Radio Maryja przełamało monopol

Rozmowa z Jerzym Kropiwnickim, prezydentem Łodzi

Czy zgodzi się Pan z opiniami przeciwników bądź osób nieprzychylnych Radiu Maryja, że radio katolickie powinno być wolne od polityki?

– A niby dlaczego? Polityka to przecież ważna część życia społecznego. Od samego początku – stworzenia świata i pojawienia się pierwszych ludzi na ziemi, Pan Bóg niezwykle bezpośrednio ingerował w życie społeczne. Chciałbym przypomnieć, że wszystkie wielkie wydarzenia w Starym i Nowym Testamencie są wielokrotnie naznaczone obecnością Boga i Jego interwencją, więc nie widzę powodu, dlaczego Radio Maryja mogłoby odciąć się od polityki. Po drugie, każdy człowiek ma obowiązek uczestniczenia w życiu publicznym, w podejmowaniu decyzji w imię dobra wspólnego. Dlatego pomysły, by oddzielać wiarę od życia społecznego, uważam za niedowarzone. Czym innym jest mieszanie porządku przez organizowanie życia społecznego na wzór wspólnoty religijnej, a czym innym kierowanie się zasadami moralnymi, etycznymi i swoją wiarą w życiu publicznym.

Dlaczego więc wokół Radia Maryja j est tyle emocji?

– Nie potrafię tego tak prosto wytłumaczyć. Myślę, że ci, którzy walczą z Radiem Maryja, chcieliby mieć monopol na kierowanie umysłami i sumieniami ludzi.

Jaką rolę, według Pana Prezydenta, odgrywa w Polsce Radio Maryja?

– Radio Maryja stworzyło bardzo ważny punkt odniesienia. Chciałbym przypomnieć, że do chwili, kiedy w eterze rozległ się głos z Torunia, z Radia Maryja, mieliśmy właściwie monopol informacyjny w mediach – określiłbym je jako świeckie i uprawiające ostrą politykę antyklerykalną, antyreligijną, abstrahujące od patriotyzmu i tradycji polskiej. Od tego czasu wiele się zmieniło, a to m.in. dlatego że pojawiło się Radio Maryja – bardzo silna, wyrazista alternatywa, która na dodatek zyskała olbrzymie wsparcie społeczne. Dlatego trzeba było – tak sądzę, bo przecież nie miałem nic wspólnego z tamtymi mediami świeckimi – uwzględnić ten nowy wymiar i rozpocząć walkę o słuchacza, który zaczął lgnąć właśnie do mediów katolickich, zwłaszcza do Radia Maryja.

Występuje Pan często na antenie Radia Maryja. Czy zdarzyło się kiedykolwiek, że pańskie wypowiedzi zostały zmanipulowane bądź ocenzurowane?

– Nie. Tego nigdy nie było. Miałem zawsze możliwość swobodnego wypowiedzenia się na tematy, które dla mnie były ważne. Czasami trudno było mi przebić się przez telefony osób, które dzwoniły do Radia – nierzadko ze złą wolą, ale cóż, to się zdarza w tego rodzaju audycjach, w których jest otwarty telefon, z którego mogą korzystać ludzie życzliwi i nieżyczliwi; tacy, którzy chcą kontynuować dyskusję, i tacy, którzy po prostu chcą wyrazić swoją dezaprobatę dla osoby akurat w Radiu występującej. Ale to jest jedyne utrudnienie, z którym się spotkałem. Natomiast podczas audycji czasu jest tak wiele, że nie ma tego przymusu, nie ma przekrzykiwania się, nie ma tej całej atmosfery agresji, jaka niestety istnieje w mediach komercyjnych i publicznych. A czasami jest też tak, że ta wzajemna agresja jest wzbudzana przez prowadzących program. Sam wielokrotnie uczestniczyłem w takich spotkaniach – jakieś gadające głosy wzajemnie się zagłuszające, nierozpoznawalne. W Radiu Maryja jeśli ktoś mówi, to wiadomo kto. I ma możliwość zaprezentowania swoich poglądów. A to jest rzecz, której powinny nauczyć się i media komercyjne, i publiczne.

Dziękuję za rozmowę.

Anna Skopinska

drukuj