Wersja prokuratora Jasińskiego
Olsztyński prokurator Piotr Jasiński zeznał przed sejmową komisją
śledczą ds. porwania i zabójstwa Krzysztofa Olewnika, że nikogo nie informował o
stanie śledztwa. Nie brał też udziału w sekcji zwłok oraz pobieraniu materiału
genetycznego do badań DNA. Według doniesień mediów, Jasiński miał przekazywać
informacje o śledztwie biznesmenowi powiązanemu z gangiem
pruszkowskim.
Podczas zamkniętego przesłuchania prokurator Jasiński zaprzeczył medialnym
doniesieniom, twierdząc, że nikogo nie informował o stanie śledztwa dotyczącego
porwania i zabójstwa Olewnika. Nie utrzymywał też kontaktu z osobami, o których
donosili dziennikarze. Prokurator zeznał, że nie zajmował się bezpośrednio
pobieraniem próbek do badań genetycznych i nie uczestniczył w sekcji zwłok.
Dodał, że nie widział protokołów z pobrania DNA, aczkolwiek widział wynik badań,
co do którego nie miał żadnych wątpliwości.
Jasiński potwierdził, że był wraz
z policyjnym psychologiem u rodziny Krzysztofa Olewnika, aby powiadomić o
odnalezieniu ciała. Miał wówczas potwierdzić, jeszcze przed sekcją zwłok i
badaniami DNA, że to Krzysztof Olewnik.
Olsztyński prokurator potwierdził
także wiarygodność nagrania z poszukiwań ciała Olewnika. Jasiński tłumaczył, że
policjantka, której dane podał, pomagała wskazać właściwe miejsce pochowania
zwłok Sławomirowi Kościukowi. Miała protokół jego przesłuchania, z którego
wynikało coś innego niż to, co mówił wówczas przestępca. – Oczywiście to jest
wersja prokuratura Jasińskiego – mówi Andrzej Dera (PiS), wiceszef komisji
śledczej. – Prokurator broni się, wie, jaki jest stan wiedzy – dodaje.
Dera
zaznacza, że jego zeznania będą jeszcze weryfikowane przez komisję. – Chcemy
przesłuchać prokuratorów z Olsztyna, którzy występują w tej sprawie, m.in.
prokuratora Kozłowskiego, dopiero wtedy złoży się nam to w całość – podkreśla. –
Na razie mamy wersję prokuratora Jasińskiego i według niego, tak to wyglądało –
mówi. Sprawę możliwego ujawnienia informacji ze śledztwa bada gdańska
prokuratura. Zbigniew Niemczyk, zastępca prokuratora apelacyjnego w Gdańsku,
informował wcześniej, że w ramach śledztwa dotyczącego nieprawidłowości przy
sprawie Krzysztofa Olewnika prokuratorzy zdecydowali się zająć także opisywanymi
przez „Rzeczpospolitą” relacjami pomiędzy Piotrem Jasińskim i Wojciechem K.,
którzy mieli związek z porwaniem Olewnika.
Wobec Jasińskiego toczy się
postępowanie dyscyplinarne. Rzecznik dyscyplinarny prokuratury już w czerwcu
2008 r. postawił mu zarzuty. Prokurator mógł wprowadzić w błąd rodzinę Olewników
i przesłać do sądu niekompletne akta.
O uwikłaniu ludzi z aparatu władzy w
porwanie jego syna jest przekonany Włodzimierz Olewnik. W liście do premiera
Donalda Tuska stwierdza, że „nie ulega wątpliwości, że w porwaniu naszego syna,
jego okrutnym i zwyrodniałym dręczeniu i w konsekwencji zamordowaniu brały
udział osoby z organów państwowych, które powinny służyć obywatelowi do ochrony
jego bezpieczeństwa, a które to gwarantuje Konstytucja”.
Z kolei komendant
główny policji Andrzej Matejuk przeprosił Włodzimierza Olewnika za niefortunne
wykorzystanie zdjęcia ciała jego syna Krzysztofa, które zamieścił magazyn
„Policja 997” w lutowym wydaniu. Była to fotografia z sekcji zwłok Krzysztofa
Olewnika ukazująca jego szczątki wydobyte w październiku 2006 r. z miejsca
wskazanego przez Kościuka, jednego z jego zabójców.
Zenon Baranowski
