Socjalizm sprzedaje nam utopię

Z ks. Robertem Sirico, współzałożycielem Instytutu Lorda Actona, rozmawia
Mariusz Bober

Jako współzałożyciel Instytutu Lorda Actona podkreśla Ksiądz znaczenie
wolności jednostki w społeczeństwie, promuje aktywność ekonomiczną. To jedno ze
współczesnych wyzwań dla katolików?

– Niemal w każdym rejonie świata rozwija się aktywność gospodarcza i w dużej
mierze jest to efekt globalizacji rynków. Ten proces nieuchronnie angażuje
katolików, którzy są aktywni w wielu sferach światowej gospodarki. To m.in. z
tego powodu jest konieczne, aby katolicy dobrze rozumieli zarówno społeczne
nauczanie Kościoła katolickiego, jak i zasady funkcjonowania rynków.
Globalizacja sama w sobie nie jest ani dobra, ani zła. O jej obliczu decydują
ludzkie działania. Jednym ze sposobów czynienia naszego społeczeństwa bardziej
moralnym – poprzez oddziaływanie na uczestników życia ekonomicznego – jest
formacja moralna, która nie postrzega aktywności ekonomicznej jako zła – jak to
czyniły w przeszłości socjalistyczne koncepcje społeczne.

Nie każda zyskowna aktywność ekonomiczna jest akceptowalna przez
chrześcijanina…

– Prawda ekonomiczna jest prawdą i pod tym względem zysk jest celem każdego
gospodarczego dążenia. Proszę pomyśleć, jak absurdalna byłaby sytuacja odwrotna
– kto angażowałby się w przedsięwzięcia ekonomiczne, gdyby od razu zakładał
ponoszenie strat? A jednak – choć prawda ekonomiczna jest prawdą, słuszne jest
twierdzenie, że nie stanowi całej prawdy o ludzkim życiu. Dlatego nie jest tak,
że każda aktywność ekonomiczna jest akceptowalna dla chrześcijanina, ale jedynie
ta, która potwierdza głęboką koncepcję osoby ludzkiej. Jednym z przejawów tej
koncepcji jest wzięcie pod uwagę tego, że zysk nie jest jedynie akceptowalnym
zwieńczeniem działalności ekonomicznej, ale staje się godną pochwały oznaką, że
to cel określa od początku sposób ludzkiego działania.

Światowy kryzys ekonomiczny dobitnie pokazał, że część biznesmenów
zapomniała o różnicy między dobrem i zyskiem.

– Myślę, że kryzys ekonomiczny został częściowo spowodowany tym, że
biznesmeni nie zrozumieli, iż to, że ktoś może, jest w stanie coś zrobić, nie
oznacza, że powinien to robić. Jednak uproszczeniem byłoby wskazywanie tylko na
biznesmenów jako winnych wywołania kryzysu gospodarczego. Dlatego pomocne będzie
odwołanie się do kategorii, którą znamy nie z teologii, ale z ekonomii,
nazywanej "moralnym ryzykiem". Mamy z nim do czynienia, gdy uczestnicy gry
rynkowej są skłonni do działania, którego w innej sytuacji nie zaakceptowaliby
ze względu na to, co nazywane jest asymetrią ekonomiczną. Dokładnie takie
zjawisko miało miejsce w Stanach Zjednoczonych, gdy dwie rządowe jednostki,
znane jako Freddie Mac i Fannie Mae [udzielające poręczeń na kredyty zwłaszcza
dla biedniejszych obywateli – red.], zignorowały sygnały pojawiające się na
rynku kredytów hipotecznych. Wszystko po to, by zachęcić pożyczkobiorców do
nabywania domów, na które nie mogli sobie pozwolić, a pożyczkodawców (banki) –
do udzielania kredytów na ich zakup, choć kredytobiorcy nie mieli w praktyce
zdolności do ponoszenia związanych z tym obciążeń, a instytucje finansowe nie
mogły na nich zarobić. Jak wszyscy obecnie już wiemy, ta ekonomiczna asymetria
rozprzestrzeniła się na całą amerykańską gospodarkę, a następnie na cały świat.
Pewną rolę w tym procesie odegrała też amerykańska giełda – Wall Street. Jednak
główną przyczyną kryzysu była polityka rządowych agencji trwająca przez wiele
dekad, choć były one w odpowiednim czasie ostrzegane przez zwolenników wolnej
gospodarki, że taka polityka może się źle skończyć.

Więc przedsiębiorczość powinna być nadal podstawą funkcjonowania państw w
XXI wieku?

– A co mogłoby być alternatywą? Pana kraj bardzo dobrze rozumie skutki
powrotu do gospodarki centralnie planowanej. Dlatego naszym dzisiejszym
wyzwaniem jest stworzenie systemu ekonomicznego, który jest jednocześnie
etyczny, ugruntowany głęboko w prawodawstwie i oparty na własności prywatnej.

Mimo że mamy początek XXI w., mechanizmy socjalistycznej gospodarki
funkcjonują w wielu państwach, nawet w USA. Zgadza się Ksiądz z tą opinią?

– Prawdą jest, że w ciągu ostatnich dwu lat rządów obecnej amerykańskiej
administracji politycznej zrobiono dramatyczny krok w kierunku gospodarki
centralnie planowanej. Wystarczy wymienić takie posunięcia rządowe, jak:
udzielanie różnych subwencji dla przemysłu motoryzacyjnego, pakiet stymulacyjny
dla gospodarki czy – jak ostatnio – bezprecedensowa (w historii USA) interwencja
w system opieki zdrowotnej. Rośnie opozycja wobec tych działań, w skład której
wchodzą nawet ci, którzy głosowali na prezydenta Obamę zaledwie 2 lata temu.
Wielu zwolenników bardziej socjalistycznej gospodarki straciło jednak swoje
miejsca w Izbie Reprezentantów i Senacie USA [i w efekcie trudniej już będzie
prezydentowi Obamie zatwierdzić odpowiednie przepisy wprowadzające te
rozwiązania w amerykańskim parlamencie – red.]. Zobaczymy, jaki będzie
ostatecznie wynik Baracka Obamy w najbliższych wyborach prezydenckich [w 2012 r.
– red.], ale obecnie ma najniższe notowania w sondażach.

Socjaliści często są bardzo skuteczni, kuszą wyborców wizjami państwa
opiekuńczego jako bardziej sprawiedliwego niż kapitalizm…

– To mit. Przede wszystkim socjalizm niczego nie wytwarza. To jest filozofia
redystrybucji. Jakiekolwiek pieniądze powstałe w wyniku funkcjonowania
socjalistycznej gospodarki pochodzą tak naprawdę z przedsięwzięć sprowadzających
się do wolnej wymiany rodem z gospodarki kapitalistycznej. Dlatego, aby mieć
pieniądze, które zwolennicy państwa opiekuńczego chcą rozdawać, potrzebują
najpierw czegoś, co choćby przypomina kapitalistyczną gospodarkę. Ponadto
przewiduje się, że zarówno socjalizm, jak i państwo opiekuńcze okażą się tym, co
jest określane jako synoptyczna iluzja. Błędne jest myślenie, że wszystkie
potrzeby społeczne mogą być rozpoznane przez jedno, scentralizowane "oko" – stąd
"synoptyczne iluzje", w sensie odgórnego ferowania rozwiązań, np. dla wszystkich
grup społecznych. Błędne również jest przekonanie, że wszystkie zasoby całego
społeczeństwa mogą zostać wykorzystane w taki sposób, aby spełnić te potrzeby.
Oczywiście żadne centralnie analizujące dane "oko" nie istnieje ani nie może
istnieć po prostu dlatego, że potrzeby społeczne są subiektywne i bardzo trudno
jest przewidzieć, jakie one będą w przyszłości, biorąc pod uwagę konkretne
okoliczności, od których również zależą. Alternatywne dla takiej wizji jest
wolne społeczeństwo, świadome moralnych i humanistycznych wartości, które
wykorzystuje zasadę pomocniczości, aby realizować ludzkie potrzeby przynajmniej
na podstawowym poziomie.

Państwo opiekuńcze w wydaniu socjalistycznym odziera nas z wolności?

– Cała historia świata pokazuje, że tak właśnie jest. Oczywiście wolność musi
być podporządkowana prawdzie o tym, kim jest człowiek w swojej pełni. Ale
wolność jest niezbędna do osobowego rozwoju, nawet jeśli nie jest ona pełna.

A jednak ta idea prymatu ludzkiej wolności jest z wielkimi oporami
realizowana w wielu krajach, czego przykładem są żywotność teologii wyzwolenia w
niektórych krajach Ameryki Łacińskiej czy problemy z tzw. transformacją wielu
państw postkomunistycznych…

– Myślę, że konieczne jest uściślenie, co rozumiemy przez sformułowanie
"prymat ludzkiej wolności". Oczywiście teologia wyzwolenia w Ameryce Łacińskiej,
która w wielu przypadkach sprowadzała się do prób "chrzczenia" Karola Marksa,
poniosła porażkę, ponieważ nie traktowała ludzkiej wolności poważnie.
Przedefiniowała ją w taki sposób, aby oznaczała to, co państwo uzna za właściwe.
Liberalizm, wolny rynek, wolność są atrakcyjnymi koncepcjami, ale często
niewłaściwie rozumianymi. Zarówno rewolucja amerykańska, jak i francuska głosiły
wolność, ale historia jasno pokazuje, która z nich była bardziej udana…

Dlaczego więc teraz, w XXI wieku, lewicowa ideologia staje się coraz
bardziej popularna w wielu krajach?

– Każda ideologia oferująca ludziom utopię, dzięki której mogą oni coś zyskać
za nic, nie poświęcając niczego, zawsze wygra w konkursie popularności. Jednak
jakiś czas temu ludzie dostrzegli wreszcie wewnętrzny związek między wolnością
osobistą i ekonomiczną i zrozumieli, że prawo do własności prywatnej jest prawem
człowieka. Myślę, że kiedyś ludzie zastanowią się też, co spowodowało taki ogrom
biedy w Europie przez długi okres minionego stulecia, gdy tkwiła ona w okowach
komunistycznego, socjalistycznego albo narodowosocjalistycznego systemu. Wówczas
więcej osób zrozumie, że przyczyną wszystkich trzech nieszczęść była
kolektywistyczna ekonomia, deprecjonująca ludzką godność, wyrzucająca wiarę z
centrum życia społecznego i nienawidząca rodziny jako podstawowej komórki
społecznej.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj