Sikorski: 2012 lub klęska w Afganistanie
Obciążenia powinny być uczciwie rozłożone między wszystkie kraje, których wojska uczestniczą w operacji w Afganistanie – powiedział polski minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski w wywiadzie udzielonym niemieckiej gazecie „Welt am Sonntag”. Dodał również, że jeśli do 2012 roku nie uda się uzyskać stabilizacji w tym kraju, to misja zakończy się niepowodzeniem.
– Nie może być tak, że jakiś kraj ze względów politycznych lub historycznych nie może w pełni współdziałać – powiedział Sikorski w niedzielnym wydaniu gazety. Zdaniem „Welt am Sonntag”, słowa o zwiększeniu liczby żołnierzy w Afganistanie szef polskiej dyplomacji kierował pod adresem Niemiec. Sam Sikorski mówił, że ta wojna jest w Polsce równie niepopularna jak w Niemczech, jednak Polska zamierza zwiększyć liczebność swojego kontyngentu z 2 tys. do 2,6 tysięcy. Dodatkowych 400 żołnierzy będzie w stanie gotowości. W opinii szefa MSZ, działania powinny zostać tak zdynamizowane, by jak najszybciej można było się stamtąd wycofać. – Jeśli jakiegoś zadania nie uda się wykonać w ciągu 10 lat, to prawdopodobnie jest ono niewykonalne – stwierdził, przypominając, że misja w Afganistanie rozpoczęła się w 2002 roku. Jak zaznaczyła gazeta, Sikorski skrytykował uczestników operacji (w tym Niemcy) za to, że wysyłają żołnierzy z ograniczeniem ich mandatu. – Jeśli armii daje się zadanie, musi ona zwyciężyć, a jeśli ma zwyciężyć, trzeba dać jej do ręki niezbędne instrumenty. Jeśli chcemy pozostać wiarygodni jako najsilniejszy sojusz świata, musimy zwyciężyć – zaznaczył. Przewodniczący opozycyjnej Socjaldemokratycznej Partii Niemiec Sigmar Gabriel powiedział w czwartek w telewizji publicznej, że każdy wie, iż konflikt pod Hindukuszem nie jest do wygrania na drodze dalszej obecności militarnej. – Teraz chodzi o to, by wzmocnić afgańskie siły bezpieczeństwa, a nie wiecznie odgrywać okupanta w Afganistanie – podkreślił. Jego zdaniem, niemożliwe jest zwiększenie liczby niemieckich żołnierzy wchodzących w skład dowodzonych przez NATO sił ISAF. Agencja przypomina, że Stany Zjednoczone nalegają na zwiększenie kontyngentu, który liczy 4,5 tys. osób.
