Tusk gra pod SLD

Z dr. Marcinem Zarzeckim, socjologiem polityki, rozmawia Paulina
Jarosińska

Jak skomentuje Pan absencję Donalda Tuska na beatyfikacji Jana Pawła II w
Watykanie?

– Dziwię się nieobecności bardzo ważnego decydenta polskiej sceny politycznej na
tej niezwykle ważnej uroczystości dla Polski i Polaków. Oczywiście, to jest
przede wszystkim wydarzenie ogromnej wagi dla całego Kościoła katolickiego i w
pierwszej kolejności należy analizować je pod kątem teologicznym. Natomiast
nieobecność Donalda Tuska, premiera RP, można i trzeba rozpatrywać również w
kategoriach politycznych i tego, na czym polega reprezentowanie kraju. Szef
rządu, zawsze skrupulatnie podejmujący decyzje w oparciu o ich ewentualny odbiór
społeczny i wizerunkowy, czyli dostosowujący działania do mierników społecznych,
powinien czuć się w obowiązku uczestniczenia w tym ważnym wydarzeniu, tym
bardziej że dotyczy ono Polaka będącego symbolem transformacji naszego państwa i
Narodu. Mało tego, jak już powiedziałem, beatyfikacja jest niezwykle istotna dla
Polaków – to jest bezsprzeczne. Dlatego dziwi mnie ta nieobecność. Natomiast
uzasadnienie, które się pojawiło, a mianowicie, że ktoś z rządzących musi zostać
w kraju, jest uzasadnieniem fasadowym, asekuracyjnym. Spojrzałbym na tę sprawę
jeszcze z innego punktu. Proszę zauważyć, że cały czas toczy się pewna gra
polityczna, i to o dużą stawkę. PO nie może być pewna swojego zwycięstwa. Być
może jest to więc swego rodzaju ukłon w stronę SLD…

Czyli może być to również znak tego, że Donald Tusk chce przerwać tradycję
uczestniczenia przedstawicieli władzy państwowej na ważnych uroczystościach
Kościoła katolickiego?

– W istocie. To jest sygnał, że premier jest gotów do współpracy w tym zakresie
z SLD. Proszę pamiętać, że w polityce wszystko jest intencjonalne, w tym
wszystkie działania Donalda Tuska.

Czy nie jest to według Pana paradoks, że to w partii, która jawiła się na
początku jako centroprawicowa, nawiązująca do chadecji poprzez odwoływanie się
do wartości chrześcijańskich, dziś odcina się od tego, a nawet przejawia jakieś
niepokojące, antyklerykalne tendencje?

– Platforma jest przede wszystkim partią koniunkturalną – swój program uzależnia
od sondaży, bieżących nastrojów społecznych. Rejterada PO wynika właśnie z tego
podstawowego założenia – chce być partią dla każdego. W sytuacji, gdy jest
konieczne, usiłuje ukazać się jako sojusznik Kościoła, natomiast w innej
konfiguracji potrafi Kościół bezpardonowo zaatakować. PO jest skrajnie
koniunkturalną partią i decyzja Tuska o tym, że nie będzie go na beatyfikacji,
jest również elementem toczonej przez niego gry politycznej.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj