Tkanka, która powie „mamo”
Meksykańscy lewicowcy, zainspirowani toczącą się obecnie przed Trybunałem
Sprawiedliwości Unii Europejskiej sprawą patentowania dzieci w embrionalnym
stadium rozwoju, chcą przedefiniować na gruncie swojego prawa znaczenie pojęcia
"ludzki embrion". Koalicja postuluje usunięcie z zapisów ustawy zdrowotnej z
1997 r. terminów łączących embrion z "osobnym życiem". W zamian wstawiona
miałaby zostać fraza "tkanka ludzka".
Koalicja największych partii lewicowych i liberalnych w Meksyku sprokurowała
projekt redefinicji ludzkiego życia, nie ukrywając, że celem tego posunięcia ma
być umożliwienie "komercyjnego wykorzystywania embrionów". Innymi słowy –
"postępowi" działacze chcą doprowadzić do tego, że nienarodzone dzieci staną się
przedmiotem handlu, a największe kliniki będą mogły na wielką skalę importować
bądź eksportować ludzkie embriony.
Lewicowcy z Meksyku chcą posunąć się jeszcze dalej niż niemiecki badacz Oliver
Bruestle, który zwrócił się do Trybunału Sprawiedliwości UE w Luksemburgu o
wykładnię słowa "embrion", chcąc uzyskać odpowiedź, czy patentowanie komórek
macierzystych pobranych z ciał najmłodszych dzieci jest zgodne z prawem. Jak
informowaliśmy w ubiegłym tygodniu, jest wysoce prawdopodobne, że w tym
przypadku trybunał przychyli się do stanowiska swojego rzecznika generalnego
Yvesa Bota, który opowiedział się przeciwko możliwości patentowania embrionów.
Jak zaznaczył, prowadziłoby to do "wykorzystywania ich w celach przemysłowych
lub handlowych", a na to nie ma zgody w ustawodawstwie europejskim.
Meksykańska lewica, chcąc uniknąć podobnych reakcji ze strony podmiotów
międzynarodowych, planuje wpisać na stałe do swojego prawa nową definicję
embriona lub zygoty. Od tej pory człowiek w embrionalnym stadium rozwoju miałby
być nazywany "zapłodnionym jajeczkiem". Pomysłodawcom zależy na tym, żeby
dziecko nie było rozpoznane jako osobny organizm, ale było traktowane jak żeńska
komórka rozrodcza. Miejscowe agencje informacyjne zwracają uwagę, że nowa
terminologia ma otworzyć drzwi do masowego "wytwarzania i destrukcji" ludzkich
embrionów bez żadnych konsekwencji prawnych. Już teraz prawo zezwala na
eksperymenty na embrionach w "celach reprodukcyjnych", zabraniając jednak np.
tworzenia hybryd ludzko-zwierzęcych.
Sytuacja jest groźna zwłaszcza ze względu na fakt, że nowe rozwiązanie popierają
trzy ugrupowania posiadające większość w meksykańskim Kongresie. Są to:
Instytucjonalna Partia Rewolucyjna (PRI), socjaliści z Partii Rewolucji
Demokratycznej (PRD) oraz ekolodzy z Zielonej Partii Meksyku (PVEM). Sprzeciw
wobec redefiniowania tak podstawowych pojęć wyraziła jedynie prawicowa Narodowa
Partia Akcji (PAN). Jej władze wyrażają głębokie zaniepokojenie tą inicjatywą i
podkreślają, że proponowane zapisy doprowadzą do "fabrykowania istot ludzkich" i
"otwierają drzwi do legalizacji czarnego rynku" w zakresie handlu embrionami.
Zaproponowane przez lewicowców rozwiązania nie mają żadnego oparcia w nauce.
Zbudowana przez nich definicja byłaby fikcją legislacyjną, ponieważ na gruncie
genetyki i embriologii nie ma żadnej różnicy pomiędzy zapłodnioną komórką jajową
a embrionem. Od momentu poczęcia każdy z nas posiada pełny, unikatowy zapis
genetyczny jako odrębna istota. To ten sam organizm ludzki, który później jest
noworodkiem i dorosłym człowiekiem.
Łukasz Sianożęcki
