Skuteczny nadzór prokuratorski to fikcja

Zeznająca wczoraj przed sejmową komisją śledczą prokurator Małgorzata
Ziółkowska-Siwczyk nadzorowała sprawę zarzutów dla policjantów, którzy nie
dopełnili swoich obowiązków i dopuścili do utraty ważnych dokumentów. Jednak jej
nadzór nad sprawą nie okazał się dość skuteczny i podległy jej prokurator
zdecydował o przekazaniu sprawy osobie, która w krótkim czasie zmieniła
kwalifikację czynu na łagodniejszą i zamknęła sprawę.

Na wczorajszym posiedzeniu komisji badającej sprawę okoliczności uprowadzenia i
zabójstwa Krzysztofa Olewnika ponownie poruszono wątek kradzieży samochodu z
aktami. Poseł Grzegorz Karpiński (PO), nawiązując do zeznań innych prokuratorów,
świadków komisji, którzy najczęściej nie pamiętali dokładnie przebiegu sprawy i
poszczególnych jej wątków, stwierdził, że również nadzór prokurator
Ziółkowskiej-Siwczyk z warszawskiej prokuratury okręgowej był typowy, bez
specjalnego zaangażowania.
Do kradzieży samochodu z aktami doszło w czerwcu 2004 roku. Dwóch
funkcjonariuszy z mazowieckiej policji – Maciej L. i Grzegorz J. – przewoziło z
Płocka do Warszawy 16 tomów akt sprawy o uprowadzenie Krzysztofa Olewnika.
Otrzymali dodatkowe zlecenie przesłuchania jednego ze świadków i pozostawili
samochód bez opieki, a po powrocie auta już nie zobaczyli. Niedaleko znajdował
się parking policyjny, jednak nie skorzystali z możliwości pozostawienia tam
auta z cennym materiałem dowodowym. Samochód nie został odnaleziony, a treść akt
odtwarzano. Zgodnie z prawem policjanci nie powinni zostawiać samochodu bez
nadzoru, stąd też stołeczna śródmiejska prokuratura postawiła im zarzut
niedopełnienia obowiązków służbowych. Jednak przy prowadzeniu sprawy podjęto
decyzję o zmianie prokuratora prowadzącego, której posłowie z komisji nie mogą
zrozumieć. W czasie wczorajszego przesłuchania pytano zwłaszcza o ten wątek. –
Jedna prokurator chciała postawić zarzuty policjantom o świadome niedopełnienie
czynności, jednak została odsunięta, a sprawę przekazano innej prokurator, która
szybko zmieniła zarzuty na nieumyślne – wyjaśnia poseł Mariusz Kamiński (PiS) z
komisji śledczej. Początkowo sprawę prowadziła prokurator Dominika
Suchan-Ziembińska, przesłuchiwana przez komisję w marcu br. – Przyjęłam trzy
wersje śledcze: kradzież przypadkową, kradzież nieprzypadkową bez współudziału
policjantów i kradzież nieprzypadkową ze współudziałem funkcjonariuszy policji.
Wątpiłam, by tak doświadczeni policjanci popełnili aż taki błąd, stąd zarzuty –
wyjaśniała. Jednak jej przełożony, prokurator Dariusz Bieniek, szef Prokuratury
Rejonowej Warszawa Śródmieście, gdzie prowadzono śledztwo w sprawie tej
kradzieży, także przesłuchiwany przez komisję, zdecydował o przekazaniu sprawy
innemu prokuratorowi. Sprawę przejęła następnie prokurator Urszula Mirończuk
(także przesłuchiwana już przez komisję) i umorzyła ją po trzech miesiącach.
Prokuratorów ze śródmiejskiej prokuratury nadzorowała właśnie zeznająca wczoraj
Małgorzata Ziółkowska-Siwczyk. Zdaniem posła Kamińskiego, jej zeznanie niczego
istotnego nie wniosło do sprawy, a według samej prokurator, przekazanie sprawy
innemu prokuratorowi jest autonomiczną decyzją prokuratora prowadzącego. Poseł
Karpiński zapytał, czy świadek zna powody zmiany prokuratorów prowadzących. –
Powiem szczerze, że nie wnikałam w to, dlaczego referent został zmieniony.
Uznałam, iż była to autonomiczna decyzja prokuratura rejonowego – odpowiedziała
Ziółkowska-Siwczyk.

Paweł Tunia

drukuj