Sejm ma tylko uchwalić

Posłowie praktycznie nie dostaną czasu na pracę nad niezwykle ważną dla
przyszłych emerytów rządową nowelizacją ustawy o otwartych funduszach
emerytalnych. Już za dwa tygodnie, według zamierzeń rządu, ma być bowiem "po
wszystkim". Nowelizacja, którą po raz pierwszy zajmie się Sejm w przyszłą środę,
ma zostać uchwalona już 25 marca. Tym samym rolę Sejmu rząd ogranicza do ślepego
zatwierdzenia tego, co w sprawie emerytur ustalili między sobą ministrowie z
ekipy Donalda Tuska.

Wiele czasu na podpisanie ustawy o OFE nie dostanie również prezydent Bronisław
Komorowski. Po uchwaleniu ustawy 25 marca trafi ona do Senatu, a następnie do
podpisu prezydenta. Biorąc pod uwagę, że ustawa ma obowiązywać od 1 maja z
30-dniowym okresem od ogłoszenia do wejścia w życie, to cała procedura związana
z jej uchwaleniem i podpisaniem powinna zakończyć się w ciągu najbliższych
trzech tygodni.
Jeszcze zanim w środę nad obcięciem składki emerytalnej przekazywanej do
otwartych funduszy emerytalnych debatować będą posłowie, konsultacje
zapowiedział prezydent Komorowski. Na prezydenckie konsultacje mają jutro
przybyć ekonomiczni eksperci, a nie politycy. Jednym z nich miałby być Leszek
Balcerowicz, który w ostatnim czasie mocno zaangażował się w kampanię przeciw
rządowym pomysłom redukcji składki wpłacanej do OFE. Nie potwierdził wczoraj, że
na konsultacje przybędzie, zapowiedział natomiast, iż opublikuje białą księgę
czarnej propagandy w sprawie rządowej reformy emerytalnej.
Od czasu pierwszego czytania projektu zaplanowanego na środę, 16 marca, do 25
marca, kiedy ustawa o OFE ma zostać uchwalona – minie zaledwie półtora tygodnia.
Choć tempo jest nader błyskawiczne, nic złego w tak ograniczonym czasie na pracę
nad ustawą nie widzi szef klubu Platformy Tomasz Tomczykiewicz. – Jesteśmy
przekonani, że procedowanie w tym tempie jest potrzebne. To, co przedstawiamy,
to nic nowego, tylko jeden z wariantów – mówił Tomczykiewicz. Przewodniczący
klubu PO zaznaczył, że dyskusja nad zmianami w OFE trwa od kilku miesięcy, więc
każdy mógł się z różnymi wariantami rządowych propozycji zapoznać i w ich
sprawie wyrazić swoje zdanie.
Narzucone Sejmowi przez rząd tempo prac nad ustawą dotyczącą przyszłych emerytur
sprawia, że organizacji wysłuchania publicznego w sprawie zmian w systemie
emerytalnym nie doczekają się wnoszący o to posłowie Prawa i Sprawiedliwości.
Zasygnalizował to już premier Donald Tusk, stwierdzając, że wysłuchanie
publiczne już właściwie się odbyło. – Debata była wyjątkowo otwarta, także
dzięki moim ministrom, nawet jeśli to było ze szkodą dla reputacji rządu, ale
otwarcie i w mediach, to wysłuchanie publiczne w jakimś sensie trwało non stop
przez wiele miesięcy, jeśli chodzi o argumenty różnych stron – mówił premier,
informując we wtorek o rządowym projekcie nowelizacji ustawy o OFE.
Wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości Beata Szydło, argumentując wniosek o
publiczne wysłuchanie, powoływała się na przeprowadzone na zlecenie PiS badania
świadczące o tym, że Polacy chcą się wypowiedzieć, w jaki sposób mają oszczędzać
na emeryturę. – Nie powinno mieć znaczenia, czy to będzie miesiąc później,
tydzień później – takie wysłuchanie powinno się odbyć – mówiła Szydło. Prawo i
Sprawiedliwość proponuje wprowadzenie możliwości wyboru, czy na emeryturę
odkładać – i w jakich proporcjach – w otwartych funduszach emerytalnych i w ZUS,
czy też wpłacać składki emerytalne tylko do ZUS. Inicjatywa ta nie mieści się
jednak w planach rządu Donalda Tuska.
Rządowa nowelizacja ustawy o OFE zakłada, że składka emerytalna, która trafia do
otwartych funduszy emerytalnych, zostanie zmniejszona z 7,3 proc. do 2,3 proc.,
a następnie do 2017 roku będzie zwiększana do 3,5 procent. Ta część, która po
zmianach nie trafi do OFE, znajdzie się w ZUS. Pieniądze te nie będą jednak
pracowały na przyszłą emeryturę, lecz zostaną przeznaczone na redukcję polskiego
deficytu sektora finansów publicznych. Zmiany w systemie emerytalnym to jedna z
propozycji reform rządu, które mają przyczynić się do ograniczenia deficytu
sektora finansów publicznych poniżej wymaganych przez Komisję Europejską 3 proc.
PKB.

 

Artur Kowalski

drukuj