Uczelnia rozwija się dynamicznie

Z prof. dr. hab. inż. Januszem Kaweckim, członkiem Rady Naukowej Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, rozmawia Katarzyna Cegielska

Zasiadając w Radzie Naukowej, Pan Profesor bacznie przygląda się WSKSiM. Jak Pan postrzega tę szkołę?

– Uczelnia ma dopiero siedem lat. Zalicza się do stosunkowo młodych niepublicznych szkół wyższych. Pamiętam początek jej działalności. Do tego obrazu, zachowanego w mej pamięci, często odwołuję się, otrzymując podczas posiedzeń Rady Naukowej informacje o nowych inicjatywach podjętych przez władze uczelni i realizowanych przez społeczność uczelnianą. Dzięki przyjęciu takiego punktu odniesienia najlepiej można ocenić, czy i w jakim stopniu szkoła wyższa wzrasta. W odniesieniu do WSKSiM dynamikę jej rozwoju dobrze charakteryzuje stale poszerzana oferta kształcenia na poziomie studiów pierwszego i drugiego stopnia oraz studiów podyplomowych. Realizacja ostatnio przedstawianej oferty kształcenia w WSKSiM wymagała znacznego powiększenia kadry nauczającej oraz bazy dydaktycznej. Dynamiczny rozwój uczelni w tym zakresie, coraz to nowe inicjatywy, które są odpowiedzią na zapotrzebowanie społeczne – wszystko to musi budzić podziw i szacunek każdego, kogo stać na obiektywną ocenę rozwoju WSKSiM. A cóż dopiero powiedzieć o wielu wypromowanych absolwentach tej uczelni. Oni najlepiej świadczą o swojej uczelni.


W ciągu dwóch lat, jakie minęły od otrzymania przez WSKSiM pozytywnych ocen kształcenia na kierunkach politologia i dziennikarstwo od Państwowej Komisji Akredytacyjnej, uczelnia otworzyła studia II stopnia, czyli magisterskie, na kierunku politologia, studia inżynierskie na kierunku informatyka, licencjackie na kulturoznawstwie i pięć nowych kierunków studiów podyplomowych. To mało czy dużo?


– Już te, przez panią przywołane fakty, świadczą dobitnie o dynamicznym rozwoju WSKSiM. Wiadomo przecież, że przedstawienie tak szerokiej oferty w zakresie kształcenia wiąże się ze spełnieniem przez uczelnię ostrych wymagań w zakresie kadry nauczającej oraz bazy dydaktycznej. Obiekty dydaktyczne i akademiki wzniesione przy ul. Starotoruńskiej mogą być uznane za wzorcowe dla szkolnictwa wyższego. Nie można też, przywołując osiągnięcia ostatnich lat, nie wspomnieć o owocnej współpracy międzynarodowej prowadzonej przez WSKSiM. Ich owocem są nie tylko konferencje i sympozja, na których przedstawiane są bardzo ważne i aktualne rezultaty dociekań badawczych, i to w postaci przydatnej dla szerokiego odbiorcy. Ostatnio bowiem dobrze rozwijająca się współpraca międzynarodowa zaowocowała uruchomieniem w WSKSiM kształcenia na odległość.


Miniony rok, choć owocny pod względem dydaktycznym i naukowym – mury WSKSiM po raz pierwszy opuścili absolwenci z tytułem magistra, zostały uruchomione kolejne kierunki studiów, był także niestety niesprzyjający, jeśli chodzi o pewne decyzje władz – rozwiązanie umowy przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego na projekt z listy kluczowej dotyczący rozbudowy uczelni, próby zerwania umowy z NFOŚiGW na projekt studiów podyplomowych: polityka ochrony środowiska – kompensacja przyrodnicza. Skąd ta nieprzychylność obecnych władz?


– W normalnym państwie demokratycznym władzom wszystkich szczebli powinno zależeć na rozwijaniu inicjatyw społecznych. Wszelkie pomysły zmierzające do uruchomienia nowych tematów i form kształcenia oraz dokształcania, inicjatywy w zakresie inwestycji dydaktycznych powinny być przez te władze wspierane. Przywołane przez panią decyzje sprawujących rządy w Polsce po wyborach w 2007 r. wskazują wyraźnie, że obecne władze rządowe nie są zainteresowane rozwijaniem inicjatyw społecznych. Po dokładniejszej analizie działań obecnych władz skierowanych przeciwko toruńskiej uczelni trzeba tę diagnozę uzupełnić. Moim zdaniem, wspomniane działania, jak i inne, znane nam, świadczą nie tylko o nieprzychylności. Zebrane i uporządkowane w szeregu następujące po sobie zdarzenia muszę ocenić wręcz jako niczym nieuprawnioną napaść na uczelnię, jej dyskryminowanie, chęć zastopowania dynamicznego rozwoju, a nawet doprowadzenia do zamknięcia toruńskiej uczelni. Już na samym początku tej zorganizowanej akcji chodziło o takie formułowanie wymyślonych zarzutów, aby pozbawić uczelnię dobrej o niej opinii. Zamierzano w ten sposób odciągnąć kandydatów na studentów od toruńskiej uczelni.


Dlaczego podjęto takie kroki?


– Bo toruńska uczelnia nie tylko kształci, ale również wychowuje studentów w duchu wartości katolickich. Kształceni tu przyszli dziennikarze przygotowywani są do odpowiedzialnego wypełniania swego zawodu; mają służyć prawdzie i przeciwstawiać się kłamstwu. W obawie przed absolwentami WSKSiM podjęta została akcja walki z nią. A że założycielem tej uczelni i jej pierwszym rektorem jest o. Tadeusz Rydzyk, który tak konsekwentnie i skutecznie uruchamia nowe dzieła wydające dobre owoce, to z tym większym impetem podjęto działania mające doprowadzić do zniszczenia uczelni toruńskiej.


W tym roku Pan Profesor zainicjował dwa ważne dla uczelni przedsięwzięcia. Najpierw w styczniu spotkanie ludzi solidarnych z WSKSiM, na które przyjechało wiele osób ze środowisk naukowych, ale także inni. Jakie owoce przyniosło to spotkanie?


– Warto na początku przypomnieć sytuację po wyborach parlamentarnych w 2007 roku. Nowy rząd – jak już wcześniej wspomniałem – rozpoczął akcję zwalczania wszystkiego, co wiąże się z WSKSiM. Akcja ta była budowana na kłamstwie, na formułowaniu bezpodstawnych zarzutów. Oburzało się na to wielu. Oburzeni byli też ci, którzy współtworzą środowiska akademickie w różnych ośrodkach w Polsce. Najpierw odezwali się nauczyciele akademiccy z Krakowa, potem z Poznania, Wrocławia, Łodzi… Wyrażaliśmy solidarność z WSKSiM i protestowaliśmy przeciwko dyskryminowaniu tej szkoły wyższej. Teksty wspólnych wystąpień kierowaliśmy do środków przekazu. Publikował je jednak tylko „Nasz Dziennik”, informowało o nich Radio Maryja. Z upływem czasu zaczęliśmy odczuwać potrzebę spotkania się razem, i to w uczelni, w której obronie występowaliśmy. Władze WSKSiM naszą inicjatywę przyjęły i 20 stycznia do Torunia przybyli licznie przedstawiciele prawie wszystkich środowisk akademickich w Polsce. Wielu po raz pierwszy mogło zobaczyć, jak wygląda toruńska uczelnia, porozmawiać ze studentami i wykładowcami. Dzięki temu utwierdzili się w przekonaniu, że działają w obronie dobrego dzieła. WSKSiM zaś umocniona została w przekonaniu, że solidaryzują się z nią środowiska akademickie w całej Polsce. Ustalając termin spotkania, nie wiedzieliśmy jeszcze, że w tym samym dniu również w Rzymie, na pl. Świętego Piotra środowiska akademickie Rzymu będą wyrażać sprzeciw wobec decyzji władz Uniwersytetu „La Sapienzia”, uniemożliwiającej Ojcu Świętemu spotkanie ze społecznością akademicką na terenie tej uczelni. Zgromadzeni w Toruniu łączyliśmy się z przebywającymi w Rzymie. Daliśmy temu wyraz w liście przesłanym do Benedykta XVI. Drugi list otwarty skierowaliśmy raz jeszcze do premiera i parlamentarzystów. Pisaliśmy w sprawie WSKSiM. Żądaliśmy w nim zaprzestania dyskryminacji katolickiej uczelni. Znamienne jest to, że już wkrótce – bo w połowie lutego – otrzymaliśmy odpowiedź z Sekretariatu Stanu Stolicy Apostolskiej. Do dzisiaj natomiast nikt z adresatów listu otwartego w sprawie obrony dobrego imienia uczelni toruńskiej nie raczył na nasze wystąpienia udzielić merytorycznej odpowiedzi.


Druga ważna inicjatywa to jałmużna na rzecz rozwoju w obliczu dyskryminacji władz…


– Brak reakcji władz na przywołane przed chwilą wystąpienia świadczyło dobitnie, że stamtąd nie możemy oczekiwać pozytywnych rezultatów. Trzeba więc było odwołać się do społeczeństwa, do tych, którzy sprawę najlepiej znają. Zwróciliśmy się więc do Rodziny Radia Maryja o pomoc. Zespół Wspierania Radia Maryja u progu Wielkiego Postu wystosował list otwarty do Rodziny Radia Maryja. Z wdzięcznością obserwowaliśmy szybko powiększającą się listę ofiarodawców, którzy aktywnie odpowiedzieli na nasz apel. Z zebranych ofiar można było już w kwietniu wyposażyć dużą, bo 16-stanowiskową pracownię komputerową w najnowszy sprzęt i oprogramowanie przydatne w prowadzeniu zajęć dydaktycznych. W ten sposób Rodzina Radia Maryja pokazała, że skreślenie projektu zgłoszonego przez WSKSiM i wcześniej ujętego w grupie godnych wsparcia ze strony funduszu europejskiego nie stanie na przeszkodzie rozwojowi uczelni. Mam nadzieję, że wiele spośród osób wtedy doraźnie wspierających uczelnię będzie nadal ją wspomagać, dołączając do grona przyjaciół WSKSiM.


Mija rok działalności Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego pod rządami prof. Barbary Kudryckiej. Jaki był ten czas dla nauki i szkolnictwa wyższego? Za jakie osiągnięcia można obecne ministerstwo pochwalić?


– Nowa władza zaczęła od dezawuowania decyzji podjętych przez poprzedników. I tak np. wcześniejsze procedury kwalifikacyjne oraz wynikające z nich decyzje zostały zakwestionowane. Sformułowano nowe wymagania. Spotkało się to ze sprzeciwem gremiów reprezentujących środowiska akademickie. To wszystko musiało owocować opóźnieniami w rozstrzyganiu konkursów. Do teraz trudno jest te opóźnienia nadrobić. A czas ucieka i fundusze przyznane przez UE na ten cel mogą nie być wykorzystane. Pamiętam, że przed wyborami w 2007 r. ich późniejsi zwycięzcy powszechnie mówili o przygotowanych pakietach projektów ustaw, które mają uzdrowić poszczególne obszary życia społecznego. Okazało się jednak, że założenia do projektów ustaw z zakresu szkolnictwa wyższego i nauki przedstawiono dopiero w drugiej połowie kwietnia br., czyli po pięciu miesiącach od utworzenia nowego rządu. Wiele z pomysłów tam zawartych spotkało się z krytyką środowiska akademickiego. Wysyłaliśmy krytyczne opinie indywidualnie oraz we wspólnych listach. Były takie, pod którymi złożyło podpisy ponad 1300 nauczycieli akademickich Dowiedzieliśmy się potem, że te zapisy należy traktować jako „projekt projektu założeń”. Potem była cisza i z końcem września na stronie internetowej ministerstwa pojawiło się opracowanie na temat „reformy nauki dla rozwoju Polski”. Indywidualnie zaś otrzymaliśmy od pani minister listy z zaproszeniem do zapoznania się z tekstem i przesyłania opinii. Mam nadzieję, że tym razem autorzy takich opinii otrzymają odpowiedzi z merytorycznym do nich ustosunkowaniem się pani minister.


We wrześniu ministerstwo przedstawiło pakiet pięciu projektów reform „Budujemy na wiedzy”. Dotyczą one utworzenia Narodowego Centrum Nauki, reformy Polskiej Akademii Nauk, Narodowego Centrum Badań i Rozwoju, utworzenia instytutów badawczych na bazie Jednostek Badawczo-Rozwojowych i zasad finansowania nauki… Wcześniej mówiło się o nowelizacji ustawy o szkolnictwie wyższym. Czy są to jakieś poważne zmiany, czy tylko zabiegi kosmetyczne ministerstwa w celu podniesienia statystyk?


– Nie miejsce tu na szczegółową analizę dyskutowanego pakietu propozycji. Można jednak stwierdzić, że zarówno w tym ostatnim pakiecie, jak i w opracowaniu z kwietnia obok wielu propozycji typu kosmetycznego występują również ostro ingerujące w obecny stan nauki. Najważniejsze jednak, aby oceniając, mieć pewność, że po ich wprowadzeniu do prawa uruchomią aktywność twórczą ludzi mających zajmować się posługą myślenia.


Dziękuję za rozmowę.
drukuj