Rosja idzie w zaparte
Milczenie mocarstw zachodnich o zbrodni katyńskiej było przyzwoleniem na
podział świata na dwie strefy wpływów przedzielonych żelazną kurtyną. Mimo że
mord miał charakter państwowy, tzn. stały za nim oficjalne najwyższe władze
sowieckie, do tej pory nie został osądzony ani choćby nazwany ludobójstwem.
Dlatego też można go określać jako symbol najbardziej zakłamanej zbrodni na
świecie.
Sesję na temat Katynia w 71. rocznicę wydania przez Sowietów rozkazu o
likwidacji polskich jeńców wojennych zorganizowali w Sejmie Fundacja Golgota
Wschodu i nauczyciele zrzeszeni w warszawskim NSZZ "Solidarność". Jak podkreślił
Andrzej Kropiwnicki, szef mazowieckiej "Solidarności", to już siódma z kolei
konferencja na ten temat, która ma charakter "przykry", ponieważ nie minął
jeszcze rok, od kiedy zginęła w katastrofie smoleńskiej delegacja najwyższych
polskich władz udająca się do Rosji, by złożyć hołd ofiarom Zbrodni Katyńskiej.
Zgromadzona na sali młodzież minutą ciszy upamiętniła tragedię z 10 kwietnia
2010 roku. Kropiwnicki podkreślił, że zaangażowanie "Solidarności" w
organizowanie sesji "Katyń – 5 marca dzień pamięci", jest związane z jednym z
"ważnych dla Polski 21 postulatów" Związku ogłoszonych w 1980 r., dotyczącym
zniesienia cenzury i odkłamywania historii. – Wy macie szczęście, bo gdy
chodziłem do szkoły, to w moim podręczniku na temat Katynia nic nie było, a
jeżeli coś wspominano, to wskazywano, iż zrobili to Niemcy – podkreślił
zakłamanie systemu komunistycznego szef "Solidarności" Regionu Mazowsze.
Doktor Grzegorz Jędrejek z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II w
referacie: "Zbrodnia Katyńska w świetle prawa" zwrócił uwagę, że nie bez powodu
do tej pory mówi się o Zbrodni Katyńskiej, a ten temat jest wciąż aktualny. –
Ksiądz Zdzisław Peszkowski, kapelan Rodzin Katyńskich określał ją jako
najbardziej zakłamaną i zmanipulowaną zbrodnię na świecie. Żaden międzynarodowy
trybunał nie uznał jej za zbrodnię ludobójstwa – mówił Jędrejek. Dla porównania
podał fakt osądzenia zbrodni niemieckich w procesach norymberskich. Według
niego, Rosja nie chce uznać mordu na polskich oficerach za zbrodnię ludobójstwa,
ponieważ obaliłaby pielęgnowany w tym kraju mit o "wojnie ojczyźnianej". Co do
bierności mocarstw zachodnich w sprawie wyjaśnienia i osądzenia Zbrodni
Katyńskiej, dr Jędrejek uznał, że wpłynął na nią "makiawelizm polityczny", w
którym przeważała chęć ułożenia dobrych stosunków z ZSRS.
Na państwowy charakter egzekucji dokonanej na polskich oficerach przed 71 laty
wskazał także dr Witold Wasilewski z Instytutu Pamięci Narodowej. – 5 marca 1940
r. Biuro Polityczne Komitetu Centralnego Wszechzwiązkowej Partii Bolszewików
podjęło decyzję o wymordowaniu 25 tys. 700 polskich jeńców wojennych z obozów
specjalnych, tj.: w Starobielsku, Ostaszkowie, oraz więźniów więzień na tzw.
Ukrainie Zachodniej, czyli na anektowanych ziemiach Rzeczypospolitej. Decyzję tę
wykonano. Właściwym jej decydentem, czyli wykonawcą są zatem najwyższe władze
partyjno-państwowe Związku Sowieckiego – ocenił dr Wasilewski.
Kropiwnicki, kończąc spotkanie, zauważył, że do dziś nie wszystkie ofiary tego
mordu odnaleziono i zidentyfikowano. Przypomniał, że dopiero w 1990 r. Michaił
Gorbaczow, przywódca ZSRS, przekazał stronie polskiej część dokumentów na ten
temat. – Dopiero w 1992 r. trafia do Polski oryginał rozkazu o wymordowaniu
polskich oficerów. Minęło ponad 70 lat i do dzisiaj ta historia nie jest jasno
wytłumaczona i opisana. Jest jedna z teorii, która mówi, że moment i reakcja
Zachodu na wykonanie Zbrodni Katyńskiej, były przyzwoleniem na taki, a nie inny
podział świata. Było to przyzwoleniem na to, aby wasi rodzice żyli w systemie
zniewolonym – podsumował sesję, zwracając się do młodzieży Kropiwnicki.
Jacek Dytkowski
