Ważny protest prezydenta Kaczyńskiego
Ze Szczepanem Siekierką, prezesem Stowarzyszenia Upamiętnienia Ofiar
Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów, rozmawia Jacek Dytkowski
Doczekaliśmy się oświadczenia prezydenta Lecha Kaczyńskiego na temat
działań Wiktora Juszczenki gloryfikujących oddziały OUN-UPA…
–
Juszczenko nadał zbrodniarzowi Stepanowi Banderze najwyższe ukraińskie
odznaczenie. To skandal. Uważam, że prezydent Lech Kaczyński postąpił w tej
sprawie bardzo dobrze, jak na głowę państwa polskiego przystało. Jesteśmy mu za
to wdzięczni. Jedną rzeczą jest przecież utrzymywanie stosunków z państwem
ukraińskim, a inną popieranie prezydenta Ukrainy, który nobilituje zbrodniczą
organizację. Dopuściła się ona przecież strasznych mordów na ludności polskiej i
nie tylko. UPA mordowała bowiem również m.in. Żydów i Ukraińców, którzy
odmawiali posłuszeństwa. Nie ukrywam zatem, że jestem dumny z oświadczenia
prezydenta. Oczywiście musimy utrzymywać dobre stosunki z Ukrainą, ale należy
też dbać, żeby nie budować tam państwa odwołującego się do wzorców faszyzmu
hitlerowskiego, czego symbolem jest Bandera. Istnieją jego fotografie w mundurze
hitlerowskim, więc jak można go nazywać dzisiaj bohaterem narodu i państwa
ukraińskiego? Oznacza to poważny problem dla wszystkich naszych polityków,
którzy rzeczywiście nie zważali na odpowiedzialność za zbrodnie, jaką ponosi ta
organizacja, a stawiali na tzw. demokratów na Ukrainie.
Wcześniej prezydent Kaczyński nigdy publicznie nie podnosił problemu
gloryfikacji UPA na Ukrainie. Co się zmieniło?
– Nie chcę tutaj
obciążać prezydenta. Musi on utrzymywać dobre stosunki z sąsiednimi państwami.
Natomiast uważam, że miał bardzo złych doradców, którzy absolutnie nie mieli
pojęcia na temat zbrodni, jakiej dopuściła się OUN-UPA. Co więcej, jestem
przekonany, że Juszczenko nie wyrażał swojego stanowiska w tej sprawie podczas
spotkań z naszym prezydentem. Trudno więc powiedzieć, żeby Lech Kaczyński nie
zdawał sobie sprawy z sytuacji, ale był raczej pochłonięty celem, by budować tę
„demokratyczną Ukrainę i odrywać ją od Moskwy”. Właśnie to, moim zdaniem,
decydowało o jego postawie.
Dziękuję za rozmowę.
