Rada zbada sprawę „Nergala”

Chodzi o przepisy obligujące wydawców mediów publicznych do przestrzegania
chrześcijańskiego systemu wartości. A "Nergal" w swoim scenicznym emploi
wykorzystuje motywy satanistyczne. U członków Rady w związku ze sprawą Darskiego
interweniował ks. dr Bolesław Karcz, prezes Zarządu Głównego Katolickiego
Stowarzyszenia Dziennikarzy. Było to jeszcze przed emisją pierwszego odcinka
programu "The Voice of Poland", w którym Darski jest jurorem. "Cenzura
prewencyjna przed rozpoczęciem emisji audycji nie byłaby uzasadniona. Pierwszy
odcinek cyklu został nadany w sobotę, 3 września 2011 roku w TVP2" –
odpowiedziała KRRiT.

Jednak po programie Rada zwróciła się do prezesa zarządu Telewizji Polskiej o
przekazanie nagrania i stanowisko wobec zarzutów Katolickiego Stowarzyszenia
Dziennikarzy. – Uzyskanie stanowiska nadawcy jest niezbędnym elementem
procedury, która pozwoli Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji wnikliwie
rozpatrzyć przedstawioną przez Katolickie Stowarzyszenie Dziennikarzy
argumentację, a następnie podjąć ewentualne dalsze działania – poinformowała
"Nasz Dziennik" Katarzyna Twardowska, rzecznik prasowy Rady.
Angaż w publicznej telewizji, utrzymywanej z abonamentu również katolików, nie
może nie budzić sprzeciwu. Problem warto jednak też rozpatrzyć w kategoriach
prawnych. Ustawa o radiofonii i telewizji jasno precyzuje, że audycje powinny
szanować uczucia religijne odbiorców, a zwłaszcza respektować chrześcijański
system wartości. Co więcej, przepisy określają również kompetencje KRRiT, która
m.in. stoi na straży wolności słowa w radiu i telewizji, samodzielności nadawców
i interesów odbiorców.
Do tych przepisów odwołuje się Witold Kołodziejski, szef Rady w latach
2007-2010, który negatywnie ocenia zatrudnienie Darskiego. – TVP powinna
szczególnie świecić tutaj przykładem. Jeżeli takie rzeczy mają miejsce u nadawcy
publicznego, to jest to sprzeczne z dobrym obyczajem i tym, do czego telewizja i
media publiczne zostały powołane – mówi Kołodziejski. Wskazuje, że były już
takie przypadki prowokacji, ale "w mediach populistycznych walczących każdymi
metodami o widza". – W TVP do tej pory nic takiego się nie zdarzało – zaznacza
były przewodniczący Rady. Sprawa nie jest jednak tak oczywista. – Jeśli w
programie nie pojawiają się wprost jakieś elementy antyreligijne i
antychrześcijańskie, to taki nadawca jest w stanie przed sądem się wybronić, a
niesmak pozostaje – twierdzi Kołodziejski. Wskazuje na istotną rolę KRRiT, która
deleguje członków Rady Nadzorczej TVP, a potem zatwierdza wybór zarządu. –
Następnie czuwa nad realizacją misji. Wydaje się, że wystąpienie w tej sprawie
Rady do władz telewizji jest jak najbardziej na miejscu – podkreśla
Kołodziejski.
Mecenas Piotr Kwiecień wskazuje na orzeczenie Sądu Rejonowego w Gdyni, który
uniewinnił 18 sierpnia br. Darskiego od zarzutu znieważenia uczuć religijnych.
Proces został wszczęty w związku z tym, że "Nergal" na koncercie w 2007 r. w
klubie "Ucho" w Gdyni podarł Biblię, nazywając ją "księgą kłamstw", i cisnął
strzępami w widownię. Sąd uznał jego zachowanie za "ekspresję artystyczną". Dla
mec. Kwietnia oczywiste jest, że udział Darskiego w programie będzie godził w
wartości chrześcijańskie i "tak sformułowaną misję telewizji publicznej". – Nie
ulega wątpliwości, że władze TVP złamały zasadę misji publicznej, i zatrudnienie
tego pana w jakiejkolwiek roli jest złamaniem ustawy – tłumaczy prawnik. Z
drugiej strony podkreśla, że Zarząd TVP nie lęka się pociągnięcia do
odpowiedzialności za swoje decyzje, "ponieważ każdy sąd w Polsce uzna, że pan
Darski nie jest postacią, której "ekspresja artystyczna" jest sprzeczna z
chrześcijańskimi zasadami przekazu medialnego telewizji publicznej". – Jeżeli
sądy w Polsce nie dostrzegają w jego zachowaniu naruszania uczuć religijnych, to
dlaczego władze TVP miałyby uważać, że narusza on poszanowanie wartości
chrześcijańskich w kontekście misji publicznej telewizji? – pyta mecenas.

Jacek Dytkowski
 

drukuj