Rozwijanie zainteresowań i postaw twórczych u dzieci


Każde dziecko z natury posiada możliwości twórcze. Jeśli nie dąży do wyrażania ich na zewnątrz, to albo nie miało dotychczas okazji do ich rozwijania, albo zaistniały w życiu takie przyczyny, które zburzyły to naturalne dążenie psychiki ludzkiej. Często były to po prostu zaniedbania i błędy wychowawcze albo małe uzdolnienia, wrodzona nieśmiałość lub przesadnie rozwinięty samokrytycyzm (zwłaszcza u dzieci inteligentnych, które wyczuwają, że nie są jeszcze dostatecznie przygotowane do podjęcia bardziej samodzielnej aktywności).


Rozwinięcie ukierunkowanej aktywności doprowadza do zmiany postawy dziecka w różnych dziedzinach życia. Daje się to zauważyć zarówno na terenie szkoły, jak i w domu, przede wszystkim jako zmiana stosunku do pracy, otoczenia, a także czasu wolnego. Dziecko staje się bardziej samodzielne, widoczny jest wzrost inicjatywy i ogólne uspokojenie. Wypływa to z rozwoju tkwiących w nim możliwości.

Zanalizujemy przyczyny zahamowania samodzielnej aktywności i sposoby rozwijania się jej u trzech grup dzieci: nadpobudliwych, zahamowanych i dyslektycznych.

Dzieci nadpobudliwe

W obecnych czasach wiele dzieci jest nadpobudliwych psychoruchowo, nie tylko z przyczyn organicznych, ale także z powodów błędów wychowawczych i ujemnych wpływów środowiska. Między innymi negatywnie oddziałuje nadmiar wiadomości, których dziecko nie jest w stanie uporządkować i przyswoić. Pobudzanie wyobraźni, rozwijanej nieproporcjonalnie w stosunku do logicznego myślenia, prowadzi do zaburzonego kontaktu z rzeczywistością. Stałe przebywanie w licznych grupach stwarza ciągłe podniecenie, tak że dziecko nie jest w stanie zdobyć się na samodzielną refleksję i przetworzenie w sposób oryginalny tego, co przeżyło i poznało. Zahamowana zostaje aktywność, a dziecko coraz bardziej przyjmuje postawę odbiorczą, uzależnioną od wrażeń, nad którymi nie potrafi zapanować. Wytwarza się stopniowy chaos myślowy, działanie staje się coraz mniej skoordynowane, a trudności w uzyskaniu należytych efektów pracy prowadzą do zniechęcenia. Wiemy z doświadczenia, że nierozwijane zdolności twórcze i niezaspokojona potrzeba działania stają się przyczyną coraz większej nadpobudliwości, objawów nerwicowych, a nagromadzona energia rozładowuje się i ujawnia w różnych formach wybryków.

Jeśli chcemy więc rozwinąć samodzielną aktywność i twórczość u dzieci nerwicowych, konieczne jest zapewnienie im odpowiednich warunków zewnętrznych, jak ciszy, ograniczenia ilości wrażeń, a jednocześnie wyrobienia w nich umiejętności odseparowania się od nadmiaru bodźców płynących ze środowiska. Osiągamy to zazwyczaj przez maksymalne rozbudzenie zainteresowań. Wtedy świadomość wypełniona jest i zaangażowana tematem czy problemem, którym dziecko żyje i który chce rozwiązać. Scala to osobowość, staje się źródłem siły, radości, rozwoju i uspokojenia.

I jeszcze jedna uwaga odnośnie do dzieci nadpobudliwych. Jeśli chcemy doprowadzić je do samodzielnej aktywności, trzeba zaczynać zawsze od prac ręczno-umysłowych. Wtedy to nadmiar ruchów chaotycznych i niekontrolowanych, tak charakterystycznych dla nadpobudliwych, ustępuje stopniowo miejsca ruchom coraz bardziej opanowanym. Dziecko łatwiej może osiągnąć pozytywny wynik pracy, posługując się w tym celu prostymi technikami, przy zajęciach konstrukcyjnych, artystycznych czy innych.

Dzieci zahamowane mają zazwyczaj trudności z rozpoczęciem jakiegokolwiek działania, są niepewne siebie, często lękliwe. Na ogół jednak te właśnie dzieci przy umiejętnym kierowaniu rokują nadzieję rozwinięcia zdolności twórczych. Mają one właściwe podłoże w postaci wrażliwości, samokontroli, refleksji i trzeba je tylko ośmielić, pomagając dyskretnie w osiągnięciu sprawności i pozytywnych wyników. Należy je zachęcić i przekonać o posiadanych możliwościach.

Dzieci dyslektyczne z powodu trudności, frustracji, na terenie domu i szkoły mają tak wiele urazów, że nie mogą uwierzyć w osiągnięcie rezultatów przy jakimkolwiek działaniu.

Słaba koordynacja między ręką a okiem, a często i zaburzenia wyobraźni przestrzennej utrudniają aktywność twórczą – zwłaszcza plastyczną. Natomiast zła analiza i synteza wzrokowa czy słuchowa przeszkadza w twórczości muzycznej (nieumiejętność czytania nut, słabe wyczucie rytmu). Przeszkodą w twórczości literackiej są trudności w prawidłowym formułowaniu i poprawnym wyrażaniu myśli. Dzieci te trudno nakłonić do nauki i mechanicznych ćwiczeń. Natomiast jeśli uda się nam rozbudzić w nich zainteresowanie i przekonać o użyteczności wykonywanej pracy (np. gdy może być prezentem dla rodziców, pomocą naukową dla młodszych dzieci), wtedy zapominają o urazach i z dużą energią podejmują zadania. Świadomość, że są pożyteczne, pozwala im wyzbyć się kompleksów i rozwijać się umysłowo.

Kontakt z przyrodą okazją do rozbudzania zainteresowań

Kontakt z przyrodą, wycieczki z rodzicami są bardzo dobrą okazją do rozbudzenia zainteresowań dzieci. Natura działa kojąco na system nerwowy, a ruch na świeżym powietrzu jest konieczny dla zdrowia. Warto jednak połączyć spacer z jakimś określonym celem. Na przykład obserwowaniem zjawisk związanych z porą roku, kolorów, zachowania się ptaków, wzrostu lub obumierania roślin, poznawania sylwetek drzew, szkicowaniem, robieniem notatek. Przed wyprawą dobrze jest opowiedzieć lub przeczytać coś na dany temat. Oczywiście wiadomości podajemy w zależności od poziomu intelektualnego dziecka. Dobrą formą rozbudzenia zainteresowania są zagadki, ciekawostki, szukanie eksponatów. Dążymy do tego, aby uruchomić wszystkie zmysły, a więc wzrok, który podziwia, obserwuje; słuch, który coraz bardziej uwrażliwia się na odbiór większej skali dźwięków; powonienie i smak, a także dotyk. Rodzice powinni ukazać dzieciom piękno ciszy, nauczyć wysłuchiwania subtelnych przejawów życia w szumach, szmerach. To wielka sztuka umieć zamilknąć, słuchać, rozpoznawać. Sztuką jest także zauważać, dostrzegać, dokładnie obserwować. Obserwowanie zaś, porównywanie, wnioskowanie to pierwsze kroki prowadzące do rozwoju logicznego myślenia. A kto potrafi logicznie myśleć i ma dobrą wolę, odnajdzie Boga.

Przebywanie w otoczeniu przyrody nie tylko działa uspokajająco, ale uczy delikatności. Jeśli dziecko pokocha przyrodę, obcowanie z nią, będzie doceniać ciszę, szanować wszystko, co żyje. Wytworzy się w nim pewna ogólna wrażliwość i opanowanie.

Wycieczki stają się punktem wyjścia do działania. Obserwacje i zdobyte wiadomości warto utrwalić w domu, tworząc albumy, układanki, zbiory, zagadki itp.

Przykładem jednego ze sposobów rozwijania twórczości „naukowej” u dzieci niech będzie jedenastoletni Krzyś, chłopiec nerwicowy, z postawą wybitnie lękową, który wykonał serię książeczek przyrodniczych – między innymi pt. „Loty ptaków”. Uwzględnił w niej takie rozdziały, jak: „Dlaczego ptak lata”, „Budowa pióra”, „Loty różnych ptaków” itd. Połączył swe dzieło z wykresami lotów ptaków na odpowiednich mapkach konturowych, a także skopiował przez kalkę techniczną sylwetki różnych ptaków w locie. Posłużyło mu to następnie do wykonania loteryjki, która składała się z wielu par rysunków: a) kontur ptaka widzianego z bliska; b) jego sylwetka w locie; c) kartki z nazwami ptaków. Elementy należało odpowiednio przyporządkować. Krzyś był bardzo dumny ze swej pracy, gdyż żaden z jego kolegów nie posiadał takiej „książeczki”, która zaopatrzona była przy tym datą rozpoczęcia i ukończenia pracy, spisem rozdziałów i efektowną okładką. Chłopiec tak zainteresował się tematem, że podczas jego opracowywania znikła postawa lękowa i zahamowania. Wykazał kunszt pomysłowości w zdobywaniu na terenie ZOO piór różnych ptaków i skompletował aż 20 „eksponatów”. Oglądał zbiory ornitologiczne w muzeum, pożyczał książki na ten temat, pytał, czytał, notował.

Kolekcjonowanie

A teraz kilka słów o znaczeniu kolekcjonowania. Bardzo ważne, rozwijające i kształcące jest tworzenie różnych zbiorów. Dzieci lubią coś gromadzić, np. kasztany, żołędzie, szyszki, muszle i inne. Zależnie od mody są to rzeczy mniej lub bardziej wartościowe lub nawet szkodliwe (jak np. przedmioty o charakterze magicznym). Warto pokierować tą pasją dzieci, wytłumaczyć, że kolekcje mogą mieć jakąś myśl przewodnią, jakiś cel. Na przykład z serii znaczków pocztowych przedstawiających miasta polskie można zrobić ciekawą grę, dobierając do każdego znaczka zagadkę. W ten sposób wiele uczymy się z geografii i historii. Ponadto mamy radość z projektowania własnej układanki i zabawy w nią z rówieśnikami. Obrazki o tematyce religijnej są też wspaniałym materiałem, z którego można wykonać ciekawe gry, np. układankę pt. „Z jakiego kraju pochodzą ci święci” (przedstawioną w sierpniowym numerze dodatku „W Rodzinie”). Natomiast ze zbierania modnych ostatnio siedmiu czarownic, magicznych naklejek z chipsów, tzw. tazonów, nie ma żadnego pożytku.

„Skarby” dziecięce zwykle stają się po pewnym czasie siedliskiem kurzu i powodem nieporozumień domowych w czasie robienia porządków. Rodzice jednak powinni wykorzystać tę pasję i nadać jej sens. Wystarczy dać dziecku jakąś szafkę lub szufladki, gdzie będzie mogło układać swoje zbiory w różnych pudełkach i pudełeczkach (np. od zapałek, czekoladek itp.).

Nie można lekceważyć tej dziecięcej potrzeby i wyrzucać ich „skarbów” do śmieci, bo w ten sposób niszczymy i przekreślamy pęd do rozwoju. Należy tylko umiejętnie, cierpliwie pokierować dzieckiem. Kolekcjonowanie kryje w sobie różne możliwości wychowawcze. Jest więc to okazja, by nauczyć dziecko porządku: segregowania zbiorów, umieszczania w odpowiednich kopertach, pudełeczkach, robienia ładnych podpisów, a także wykazu treści na każdym z nich. Zwracamy przy tym uwagę na stronę estetyczną, a więc wzbogacanie ilustracjami wyciętymi z kolorowych czasopism, fotografiami, rysunkami itp. Na przykład: dziecko zbiera różne rodzaje nasionek w pudełeczkach z przegródkami (np. po czekoladkach). Potem wyszukuje zdjęcia roślin, które z nich wyrosną. Nadają się do tego kolorowe torebki po nasionach kwiatów, warzyw itp. Można z nich potem wykonać ciekawy album, robiąc dodatkowe wypisy wiadomości z książek na dany temat. Pomysły mnożą się w miarę pracy i rosnącego zainteresowania. Jest to taka mała „praca naukowa” dziecka (na jego poziomie).

W odpowiednim momencie rodzice powinni pomóc skojarzyć nabywane wiadomości z treściami religijnymi. Na przykład gdy dziecko robi kolekcje różnych nasion, opowiadamy mu, co w Piśmie Świętym można przeczytać o ziarnie i o chwaście. Można pokazać ziarenko gorczycy, wyjaśniając, co ono symbolizuje. Ponadto opowiadamy dziecku o ziarnie pszenicy, do czego służy: gdy przejdzie wszystkie fazy rozwojowe, wreszcie trafia na ołtarz i staje się „Chlebem Życia”. Takie małe ziarenko, a tak wielką spełnia rolę. Zbierając ziarna pszenicy, żyta, owsa, prosa, tłumaczymy sens przypowieści o ziarnie, które wydało plon stokrotny i pokazujemy całe bogactwo treści w niej zawartych.

Starsze dzieci uczymy, jak wyszukiwać dany temat w Piśmie Świętym (w spisie rzeczowym), jak przeprowadzać analogię do życia wewnętrznego, osobistego.

Innym razem proponujemy dzieciom zebranie różnych gleb w pudełeczkach. Staramy się dowiedzieć, co na której z nich można siać lub sadzić (bo nie każda gleba nadaje się do każdego siewu). Jakiego plonu można oczekiwać z danej gleby? Jakie z nich są urodzajne, a jakie nie? Potem odczytujemy przypowieść o siewcy, dodając małą dygresję: a jaką „glebą” ja jestem? Robimy krok w głębsze poznanie siebie, uczymy wyciągania wniosków. Czy ziarno Boże trafia na glebę urodzajną w moim sercu? Czy nie zagłuszają go „ciernie” jakiegoś grzechu lub chwasty wad, np. nadmiernych ambicji, lenistwa, łakomstwa? Co robić, żeby lepiej uprawiać tę moją „glebę”?

Podobnie zbiory znad morza kojarzymy z Ewangelią o cudownym połowie ryb, o uciszeniu burzy, o perle, z historią Jonasza. Dzieci pasjami lubią słuchać o życiu w głębi wód, o ciekawostkach związanych z rybami, perłami itp.

Trzeba je tylko umiejętnie zachęcić, zaciekawić, posłużyć się odpowiednimi pomocami, atlasami, książkami. Ukazać świat natury pełen tajemnic i niespodzianek. Doprowadzić do tego, żeby dziecko doznało odkrywczej radości poznawania, żeby zasmakowało. Jeśli rozpali się w nim iskierka zainteresowań, to zamieni się ona wkrótce we wspaniałe ognisko dające blask oświecający innych. Siły rozwojowe dziecka są ogromne! Pomóżmy osiągnąć im pełny wymiar, a tym samym radość.

Wszystkie zagadnienia, które są tematem rozmów dzieci z rodzicami, mogą także stać się materiałem do zrobienia albumu.

Starszym, umiejącym już dobrze pisać i czytać pomagamy wyszukać odpowiednie cytaty z Ewangelii, zanotować w kilku zdaniach ciekawsze myśli. Dzieci młodsze naklejają na kartkach z bloku technicznego piękne zdjęcia, wyszukują pocztówki, ilustracje z kolorowych pism, podpisują je kolorowymi flamastrami. Potem robimy dziurkaczem dwa otwory z brzegu kartki, przewlekamy wstążkę i książeczka gotowa.

Pobudzanie i dojrzewanie do postawy twórczej to jeden z podstawowych czynników wpływających na kształtowanie się harmonijnej osobowości. Trzeba wykorzystać tę naturalną zdolność do tworzenia, do samorealizacji wrodzonych możliwości, do rozwijania talentów danych przez Stwórcę.

Należy jeszcze raz podkreślić, że mechaniczne przyswajanie wiadomości przez dzieci, lenistwo myślowe, bierny odbiór wrażeń przyzwyczaja je do tak szkodliwej społecznie postawy konsumpcyjnej, wypacza ich osobowość i jest zaprzeczeniem wszelkiego rozwoju.

Reasumując, należy stwierdzić, że dojrzewanie do postawy twórczej następuje powoli. W toku tego postępowania najważniejsze są nie tyle jakość otrzymanego „dzieła”, ile doprowadzenie do wszechstronnego i harmonijnego rozwoju myśli i działania.

Teresa Danielewicz, Ewa Hanter

Teresa Danielewicz – psycholog, nieżyjąca już twórczyni terapii uspokajającej i rozwijającej dla dzieci nerwicowych i dyslektycznych. Współpracowała z Ewą Hanter, autorką wielu pozycji książkowych dla dzieci.

drukuj