Unia boi się fali imigracji
W Brukseli zakończył się dwudniowy szczyt państw Unii Europejskiej.
Dominującym tematem był kryzys w Grecji i problemy strefy euro. Program pomocy
dla Aten przyjęto w wersji, w której Polska nie będzie uczestniczyć. Omawiana
była także kwestia zakończenia negocjacji akcesyjnych z Chorwacją i problemy
związane z wydarzeniami w państwach północnej Afryki, rzutujące na europejską
politykę migracyjną.
Obecny szczyt jest już dziewiątym od wybuchu kryzysu w Grecji. – Będziemy
oczywiście mówić o Grecji, ale nie podejmiemy żadnych decyzji – powiedziała
przed wylotem do Brukseli kanclerz Niemiec Angela Merkel. Zaradzenie zadłużeniom
krajów strefy euro jest obecnie jednym z głównych problemów Wspólnoty. Także
premier Donald Tusk, który reprezentuje Polskę, powiedział, że "duch Grecji
będzie obecny na szczycie", ale jego zdaniem nie należy oczekiwać "żadnych
rewelacji dotyczących Grecji".
Unijni przywódcy wydali jeszcze w czwartek deklarację zapewniającą o gotowości
do dalszej pomocy dla zagrożonej bankructwem Grecji, uzależniając jednak tę
pomoc od przyjęcia przez grecki parlament nowego pakietu rygorystycznych reform
oszczędnościowych i prywatyzacji. Nowy plan pomocy dla Grecji ma być gotowy w
lipcu, ale kluczowe głosowanie w parlamencie jest spodziewane 29 czerwca. Do
przyjęcia pakietu wystarczy zwykła większość parlamentarna rządzącej
socjaldemokratycznej partii Pasok.
Na poprzedzającym właściwy szczyt spotkaniu partii zgrupowanych w Europejskiej
Partii Ludowej, głównie chadeckich, lider greckiej opozycji Antonis Samaras
powiedział innym centroprawicowym liderom, że nie może poprzeć programu 28 mld
euro oszczędności "ze względu na nowe obciążenia podatkowe". Gdyby pakiet
rządowy upadł, podstawowy warunek otrzymania pomocy zagranicznej nie zostałby
spełniony. Jeszcze w środę grecki premier Jeorjos Papandreu uprzedził o tym
słowacką premier Ivetę Radi˙covą w prywatnej rozmowie. Jak relacjonowała
Radi˙cová, wyraził "poważne wątpliwości", czy parlament zaakceptuje kluczowe
elementy programu. Wciąż wiele pytań dotyczy też udziału sektora prywatnego,
czyli banków i prywatnych inwestorów, w planie pomocy dla Grecji. Niemiecka
kanclerz Angela Merkel przyznała w środę, że niewiele państw UE nalega na to tak
bardzo jak Niemcy. Zdaniem Merkel, udział sektora prywatnego w ratowaniu Grecji,
choć dobrowolny, powinien być "znaczący". Duża część długu Grecji i jego
narastanie w ostatnim czasie spowodowane zostało spekulacjami banków i funduszy
inwestycyjnych na greckim długu.
Pomoc unijna dla Grecji ma wynieść około 90 mld euro, w tym 30 mld miałyby
wnieść właśnie banki i prywatni inwestorzy. Zgodnie z deklaracją ministrów
finansów strefy euro, mieliby oni uczestniczyć w pomocy na zasadzie dobrowolnego
refinansowania, czyli inwestowania zysków z wygasających obligacji w nowe
greckie papiery skarbowe. Jeśli pakiet reform zostanie uchwalony, na najbliższym
posiedzeniu ministrów finansów eurogrupy 3 lipca w Brukseli zostaną opracowane
szczegóły nowej pomocy dla Grecji.
W nowym pakiecie pomocy dla Grecji nie zostanie użyty mechanizm gwarancji z
budżetu UE, w którym chciała uczestniczyć Polska i deklarowała udział finansowy
w wysokości 250 mln euro. Ogłosił to przewodniczący Rady Europejskiej Herman Van
Rompuy już po pierwszym dniu szczytu. Zdecydowano się ograniczyć do wsparcia
przez państwa samej strefy euro i Międzynarodowy Fundusz Walutowy, pomijając
tzw. Europejski Mechanizm Stabilizacji Finansowej (EFSM). Ponieważ EFSM jest
finansowany dzięki gwarancjom budżetu UE, dotyczy on wszystkich 27 krajów i
gdyby zastosowano go w celu udzielenia pomocy Grecji, także Polska brałaby w tym
udział. Po wsparciu Irlandii i Portugalii zostało w nim ok. 11 mld euro.
Na użycie EFSM nie zgodziły się jednak posiadające własne waluty Wielka Brytania
i Czechy oraz niektóre kraje z samej strefy euro, które nie chciały angażowania
Komisji Europejskiej w cały proces przyznawania pożyczek. Do blokującej
mniejszości nie przystąpiła natomiast Polska. Ostatecznie wybrano jednak formę
bilateralnych gwarancji w ramach strefy euro. Takie rozwiązanie nie wyklucza
dobrowolnego udzielenia Grecji pomocy przez któryś z krajów spoza strefy euro.
Polskie źródła dyplomatyczne powiedziały jednak PAP, że nasz kraj raczej się na
to nie zdecyduje.
Niezdolna do spłaty swych długów Grecja wiosną 2010 roku była pierwszym krajem
strefy euro, który zwrócił się o pomoc Unii. Po ponad roku państwo to nie
podjęło programu oszczędnościowego, ma kłopoty ze ściąganiem podatków i z
prywatyzacją, a cięcia socjalne wywołują protesty obywateli.
Podczas szczytu przywódcy zatwierdzili wybór włoskiego ekonomisty Mario
Draghiego na stanowisko prezesa Europejskiego Banku Centralnego. Od listopada
obejmie on ten urząd po Francuzie Jean-Claudzie Trichecie.
"Tak" dla akcesji Chorwacji
W drugim dniu szczytu zapadła również decyzja dotycząca zakończenia negocjacji o
członkostwie w UE z Chorwacją, co ma nastąpić z końcem czerwca. "Rada Europejska
chwali Chorwację za poczynione wysiłki, które pozwoliły negocjacjom akcesyjnym
osiągnąć końcową fazę" – głosi deklaracja przyjęta przez przywódców 27 państw.
Konferencja Międzyrządowa, która zamknie negocjacje w ostatnich czterech
rozdziałach (sądownictwo, stocznie, sprawy finansowe i "inne sprawy"), jest
przewidziana na 30 czerwca. Do podpisania traktatu akcesyjnego może dojść przed
końcem roku, czyli za polskiej prezydencji. Po ratyfikacji przez państwa unijne
Chorwacja stałaby się 28. członkiem wspólnoty 1 lipca 2013 roku.
Licząca 4,4 mln mieszkańców położona nad Adriatykiem Chorwacja obecny kształt
polityczny przybrała w 1991 roku w wyniku wojny podczas rozpadu Jugosławii. Jest
jednak krajem stosunkowo dobrze rozwiniętym gospodarczo, co w dużej mierze
zawdzięcza swojemu położeniu, gwarantującemu duże zyski z turystyki. W procesie
przyjmowania prawa unijnego musiała przeprowadzić reformę sądownictwa, nasilić
walkę z korupcją i wprowadzić bardziej przejrzysty mechanizm finansowania partii
politycznych. Unijne przepisy o konkurencji wymusiły restrukturyzację
chorwackich stoczni. W negocjacjach w tej dziedzinie szczególnie silnie za
stawianiem Zagrzebiowi surowych warunków optowała Francja.
Cały szereg tematów szczytu związany jest z dorobkiem prezydencji węgierskiej.
Pod obradami Rady znalazły się sprawozdanie na temat kwestii asymilacji
społecznej populacji Romów/Cyganów oraz strategia UE na rzecz regionu Dunaju.
Na przebieg posiedzenia przywódców wpływ miały również wydarzenia w Egipcie i
Tunezji oraz wojna domowa w Libii. Niepokoje w niektórych państwach unijnych,
przede wszystkim południowych, skłaniają Wspólnotę do rewizji polityki
migracyjnej. Będzie to jedno z wyzwań polskiego półrocza w przewodniczeniu
pracom unijnych organów. Projekty w tej sprawie obejmują zwiększenie kontroli
granicy zewnętrznej oraz zasad rządzących swobodą poruszania się osób w strefie
Schengen. Mają zostać zakończone prace nad wspólnym europejskim systemem
azylowym.
W tej sprawie na szczycie zdecydowano, że Komisja Europejska ma do września
przygotować mechanizm pozwalający na czasowe przywracanie kontroli na granicach
wewnątrz strefy Schengen, ale tylko w ostateczności i w krytycznych sytuacjach.
Taką wyjątkową okolicznością może być na przykład duży napływ imigrantów. –
Wszystkie rządy są przywiązane do zasady swobody przemieszczania się osób w UE,
ale zdecydowaliśmy, że musimy poprawić zasady Schengen – powiedział Herman Van
Rompuy. "Nowy mechanizm ochronny", który ma rozszerzyć możliwości krajów na
czasowe przywracanie kontroli, ma zostać wdrożony "bez podważania zasady o
swobodnym przepływie osób" i stosowany tylko "jako ostateczność", gdy kraj nie
jest w stanie wypełniać zobowiązań dotyczących kontrolowania zewnętrznej
granicy.
Rada Europejska składa się z głów państw lub szefów rządów, którym towarzyszą
ministrowie spraw zagranicznych, i jest najważniejszym ciałem decyzyjnym w
skomplikowanym systemie organów Wspólnoty. Obok liderów krajów członkowskich ma
stałego przewodniczącego, którym jest Belg Herman Van Rompuy.
Piotr Falkowski
