Santo subito Bronił tego, co ludzkie i Boskie

Z dr. Markiem Czachorowskim, adiunktem w Katedrze Etyki KUL oraz w Instytucie Studiów nad Rodziną UKSW, rozmawia Mariusz Kamieniecki



Jaki wpływ miał dorobek naukowy Karola Wojtyły na jego posługę Piotrową?

– Pontyfikat Sługi Bożego przypada na czasy nie tylko kryzysu moralnego, ale także kryzysu myślenia etycznego i teologiczno-moralnego. Jan Paweł II wprost mówi o tym w encyklikach „Veritatis splendor” oraz „Fides et ratio”. W tej ostatniej podkreśla, że kryzys ów podkopuje same fundamenty wiary chrześcijańskiej, przemieniając ją w wiarę „bez rozumu”, czyli w kolejną mitologię. Uniemożliwia on prowadzenie dialogu etycznego ze współczesnym niechrześcijańskim światem, który można prowadzić, korzystając wyłącznie z argumentów pozakonfesyjnych. Skoro Papież objął Katedrę św. Piotra bezpośrednio z katedry Etyki KUL, którą kierował aż do rozpoczęcia pontyfikatu, to z pewnością ta naukowa działalność przygotowała go do zmierzenia się ze wspomnianymi kryzysami. Z jednej strony w swojej pracy naukowej ks. kard. Wojtyła koncentrował się na zagadnieniu miłości małżeńskiej i jej etycznych wymaganiach. Z drugiej, skupiał się na tematyce metaetycznej poświęconej samej koncepcji etyki, poprawności jej uprawiania. Z jednym i drugim zagadnieniem współczesna etyka ma wiele problemów i z tego powodu należy dzisiaj mówić nie o jednej etyce, ale o wielu konkurencyjnych, istotnie różniących się nie tylko w ocenach moralnych ludzkich działaniach, np. aborcji, eutanazji, antykoncepcji, lecz także w sposobie ich uzasadnienia. Mamy też silnie obecną dzisiaj opcję negacji możliwości uprawiania etyki jako nauki. Wprawdzie „Duch tchnie, kędy chce”, to jednak „tchnienie” z katedry etyki KUL w kierunku Rzymu nie wygląda na przypadek.

U progu swego pontyfikatu Jan Paweł II określił siebie mianem „Papieża życia i odpowiedzialnego rodzicielstwa”. Skąd właśnie taki profil misji pasterskiej?

– Jest to odpowiedź na tragiczną sytuację moralną współczesnego człowieka, który opowiadając się za aborcją i antykoncepcją, widocznie stracił poczucie wartości ludzkiego życia i godności jego przekazywania, a także szacunek dla nich. Trudno sobie wyobrazić jeszcze głębszy moralny upadek. Dzisiaj o pokoju światowym, ochronie przyrody, zaprzestaniu wyzysku ekonomicznego także należy mówić, ale z pewnością rozeznanie tych spraw jest całkiem niezłe i nie słychać specjalnych sporów na ten temat. Przeraża natomiast stan sumień w sprawie aborcji, środków wczesnoporonnych, in vitro, antykoncepcji. Nawet w Polsce niektórzy pasterze i politycy nie wstydzą się w biały dzień przekonywać do antykoncepcji. Czy w takiej sytuacji polski Papież powinien skupić się na zadaniach, aby czynić dobro, a unikać zła, słuchać sumienia, itp. ogólnikach? Takim określeniem swojego pontyfikatu Papież wskazał jednak nie tylko, że chce bronić tego, co ludzkie w człowieku, ale także tego, co Boskie. Życie i ludzka płciowość (źródło życia) to sfery jak najbardziej sakralne, w sposób szczególny powierzone Pasterzom Kościoła.

W jednym ze swoich listów Papież napisał: „Rodzina jest największym darem Boga dla ludzkości, który winniśmy wszyscy strzec jak najdroższego skarbu, ochraniać i czynić wszystko, aby nie został odarty ze swojej wartości”. Trudno chyba o pełniejszą definicję rodziny i wskazania wobec niej…

– Waga tego papieskiego przypomnienia bierze się także z jego aktualności. Poprzednie stulecie Jan Paweł II określił jako epokę „walki z rodziną”. Twierdził, że nigdy wcześniej nie mieliśmy do czynienia z takim atakiem na rodzinę, chociaż także wiek ten obfitował w inicjatywy broniące rodziny, na czele których zresztą znów spotykamy Papieża Polaka, który m.in. uratował świat przed globalnym planem zalegalizowania aborcji. Planem przygotowanym przez administrację amerykańską za rządów Billa Clintona, a odpartym przez Ojca Świętego podczas konferencji ONZ w Kairze w 1994 roku. Współczesnemu człowiekowi trzeba zatem przypominać o randze rodziny jako instytucji naturalnej człowiekowi, a nie stanowiącej rezultat społecznej umowy, jakoby wrogiej dzisiaj rozwojowi człowieka, jak to podkreślała np. ideologia marksistowska.

W encyklice „Evangelium vitae” Papież stwierdził, że legalizacja zabijania dzieci poczętych jest dzisiaj „jedną z istotnych przyczyn poważnego kryzysu moralnego”. Skąd w świecie tyle pogardy dla życia?

– Właśnie również z powodu takiego prawnego bezprawia. Prawo stanowione, jeśli nie chroni życia najsłabszych – a chroni tych, którzy zabijają – przestaje być rozumne i swoją nierozumnością, a mocą pochodzenia od władzy w państwie, czyli podmiotu, któremu powierzona została piecza nad społecznością, utrudnia funkcjonowanie sumienia w sytuacjach życiowo trudnych. Legalizacja aborcji zachęca do uznania tego czynu za moralnie słuszny.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj