Tusk położył inwestycje

Z Andrzejem Adamczykiem, posłem PiS, wiceprzewodniczącym sejmowej
Komisji Infrastruktury, rozmawia Marcin Austyn.

Mówiąc o niedokończonych inwestycjach drogowych realizowanych z myślą o
Euro 2012, akcentuje się problemy na budowie A2, a zapominamy, że autostradą A4
mieliśmy dotrzeć do wschodniej granicy kraju…

– To tylko kolejny przykład brakoróbstwa ze strony rządu, kolejny przykład
niewłaściwego zaangażowania sił i środków, a przede wszystkim niewłaściwego
nadzoru ze strony resortu transportu, a wcześniej infrastruktury. Bo jak inaczej
można określić sytuację, gdy mieliśmy już w planie użytkowanie autostrady A4 do
granicy z Ukrainą, a jej nie ma? Rząd miał na to pięć lat. To dużo czasu.
Przypomnę, że minister Eugeniusz Kwiatkowski w II Rzeczypospolitej w ciągu
trzech lat wybudował Centralny Okręg Przemysłowy. To był o wiele większy wysiłek
niż budowa autostrady. Tu wystarczy mieć dobry projekt, zrealizować wykup
gruntów i można rozpocząć realizację inwestycji. Do tego oczywiście trzeba
wybrać dobrych wykonawców kolejnych odcinków i właściwie nadzorować prace. Brak
tej autostrady doskonale obrazuje skandaliczną postawę osób odpowiedzialnych za
realizację tej inwestycji.

Miały być też wybudowane połączenia między miastami gospodarzami
turnieju. Ale nie ma ich na mapach.

– Żadne z miast organizujących mistrzostwa Europy w piłce nożnej nie ma takich
połączeń. Mało tego, na dziś nawet Warszawa nie jest połączona z systemem
komunikacyjnym Europy. Jednak cokolwiek by się nie stało na autostradzie A2
między Łodzią a Warszawą – a kibicujemy, by się udało, aby kibice mogli dojechać
do stolicy – to i tak jest pewne, że drogą ekspresową S5 z Wrocławia do Poznania
i odwrotnie nie pojedziemy. Wiemy też, że drogą S8 z Wrocławia do Warszawy i
odwrotnie nie pojedziemy. Wiemy, że drogą S7 pomiędzy Warszawą a Gdańskiem nie
przejedziemy. Wreszcie wiemy również, że autostradą A4 do granicy wschodniej nie
dojedziemy. Mamy za to nierozwiązany problem podwykonawców, którzy zostali
oszukani w czasie realizacji inwestycji drogowych. To jest ogromny kłopot,
wiążący się z dramatem tych ludzi, który po Euro nam zostanie. FIFA go nie
rozwiąże.

Po turnieju Euro presja, by budować drogi, znacząco opadnie. Inwestycje
staną?

– Mogę tylko zapewnić, że po Euro 2012 nie damy spocząć ministrowi Sławomirowi
Nowakowi. Nie zapomnimy o przedsiębiorcach, o terminach realizacji kolejnych
odcinków drogowych i równie stanowczo i często będziemy przypominali rządzącym o
ich zaniechaniach, bo o takim zjawisku możemy mówić w przypadku realizacji
inwestycji drogowych w Polsce.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj