W interesie Rosji?

Władze Warszawy postanowiły usunąć pomnik katyński z pl. Zamkowego w inne
gorsze miejsce, tak aby nie znajdował się on w samym sercu Polski. Pomnik został
odsłonięty w maju 1998 roku na rogu ul. Senatorskiej i pl. Zamkowego, tuż obok
Zamku Królewskiego i kolumny Zygmunta.

Pomnik ufundowała Polonia amerykańska, gdy okazało się, że władze stolicy RP
albo nie chcą, albo nie mogą wystawić pomnika katyńskiego. W obecności ponad 20
tysięcy ludzi, przedstawicieli najwyższych władz państwowych, biskupów,
delegacji Jasnej Góry i pocztów sztandarowych z całej Polski pomnik katyński
odsłonił pułkownik Ryszard Kukliński, bohater Polski i Ameryki, ostatni skazany
na śmierć przez komunistów oficer Wojska Polskiego. On też był autorem
inskrypcji na pomniku "Katyń – pamięci oficerów Wojska Polskiego zamordowanych
przez komunistyczny totalitaryzm sowiecki na całym obszarze imperium zła po 17
września 1939 roku". Autorem tego skromnego, ale niezwykle sugestywnego pomnika
jest artysta rzeźbiarz Andrzej Renes, twórca pomnika Prymasa Wyszyńskiego na
Krakowskim Przedmieściu oraz księdza Ignacego Skorupki przed katedrą praską.
Literka "t" w straszliwym słowie Katyń jest zarazem krzyżem, co nawiązuje do
grafiki pierwszej ulotki Armii Krajowej z 1943 roku, która informowała o
sowieckiej zbrodni ludobójstwa na bezbronnych polskich jeńcach.
Wiceprezydent stolicy Włodzimierz Paszyński tuż przed świętami prowadził naradę
grupy swoich urzędników na temat, gdzie ustawić Pomnik Katyński po usunięciu go
z pl. Zamkowego. Kluczowe okazało się stanowisko stołecznego konserwatora
zabytków, który uznał, że doktryna konserwatorska UNESCO nie pozwala, aby pomnik
katyński znajdował się na pl. Zamkowym. Na czym ta doktryna miałaby polegać, nie
sprecyzował ani konserwator, ani wiceprezydent Paszyński. To oczywiście
pretekst, tak samo jak wszystkie pozostałe pseudoargumenty używane przez
urzędników. W rzeczywistości chodzi o to, że znaczenie pomnika katyńskiego –
jedynego w stolicy, znacznie wzrosło po tragicznej katastrofie 10 kwietnia 2010
roku pod Smoleńskiem, kiedy w drodze do Katynia zginął prezydent Lech Kaczyński
i elita Rzeczypospolitej. Od tej pory pod pomnikiem na pl. Zamkowym bez przerwy
składane są kwiaty, palą się znicze, gromadzą i modlą ludzie. Wszystkie
manifestacje, które szły pod Pałac Prezydencki 500 metrów od pomnika, zapalały
przy nim znicze. Pod pomnikiem katyńskim składała wieniec również pani prezydent
stolicy Hanna Gronkiewicz-Waltz. Jej rzecznik oświadczył, że miasto "zrobi
wszystko, aby znaleźć dla pomnika lokalizacjię w reprezentacyjnym miejscu w
centrum miasta". Problem polega na tym, że każde miejsce będzie mniej
reprezentacyjne od obecnego, i o to właśnie chodzi!
Usunięcie pomnika katyńskiego jest tylko jednym z elementów szczególnego rodzaju
polityki historycznej, prowadzonej w interesie Rosji. Oto na Polach Mokotowskich
w Warszawie ma stanąć cerkiew prawosławna, dokładnie sobór, czyli prawosławna
katedra. Dziwnym przypadkiem cerkiew ma znajdować się akurat nieopodal miejsca,
gdzie w maju 1935 roku był katafalk z trumną Józefa Piłsudskiego, kiedy
zwycięski wódz odbierał ostatnią defiladę Wojska Polskiego. Koszt budowy razem z
działką przekracza 80 mln zł ze Skarbu Państwa! Zgodę na budowę soboru wydały
władze RP, w tym Ministerstwo Obrony Narodowej i wojewoda mazowiecki! Dla kogo
budowana jest ta monumentalna cerkiew, dlaczego są na nią pieniądze polskich
podatników, kiedy brak pieniędzy na dokończenie Świątyni Opatrzności?!

Józef Szaniawski
 

drukuj