Przerwane macierzyństwo

Dla ogółu społeczeństwa temat poronienia ciągle jest jeszcze tematem tabu, o którym publicznie się nie mówi. Rodzice doświadczający utraty dziecka często nie wiedzą, jakie prawa przysługują im w tego rodzaju sytuacjach, jak chociażby prawo do pogrzebu dziecka czy w przypadku kobiety – prawo do urlopu macierzyńskiego. Nie wiedzą również o tym, że w tym trudnym dla nich doświadczeniu mogą uzyskać pomoc, np. ze strony „Stowarzyszenia Rodziców po Poronieniu”. Jednym ze sposobów zmiany nastawienia społeczeństwa do problematyki poronień była dwudniowa konferencja pt. „Przegrane narodziny – strata ciąży w aspekcie medycznym, psychologicznym, społecznym i etycznym”, która odbyła się w dniach 16-17 listopada br. w Warszawie.

Pomimo ogromnego postępu medycyny dramatu przedwczesnej straty dziecka nie wyeliminuje się z rzeczywistości – tłumaczy dr Michał Naftyński, współorganizator konferencji. – Nigdy nie będzie lepiej – może być tylko godniej.

Trzeba więc jasno powiedzieć, że jest to problem społeczny, dotyczący nie tylko rodziców – obejmuje cały system: personel medyczny, psychologów, bliższą i dalszą rodzinę (rodzeństwo, niedoszłych dziadków itp.), ale także ludzi na samym szczycie władzy.

Rodzinom dotkniętym tym traumatycznym doświadczeniem należy zaoferować pomoc i wsparcie, a także prawo do żałoby. Nie da się zaprzeczyć, że w społeczeństwie i niestety wśród lekarzy istnieje straszliwa dehumanizacja dziecka. Nierzadko ciało przedwcześnie urodzonego maleństwa (szczególnie w pierwszym trymestrze ciąży) wyrzucane jest na śmietnik, razem z odpadkami medycznymi. Tymczasem matka związana jest z dzieckiem niemal od chwili, gdy zobaczy „cudowne” dwie kreski na teście ciążowym – szczególnie, gdy było to dziecko planowane i oczekiwane.

Strata dziecka boli również ojca i rodzeństwo. Jak komentuje to zjawisko Izabela Barton-Smoczyńska, psycholog i psychoterapeuta, autorka książki pt. „O dziecku, które odwróciło się na pięcie”, poświęconej problematyce poronienia, istnieje w tej sprawie społeczna zmowa: – O tym nie mówimy, bo to nie jest wartość. I nie chodzi nawet o zapis w Konstytucji: chodzi o to, żeby każdy człowiek indywidualnie uznał, że dziecko pojawiające się w brzuchu matki jest dzieckiem.

Moment, w którym utratę ciąży traktuje się jako poronienie, jest bardzo umowny. Najczęściej przyjmuje się okres do 22. tygodnia ciąży, lecz istnieją ośrodki na świecie, w których czas ten jest krótszy – do 16., lub też dłuższy – do 24., a nawet do 26. tygodnia jej trwania. Niektórzy lekarze kierują się rozróżnieniem wagowym i dopiero w przypadku, gdy dziecko waży powyżej 600 gramów, uważa się, iż nastąpił poród. (Chociaż znane są przypadki, że dzieci ważące przy narodzinach zaledwie 450 gramów żyją z niewielkimi tylko wadami i dobrze się rozwijają.)

W związku z postępem medycyny i coraz lepszymi wynikami przeżywalności coraz to młodszych dzieci w prenatalnej fazie życia okres uważany za poronienie znacznie się skraca. Istnieją jednak tylko nieliczne placówki na świecie, w których wcześniakom urodzonym w 26. tygodniu ciąży udaje się przeżyć i rozwijać normalnie.

Podział na poronienie i poród jest niezbędny dla potrzeb statystyki. W wielu krajach niższa śmiertelność okołoporodowa jest spowodowana faktem, iż do 15.-16. tygodnia ciąża nie jest w żaden sposób podtrzymywana, zaś dopiero po tym terminie uważa się, że warto walczyć o utrzymanie zagrożonej ciąży i uratowanie dziecka. W Polsce, według zaleceń Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego, dziecko (a tym samym ciąża) chronione jest już od poczęcia i powinno być otoczone opieką medyczną.

Warto zwrócić uwagę na fakt, że od 21 grudnia 2006 r. sytuacja prawna rodziców doświadczających utraty dziecka znacznie się zmieniła. Ówczesny minister zdrowia wydał rozporządzenia dotyczące postępowania ze zwłokami i szczątkami ludzkimi oraz w sprawie wypełniania karty zgonu. Dzięki nim „za zwłoki uważa się ciała (…) dzieci martwo urodzonych, bez względu na czas trwania ciąży”. Rodzice mają prawo do rejestracji dziecka w Urzędzie Stanu Cywilnego. Szpital wystawia tzw. pisemne zgłoszenie urodzenia dziecka, które przysługuje każdemu dziecku (płodowi, zarodkowi), bez względu na czas zakończenia ciąży. USC wystawia później skrócony akt urodzenia dziecka z adnotacją, że urodziło się martwe (jest on „aktem zgonu”). Prawo do rejestracji dotyczy także tych dzieci, które zostały poronione lub martwo urodzone w domu. Ponadto każda kobieta, którą dotknęła ta tragedia, może otrzymać urlop macierzyński – jego długość jest uzależniona od czasu trwania ciąży (w przypadku narodzin martwego dziecka kobiecie przysługuje połowa wymiaru urlopu, a więc 8 tygodni). Bez względu na czas zakończenia stanu błogosławionego rodzice mają prawo pochować swoje dziecko. Szpital wydaje wtedy kartę zgonu konieczną do pogrzebu. Rodzicom przysługuje także prawo do zasiłku pogrzebowego, również bez względu na czas zakończenia ciąży.

Wciąż za mało mówi się o tym, jakie konsekwencje może mieć poronienie dla kobiety i jej rodziny. Wpływa ono na rodzeństwo zmarłego dziecka, a także na jakość więzi między rodzicami. Mężczyźni najczęściej przeżywają utratę swoich nadziei zupełnie inaczej – rzadko o tym mówią, trzymają swoje emocje na uwięzi, starają się być silnymi. To z kolei postrzegane jest przez kobiety jako brak żalu i nieodczuwanie straty. Dlatego też, jak radzą psychologowie, osieroceni rodzice powinni jak najwięcej ze sobą rozmawiać. Nie bać się swoich łez i pozwolić sobie na głębokie doświadczenie straty i pełne przeżycie żałoby. Zakłócenie tego procesu i udawanie, że nic się nie stało, może spowodować nie tylko poważne problemy psychiczne u kobiety (ona przeżywa to najbardziej, ponieważ najmocniej była związana emocjonalnie z noszonym pod sercem dzieckiem), ale także u jej następnego dziecka. Poczęte i urodzone po poronieniu może być traktowane albo jako „dziecko zastępcze” – które ma zapełnić pustkę po tamtym, które odeszło, albo jako „dziecko specjalnej troski” – otaczane przesadną miłością rodziców, z obawy przed możliwością jego utraty.

Prawidłowym procesem uporania się z problemem poronienia jest „wprowadzenie dziecka utraconego do rodziny”, polegające na poinformowaniu otoczenia o stracie, a także na podtrzymywaniu rytuałów upamiętniających dziecko (np. obchodzenie rocznicy jego śmierci, zapalanie znicza na grobie dziecka itp.).

Niezwykle istotną sprawą jest także stworzenie pozaszpitalnego nurtu opieki nad kobietą i jej rodziną po to, by mieli oni zagwarantowane wsparcie tak długo, jak będą tego potrzebować. Do systemu pomocy warto również włączyć księży, którzy jako osoby mające bliski kontakt z ludźmi doświadczającymi tej tragedii mogą pomóc im również w wymiarze duchowym.

Maria Cholewińska

drukuj