Technologia wykluczenia
Po raz kolejny odbiorcom Telewizji Trwam wymierzono policzek. Stacja ma
program, kapitał, widzów. KRRiT nic to nie obchodzi. Rada miała do rozdania
koncesje i rozdzieliła je. A że zrobiła to tylko wedle sobie znanych kryteriów,
a może wedle zasad jakiejś wyliczanki – kogo to obchodzi? Widzowie Telewizji
Trwam zostali potraktowani jak powietrze lub przedmiot bez właściwości, który
można zignorować.
Żyjemy w czasach technologicznej rewolucji medialnej. Dotychczasowe nadawanie
analogowe staje się przeżytkiem. Zastępuje je technologia przekazu cyfrowego,
digitalnego. Jest wielu, którym to wciąż niewiele mówi. Dla większej jasności
użyjmy porównania. Nadawanie analogowe to jazda rowerem, teraz przeżywamy moment
przesiadania się z bicykla do szybkiego auta. Koncesja dla Telewizji Trwam na
naziemnym multipleksie cyfrowym to miejscówka w takim samochodzie. A samochód
jest dobrem publicznym i ograniczonym, więc miejscówki rozdziela regulator rynku
medialnego w Polsce, konstytucyjne ciało – Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji i
jej członkowie w randze ministrów, pobierający ministerialne pensje. I ta KRRiT
oznajmia, trzymając się porównania, że dla Telewizji Trwam miejsca w aucie nie
ma. Ale za to są rowery i rowerowe ścieżki i nikt jej ich nie zabiera. I niech
nikt nie krzyczy, że ktoś odbiera im rowery. Gdy tymczasem wszyscy już odjadą w
wyścigowych bolidach.
KRRiT na dobrą sprawę nie przedstawiła merytorycznego uzasadnienia swojej
odmownej decyzji. Oznajmiła jedynie, że przedsięwzięciu przedstawianemu
dotychczas jako imperium nie wróży powodzenia. A o odrzuceniu wniosku o
przyznanie koncesji miały zdecydować względy ekonomiczno-finansowe. Jednak takie
same względy nie przeszkodziły innym podmiotom medialnym, jeszcze nawet
nieistniejącym i nienadającym programów, przyznać koncesji. Zaiste, dziwna to
logika przypominająca sen wariata, w najlepszym razie racje wprost z księżyca
wzięte.
W całym kraju od kilkunastu dni sprawa koncesji dla Telewizji Trwam coraz
mocniej jednoczy nie tylko widzów tej Telewizji, choć to oni są najbardziej
zmobilizowani i zdeterminowani. O przyznanie Telewizji Trwam miejsca na
multipleksie cyfrowym apelują biskupi, Rada Stała Konferencji Episkopatu Polski.
Do gmachu KRRiT nadchodzą coraz większe ilości listów-petycji od słuchaczy,
wielu organizacji i środowisk społeczno-politycznych kraju. Obecnie to już 500
tys. podpisów. Poparcie dla Telewizji Trwam przybiera efekt śniegowej kuli.
Przewodniczący KRRiT Jan Dworak zdążył się już nawet oburzyć na "kampanię
społeczną", która towarzyszy całej sprawie.
Jednak jak wykazało ostatnie wspólne posiedzenie KRRiT oraz sejmowych
komisji: do spraw Kontroli Państwowej oraz Kultury i Środków Przekazu, argumenty
posłów i przedstawicieli Fundacji Lux Veritatis odbijają się od szefa KRRiT jak
od betonowej ściany. Rada ma za nic wszelkie argumenty nadawcy i właściciela
Telewizji Trwam, widzów Telewizji, posłów, środowisk Kościoła, organizacji
medialnych i stowarzyszeń społecznych.
Po raz kolejny odbiorcom Telewizji Trwam wymierzono policzek. Jeden z
podmiotów, który dostał koncesję na multipleksie cyfrowym, zadeklarował 1 zł
polski finansowego wkładu. I to wystarczyło. Czy to nie jest jawna prowokacja,
drwina i naigrawanie się, i to wcale nie z podmiotów ubiegających się o
koncesję, ale z całego procesu koncesyjnego i konstytucyjnego organu państwa,
jakim jest KRRiT? To kolejny symptom anarchizacji życia politycznego kraju.
Zbliżamy się do politycznej przepaści, ale orkiestra w parlamentarnej remizie
gra coraz weselej. Dobrej zabawy, panowie!
Dr Hanna Karp
