Tropiciele prawicowego odchylenia

"Miesięcznik "Press" angażuje się w osaczanie i niszczenie nielicznych już
tytułów niezależnych" – czytamy w liście otwartym dziennikarzy. Wszystko za
sprawą tekstu, jaki ukazał się w lipcowym numerze pisma, w którym autor
wypytywał firmy reklamujące się w tygodniku "Uważam Rze", czy "nie przeszkadza
im wizerunek upolitycznionej i formułującej skrajne opinie gazety".

Najnowszy, lipcowy numer branżowego miesięcznika "Press" przynosi tekst Mariusza
Kowalczyka pt. "Tygodnik szuka półki". Autor analizuje w nim m.in., w jaki
sposób tygodnikowi "Uważam Rze" udało się zaistnieć na rynku prasowym i zdobyć
około 140 tys. czytelników, wyprzedzając tym samym dotychczasowych liderów –
"Politykę", a także "Newsweek" i "Wprost". Tekst jest kuriozalny, bo oprócz
tego, że zarzuca tygodnikowi prawicowe "odchylenie" i "atakowanie innych
dziennikarzy", to w pewnym momencie autor zastanawia się, czy "reklamodawcom
wizerunek upolitycznionej i skrajnej w opiniach gazety nie przeszkadza" przy
wykupywaniu w niej płatnych ogłoszeń. I – co najdziwniejsze – wypytuje o to
przedstawicieli firm, których reklamy można było znaleźć na łamach tygodnika.
Takich jak ING Bank Śląski, PKO BP, a także BGŻ, który na razie w piśmie się nie
reklamował. Jak się okazuje, przedstawiciele banków, które wykupiły płatne
reklamy, nie mają takich wątpliwości, jakie chciał w nich zasiać autor tego
tekstu. BGŻ zaś – jak wynika z rozmowy miesięcznika z przedstawicielami banku –
na razie nie ma zamiaru się reklamować.
W sprawie tego artykułu grupa dziennikarzy postanowiła wystosować list otwarty.
W ich ocenie, artykuł opublikowany w "Pressie" jest "szczególnie drastycznym
wyrazem przekroczenia granicy oddzielającej pismo branżowe od uczestnika wojny
politycznej". Opisane w tekście przepytywanie reklamodawców, także
potencjalnych, na okoliczność, czy nie przeszkadza im "wizerunek upolitycznionej
i skrajnej w opiniach gazety", ma charakter "brutalnej próby nacisku,
uniemożliwienia temu tytułowi odniesienia sukcesu na rynku reklamowym". "Zamiast
wspierać pluralizm mediów, angażuje się w osaczanie i niszczenie nielicznych już
tytułów niezależnych, o innych niż redakcji "Press" poglądach nie tyle na
dziennikarstwo, co na sprawy społeczno-polityczne i kulturalne" – czytamy w
liście otwartym.
– To, co się stało, wcale mnie nie dziwi – przyznaje Jan Pospieszalski. W jego
ocenie, "Press" od lat jest elementem układu politycznego na rynku mediów. –
Określenia takie jak "standardy dziennikarskie", "apolityczność mediów" to
jedynie pałka, jaką stosują wobec swoich przeciwników – dodaje dziennikarz.
Oprócz niego pod listem podpisali się również m.in. historyk Sławomir
Cenckiewicz, prof. Barbara Fedyszak-Radziejowska, Grzegorz Górny, Krzysztof
Wyszkowski, Piotr Semka, Przemysław Wipler.
Tygodnik był już atakowany m.in. przez Tomasza Lisa. Szczególnie wówczas, gdy
okazało się, że kontrola Związku Kontroli Dystrybucji Prasy potwierdziła, iż
kierowany przez niego "Wprost" zawyżał wyniki sprzedaży. Dwa tygodnie temu
spółka Presspublica została sprzedana Grzegorzowi Hajdarowiczowi, właścicielowi
m.in. "Przekroju".
 

Maciej Walaszczyk

drukuj