Śliska sprawa z tą licytacją

Z dr. Markiem Dobrowolskim, konstytucjonalistą z Katedry Prawa
Konstytucyjnego na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim Jana Pawła II, rozmawia
Paulina Jarosińska

Dzisiaj ma się odbyć zorganizowana z inicjatywy Jerzego Owsiaka zbiórka
pieniędzy dla powodzian, na której zlicytowany zostanie egzemplarz Konstytucji.
Czy może to spowodować zakłócenie ciszy wyborczej?

– Jest to egzemplarz podpisany przez dwóch kandydatów. Jeśli pozostanie to
inicjatywą polegającą tylko i wyłącznie na zlicytowaniu tego materiału, to
zakłócenie ciszy wyborczej nie nastąpi. Jeśli natomiast okaże się, że nastąpi
prezentacja jednego z kandydatów, tzn. inicjatora tej licytacji, jeśli doszłoby
do przedstawiania programu wyborczego, do wypowiedzi na temat kandydata, to
wtedy sytuacja przestaje być jednoznaczna i może to oznaczać poważne zakłócenie
ciszy wyborczej. W pierwszym wypadku nie ma wątpliwości, że cisza nie zostanie
naruszona (lub że nie będzie to element kampanii wyborczej jednego z
kandydatów), natomiast w drugim wypadku mogą pojawić się zastrzeżenia.

Egzemplarz przeznaczony na licytację nie jest ulotką wyborczą, więc nie musi
zawierać podpisu komitetu wyborczego. Gdyby jednak w czasie ciszy wyborczej
takie ulotki się ukazały, oznaczałoby to agitację?

– Wszelka agitacja w trakcie ciszy wyborczej jest zabroniona. Natomiast sama
licytacja to delikatna materia i jest też kwestią dobrego smaku jej
organizatorów, aby granice nie zostały przekroczone. Każde następne zdanie
odnoszące się do tej inicjatywy, wprowadzające jakiś kontekst, jakiś element
preferowania konkretnego kandydata, może już oznaczać zakłócenie ciszy. Jeśli
druk czy działanie zawiera jakikolwiek wymiar agitacji, jest to krok do
postawienia zarzutu o naruszeniu ustawy o wyborze prezydenta.

Czy kandydat może uczestniczyć w zgromadzeniach publicznych?
– Do tej pory było tak, że w mediach pokazywano tylko samo pójście kandydata na
wybory i to absolutnie nie podpada pod zakaz zakłócania ciszy wyborczej. Sama
upubliczniona czynność oddawania głosu nie jest takim zakłóceniem. Gdyby jednak
kandydat brał udział w jakimś zgromadzeniu publicznym, to takie działanie byłoby
poważnym zakłóceniem ciszy. Jest to bezwzględnie zabronione. Sytuacja
wyglądałaby tak, że o jednym kandydacie by się mówiło, a o drugim nie. Byłoby to
niezgodne z prawem i mogłoby zaważyć na wyniku wyborów. Byłby to element
kampanii wyborczej, co jawnie zakłócałoby ciszę wyborczą. Naruszałoby to również
elementarną sprawiedliwość.

Co dokładnie mówi ustawa o wyborze prezydenta na temat ciszy wyborczej, jeśli
chodzi o samych kandydatów?

– Na 24 godziny przed wyborami kandydaci nie mogą brać udziału w kampanii
wyborczej. Jeśli aktywność kandydata byłaby działalnością kampanijną w czasie
ciszy wyborczej, oznaczałoby to, że została poważnie naruszona ustawa o wyborze
prezydenta. To jest jedna z dwóch przesłanek prowadzących do stwierdzenia
nieważności wyborów prezydenta.

O czym mówi druga?
– Druga mówi o wpływie naruszenia ustawy na wynik wyborów. Tu należy przypomnieć
kazus z wyborów z 1995 roku. Wtedy sąd musiał ocenić prawdopodobieństwo wpływu
naruszenia ustawy na wynik wyborów. Teraz musi wykazać związek przyczynowy
między naruszeniem a wynikiem wyborów. Przy czym termin "wynik wyborów", w moim
przekonaniu, oznacza kolejność miejsc, jakie zajęli kandydaci, a nie liczbę
głosów. Trzeba by było w takim wypadku wykazać, że kandydat, który w głosowaniu
zajął drugie miejsce, wygrałby, gdyby sztab wyborczy jego konkurenta nie
naruszył ustawy.

Ewentualne powtórzenie wyborów jest trudną drogą?
– Powtórzenie wyborów jest sytuacją wyjątkową i niezwykle trudno do niej
doprowadzić. W pierwszym etapie na podstawie wspomnianych przesłanek Sąd
Najwyższy podejmuje uchwałę o nieważności wyborów, a następnie przeprowadza się
ponowne wybory zgodnie z kalendarzem określonym w Konstytucji. Obiektywna
trudność polega więc na wykazaniu wspomnianego związku przyczynowego między
naruszeniem ustawy a wynikiem wyborów. Po zmianach przeprowadzonych w ustawie o
wyborze prezydenta po 1995 r. zasady orzekania o nieważności wyborów uległy
zaostrzeniu. Nie ma już mowy o prawdopodobieństwie wpływu naruszenia ustawy na
wynik wyborów, ale o konieczności wystąpienia ścisłego związku między tymi
zdarzeniami.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj