Rozważania wielkopostne: MY JESTEŚMY Z KANY

Miriam,

ja wiem, że to

niestosowna pora.

Śliczna nasza!

Czy Ty jeszcze coś widzisz?

Ty chyba całe oczy

wypłakałaś.

Matko, czy Ty jeszcze coś czujesz?

Musieliśmy przyjść.

Wszyscy mówili,

że Jezusa ukrzyżują,

że Piłat skazał Go na śmierć.

Musieliśmy przyjść,

żeby Mu podziękować za to,

że był na naszym weselu,

że wodę w wino nam przemienił

i wstydu nam oszczędził.

Ale to wszystko

na Twoją prośbę, Miriam.

Byłaś najładniejszą z kobiet

na naszym weselu.

Ben Hur – mój mąż

widział, że coś dyskretnie

szeptałaś Jezusowi.

Dzisiaj już wiem, co szeptałaś:

Synu, wina nie mają!

A do służących mówiłaś:

Cokolwiek Wam każe,

uczyńcie.

Tak, to był pierwszy cud

mojego Jezusa.

Uwierzyli mu wtedy uczniowie

i wielu ludzi.

Mój Boże!

Jezus był na naszym weselu.

Miriam, zobacz, to nasz syn.

Ma już dwa lata.

Śliczny!

Wybaczcie, nie mam siły

się uśmiechnąć.

Śliczny.

Ale my jesteśmy

już we czworo.

Widzę.

Saro, cieszę się.

Miriam, ale gdy będzie

dziewczynka, to niech będzie

do Ciebie podobna

i będzie miała imię

wiesz jakie? Wiem.

Miriam!

Kocham Was, moje dzieci.

Miriam,

gdy miną dla Ciebie

te smutne dni,

wstąp do nas do Kany.

Mieszkamy w tym samym miejscu.

tylko dom już mamy nowy.

Mąż mówi, że to prezent

dla jego Gwiazdy – dla Miriam.

Pamiętaj Miriam,

że jesteś w naszej rodzinie,

że jesteś nasza.

Dotknij malutkiej.

Dziękuję!

Poruszyła się z radości.

Już Cię nie męczymy.

Uśmiechnij się.

Pobłogosław jeszcze synkowi.

Do zobaczenia, Miriam.

Do zobaczenia, dzieci.

ks. bp Józef Zawitkowski

drukuj