, rozmawia Paulina Jarosińska
Jak ocenia Pan przyszłość nowej partii Polska Jest Najważniejsza?
– Najnowszy sondaż Homo Homini dla Polskiego Radia zdaje się łaskawy dla tego
projektu, a z pewnością bardziej przychylny niż notowania pomysłu posła z
Lublina. Dla pozycji PJN istotne będzie, jak czas, który pozostał do wyborów,
zostanie wykorzystany przez polityków tej formacji. Jeśli posłom nowej partii
uda się zaistnieć w rzeczywistości parlamentarnej, między innymi poprzez
inicjatywy ustawodawcze, to jest szansa, że na tle zapowiadanych, ale wciąż
nierealizowanych "ofensyw ustawowych" Platformy Obywatelskiej, projekt nowej
partii zwiększy swój elektorat. Nie można w tym miejscu nie wspomnieć o wsparciu
medialnym, jakie towarzyszy inicjatywie Joanny Kluzik-Rostkowskiej, choć można
się spodziewać, że zależy ono od tego, na ile PJN postrzegana jest w mediach
jako zagrożenie dla PiS. Prawdopodobnie, kiedy nowa partia zacznie odbierać
sympatyków Platformie, medialne poparcie wygaśnie. Ciekawe jest również, co
niebawem też się zapewne wyklaruje, w stosunku do której partii tak naprawdę
opozycją jest PJN – do PO czy do PiS. Najlepszym tego sprawdzianem będą kolejne
głosowania parlamentarne. Zauważmy przy tym, że gra stała się poważna, odkąd PO,
PSL, SLD i PJN mogą wspólnie stworzyć większość konstytucyjną, a PiS bez posłów
PJN nie ma możliwości blokowania zmian w Konstytucji. Odrębną kwestią jest to,
czy w sytuacji, kiedy posłowie PJN będą dążyli do zaistnienia w parlamencie
przed wyborami, nie będą wystawieni na pokusę wspierania PO w zamian za
eksponowane medialnie stanowiska szefów komisji parlamentarnych i tym podobne
profity. Może się okazać, że Platforma tanim kosztem uzyska możliwość wpływania
na partię Joanny Kluzik-Rostkowskiej.
Pana zdaniem, dojdzie w przyszłości do koalicji PO – PJN? Niektórzy
komentatorzy widzą przyszłość nowego ugrupowania właśnie w takiej konfiguracji.
– Europoseł Ryszard Czarnecki stwierdził niedawno, że Polska Jest Najważniejsza
odbiera polityków PiS-owi, ale elektorat Platformie. Nie jestem przekonany, czy
nie jest to przejaw myślenia życzeniowego. Chociaż może faktycznie partii Joanny
Kluzik-Rostkowskiej uda się zmobilizować część społeczeństwa niebiorącą udziału
w wyborach. Na razie PJN bardziej różni się od Prawa i Sprawiedliwości niż od
Platformy i to może prognozować, że celem partii Kluzik-Rostkowskiej może być
wejście w koalicję z PO. Jednym z sygnałów ewentualnej współpracy PJN z PO w
przyszłości było głosowanie w sprawie subwencji z budżetu dla partii.
Inicjatywę PJN od początku pozytywnie oceniali politycy PO i SLD, którzy
wierzą, że osłabi ona Prawo i Sprawiedliwość.
– Dla polityków Platformy każda niemal informacja o ruchu na scenie politycznej
jest wiadomością dobrą. Oznacza ona bowiem, że media będą zajmowały się sprawą
roszad partyjnych, a nie rozliczaniem tego, w jaki sposób PO sprawuje mandat
władzy. Oczywiście, działania, które osłabiają opozycję, tym bardziej cieszą
partię Donalda Tuska. Każdy konflikt, rozłam w PiS będzie odbierany jako dobry
sygnał dla PO. Jak zauważyliśmy jednak wcześniej, sondaże pokazują, że poparcie
dla Prawa i Sprawiedliwości jest raczej stabilne.
PJN jest partią z wizją, programem?
– Przypuszczam, że wizję tej partii będzie można zweryfikować przy
poszczególnych głosowaniach oraz w momencie, gdy politycy PJN sami będą
wychodzić z inicjatywami ustawodawczymi. Z dotychczasowych deklaracji widać, że
ma program, który mogłaby skonstruować każda partia, której zależałoby na
ulokowaniu się gdzieś pomiędzy PiS a PO.
Politycy PJN ewidentnie starają się odwoływać do spuścizny Lecha
Kaczyńskiego.
– Odwoływanie się do osoby Lecha Kaczyńskiego może z jednej strony być próbą
sprowokowania Jarosława Kaczyńskiego, dla którego ta sprawa ma wymiar osobisty.
Z drugiej strony – może to odzwierciedlać także zamiar odebrania elektoratu
Prawu i Sprawiedliwości: elektorat PiS był w znacznej mierze elektoratem Lecha
Kaczyńskiego. Rywalizacja o prawo do reprezentowania myśli politycznej Lecha
Kaczyńskiego ma też ten wymiar, że oto współpracownicy prezydenta odmawiają tego
prawa jego bratu, który – bądź co bądź – wydaje się naturalnym kontynuatorem
pracy Lecha Kaczyńskiego. W tym przynajmniej zakresie można by oczekiwać
większej subtelności od polityków, szczególnie jeśli mieliby oni współpracować w
przyszłości przy tworzeniu koalicji rządowej, czego zapewne znaczna część
prawicowego elektoratu sobie życzy.
Dziękuję za rozmowę.
