Rozważania wielkopostne: HOSANNA! UKRZYŻUJ GO!
Palmowa Niedziela
jest taka zmienna w nastroju.
Jest królewska, czerwona,
z radosnymi okrzykami: Hosanna
i fioletowa, smutna,
po przeczytaniu Męki Pańskiej
i po złowrogich wołaniach:
Ukrzyżuj Go!
Lubię czytać tę radosną
Ewangelię o uroczystym
wjeździe Pana Jezusa
do Jerozolimy.
Trzymam na sercu gałązkę
oliwną, wiosenną gałązkę palmy
i jak dziecko chciałbym
wołać: Hosanna Synowi Bożemu!
Osiołek szczęśliwy,
jak u Wojtka w Łowiczu,
dumny, że udźwignął
Króla Chwały.
Królestwo Boże nadchodzi!
Dobre czasy nadchodzą,
otwórzcie drzwi Chrystusowi,
niech wejdzie Błogosławiony
i Nieśmiertelny.
Ostrożnie, ostrożnie.
Takie rewie szybko przemijają.
Ja już to znam.
Ci sami, którzy dziś krzyczą:
Hosanna,
w piątek będą wrzeszczeć:
Ukrzyżuj Go!
Dziwny jest świat
i zmienny jest człowiek.
A ja?
Idę ulicą Królewską,
potem Alejami Jerozolimskimi,
zamyślony inteligent,
bezpartyjny, bezwyznaniowy.
Ludzie mnie mijają.
Głupio wyglądam z tą palmą.
Doszedłem do placu Trzech Krzyży.
Który to Chrystusowy krzyż,
a który mój?
Takeś mi, Chryste, pokrzyżował
moje drogi.
Trzeba mi chyba
wejść w Nowy Świat.
Trzeba iść do spowiedzi
do Świętego Krzyża.
Nie pamiętam, kiedy
ja byłem u spowiedzi?
Nie wiem, jak to się zaczyna.
Nie wiem, jaki będzie ksiądz.
Mniejsza, muszę iść.
Tam, na środku kościoła
rzucony jest krzyż.
Krzyżu mój, krzyżu!
Niech się wszyscy śmieją.
Ja będę płakał.
I duch mój przed Tobą klęknie
i wtedy serce mi pęknie,
Chrystusie!
ks. bp Józef Zawitkowski
