Projekt uchwały o kontrolę NIK odrzucony
Po kolejnej przerwie, komisje Kultury i Środków Przekazu oraz do Spraw Kontroli Państwowej już po raz czwarty zebrały się na wspólnym posiedzeniu w celu rozpatrzenia projektu uchwały w sprawie zlecenia Najwyższej Izbie Kontroli przeprowadzenia kontroli KRRiT w przedmiocie prawidłowości udzielania koncesji na nadawanie naziemnej telewizji cyfrowej. Tym razem obrady zakończyły się rozstrzygającym głosowaniem, w wyniku którego uchwała została odrzucona. Tym samym głosami posłów PO, SLD i Ruchu Palikota usankcjonowano dyskryminację Telewizji Trwam na multipleksie cyfrowym.
Przewodniczący Arkadiusz Czartoryski rozpoczął obrady od kwestii proceduralnych podjętych na wczorajszym posiedzeniu prezydium połączonych komisji, które ustaliło, że na dzisiejszym spotkaniu udzieli głosu przedstawicielowi wnioskodawcy, przewodniczącemu KRRiT Janowi Dworakowi, a następnie przystąpi do głosowania nad zaległymi wnioskami formalnymi, zgłoszonymi na poprzednich posiedzeniach.
W pierwszej kolejności przewodniczący komisji udzielił głosu prezesowi KRRiT, na co Jan Dworak zareagował zdziwieniem. „Nie bardzo wiem w jakiej sprawie mam zabrać głos. Ja rozumiem, że pan przewodniczący chciałby, żebym jakoś rekapitulował te obrady? Podsumowywał?”. Arkadiusz Czartoryski wyjaśnił zatem, że komisja chciała jeszcze raz umożliwić przedstawicielom KRRiT wypowiedzenie się w temacie obrad, jednak czy odbędzie się to w formie odpowiedzi na pytania posłów, czy podsumowania, zależy od przewodniczącego KRRiT.
Wówczas wiceprzewodniczący komisji kultury Jerzy Fedorowicz zarzucił, że Arkadiusz Czartoryski nie trzyma się ustaleń z posiedzenia prezydium, gdyż nie taka miała być kolejność osób zabierających głos. Przewodniczący Czartoryski stwierdził, że kwestia kolejności nie była rozważana na prezydium i uwagi posła Fedorowicza są próbą wywołania nowego sporu na posiedzeniu.
Zgodnie z decyzją przewodniczącego komisji, głos zabrał Jan Dworak. Na wstępie poinformował, że odpowiedzi na pytania, które zostały zadane na poprzednim posiedzeniu, KRRiT opracowała na piśmie i wysłała do komisji, natomiast wczoraj otrzymała kolejną porcję ponad 40-stu pytań i odpowiedzi udzieli w stosownym czasie.
Prezes KRRiT w swoim wystąpieniu po raz kolejny przywołał nadrzędny cel, jakim jego zdaniem jest uruchomienie opóźnionego procesu cyfryzacji, tym bardziej, że proces ten oznacza nowe szanse cywilizacyjne dla Polski. Tymczasem Fundacja Lux Veritatis, która wystąpiła o wstrzymanie decyzji koncesyjnej, przyczynia się do wstrzymania procesu cyfryzacji nadawania naziemnego. Dworak argumentował, że skutki wstrzymania procesu byłyby katastrofalne i „oznaczałyby trudne do oszacowania straty wielu nadawców”, „opóźnienie całego procesu cyfryzacji dla obecnych i przyszłych koncesjonariuszy, a przede wszystkim dla widzów”. Zrzucając całą odpowiedzialność za „katastrofę” na Fundację Lux Veritatis, przewodniczący Dworak stwierdził jednocześnie, że Fundacja miała prawo do takiego wniosku, ale „nie dba o interes pozostałych nadawców, na tym i na innych multipleksach, nie musi dbać też o ich widzów”.
KRRiT po wnikliwym rozpatrzeniu całej tej sprawy biorąc pod uwagę „najważniejsze względy natury polityki państwa i interes społeczny” – jak to określił Dworak – odrzuciła wniosek o wstrzymanie wykonania tej decyzji, choć Fundacja Lux Veritatis ma oczywiście prawo złożyć powtórnie wniosek w sądzie, „nawet narażając wiele innych wartości społecznych, ekonomicznych i cywilizacyjnych”. „Wniosek o kontrolę NIK-u w trakcie normalnej procedury odwoławczej, byłby precedensowy – mówił przewodniczący KRRiT – opiera się bowiem nie na rzetelnej ocenie wielotomowej dokumentacji konkursu, bo taka ocena jest po prostu niemożliwa, ale przede wszystkim na powtarzaniu argumentów jednego odrzuconego i odwołującego się koncesjonariusza, czyli Lux Veritatis”.
Jan Dworak wyraził ubolewanie, że Fundacja, jako jedyna nie wyraziła do tej pory zgody na podanie do publicznej wiadomości decyzji KRRiT, pomimo powtórnie skierowanego do niej pisma w tej sprawie. „Chciałem również powiedzieć, że jest to koncesjonariusz, który chętnie posługuje się dokumentacją innych podmiotów, żeby je zdyskredytować w oczach opinii publicznej, a sam nie chce ujawnić podstawowego dokumentu, jakim jest umowa wielomilionowej pożyczki” – powiedział Jan Dworak.
Na koniec zapewnił, że KRRiT jest gotowa poddać się kontroli NIK-u w każdym aspekcie, ale uważa, że wniosek o rozpoczęcie kontroli w trakcie procedury odwoławczej de facto jednego koncesjonariusza, jest złożony również po to, by uprzedzić decyzję niezawisłego polskiego sądu w procedurze przyjętej przez polskiego prawodawcę.
Przedstawicielka wnioskodawców, poseł Elżbieta Kruk (PiS) nie była zaskoczona wypowiedzią przewodniczącego Dworaka. Jej zdaniem po raz kolejny zlekceważył zarówno pytania posłów stawiane Krajowej Radzie na posiedzeniach komisji w Sejmie, jak i liczne protesty podnoszące wiele zarzutów do postępowania koncesyjnego, skierowane do KRRiT. „Panie przewodniczący, proszę nie wprowadzać komisji i opinii publicznej w błąd. Procedura odwoławcza się zakończyła, bo możemy o niej mówić tylko, jako o tej procedurze w KRRiT. Sprawa jest w sądzie, dotyczy tylko i wyłącznie kwestii Fundacji Lux Veritatis i Telewizji Trwam. Sąd bada jedynie w zakresie legalności, a Najwyższa Izba Kontroli, jak pan prawdopodobnie wie, zbada całość tego procesu w jego wszystkich aspektach i we wszystkich kryteriach, które stosuje NIK, czyli: legalności, celowości, rzetelności i gospodarności w wykonywaniu tego procesu” – upomniała Dworaka, Elżbieta Kruk. Pani poseł zaproponowała uczestnikom obrad zapoznanie się z artykułem ks. prof. Czesława Bartnika z KUL opublikowanym w „Naszym Dzienniku”, pt. „Państwowy w ateizm wojujący”. W artykule ksiądz profesor pisze m.in. że wojujący ateizm polityczny obnaża się całkowicie w odmowie Telewizji Trwam miejsca na naziemnym multipleksie cyfrowym, co oznacza zamknięcie ust Kościołowi Katolickiemu w zakresie medialnym na cały kraj. Chodzi też o zasianie nieufności wobec tego medium i obecnie liczy na to również KRRiT i jej przewodniczący.
Przedstawicielka wnioskodawcy odniosła się też do wygłaszanej wielokrotnie na posiedzeniach przez Jana Dworaka opinii, że Ojcowie Redemptoryści dystansują się od Fundacji Lux Veritatis i Telewizji Trwam. Tymczasem Kapituła Prowincjonalna Redemptorystów wystosowała komunikat, w którym wskazała, że decyzja KRRiT arbitralnie odmawiająca przyznania Telewizji Trwam koncesji, wpisuje się w problem systematycznego niszczenia pluralizmu mediów w Polsce, a „zaistniałe fakty wskazują na jawną dyskryminację mediów katolickich i co za tym idzie, na faktyczne wykluczenie ogromnej rzeszy odbiorców”. Posłanka PiS przypomniała też słowa Ojca Świętego, Błogosławionego Jana Pawła II o Radiu Maryja oraz niedawny list Papieża Benedykta XVI, w którym życzył, „aby to dzieło(…)prowadzone przez zgromadzenie zakonne Redemptorystów w Polsce i na świecie, zaowocowało trwałym zwycięstwem dobra nad złem i przyczyniło się dla dobra wielu chrześcijan” i naszego kraju.
Warty uwagi jest też fakt, że w Polsce utworzył się szeroki ruch obrony Telewizji Trwam, w ramach którego znalazły się różne środowiska, nie kojarzone nigdy wcześniej z tzw. środowiskiem moherowym, jak na przykład Helsińska Fundacja Praw Człowieka, Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich. Do KRRiT apelowało również ponad 30 redaktorów naczelnych czasopism i portali internetowych, którzy orzekli, iż „trudno oprzeć się wrażeniu, że zmarnowano szansę na zwiększenie pluralizmu polskich mediów elektronicznych, dziś w zdecydowanej większości o lewicowym światopoglądzie”.
Na koniec Elżbieta Kruk podkreśliła, że pod protestem do KRRiT podpisało się już ponad 1 mln 800 tys. osób, ale jak dotąd te głosy sprzeciwu pozostają bez echa, a przewodniczący KRRiT
orzekł, że nie rozumie o co chodzi. "Media milczą w kwestii protestów, w tym o
wielotysięcznym marszu wolnościowym w Warszawie. Manifa organizowana przez lewackie, skrajne środowiska kobiece, które sobie uzurpują reprezentowanie interesu kobiecego, organizowana głównie pod hasłem walki z Kościołem, była pokazywana przez dominujące media w zasadzie na żywo. Co z wolnością tych mediów, jeśli media ze swojej informacyjnej roli wywiązują się wybiórczo? Czy jeszcze informują, czy uprawiają propagandę? Zdaje się, że zachowują się jak media z bolszewickiego reżimu, i czy o to chodzi KRRiT?” – pytała posłanka ku wyraźnemu obruszeniu lewicowych posłów obecnych na sali. Jej zdaniem podobne nieliczenie się z ewidentną wolą społeczną jest charakterystyczne dla systemów totalitarnych, zaś KRRiT mająca stać na straży wolności słowa, prawa do informacji oraz interesu publicznego w radiofonii i telewizji – i co za tym idzie – interesu odbiorców, wszystko to lekceważy. „Polacy mają poczucie, że jakaś podstawowa wartość została naruszona, że muszą stanąć murem za Radiem Maryja i Telewizją Trwam, bo jest to walka o Polskę” – zakończyła Elżbieta Kruk.
Po tym wystąpieniu, przewodniczący Arkadiusz Czartoryski poddał pod głosowanie wniosek formalny Dariusza Jońskiego z SLD o zamknięcie dyskusji i przejście do głosowania. Zanim jednak do tego doszło, przewodnicząca Iwona Śledzińska-Katarasińska przypomniała, że w trakcie procedowania padł też drugi wniosek formalny poseł Julii Pitery o zdjęcie z porządku obrad wniosku o przeprowadzenie kontroli do czasu rozstrzygnięcia sprawy przez wojewódzki sąd administracyjny. Zdaniem Katarasińskiej oba wnioski – Jońskiego i Pitery – są w jakimś sensie równoprawne.
Sprawa wniosku poseł Pitery nie została podjęta, gdyż nastąpiło zamieszanie z wnioskiem formalnym Dariusza Jońskiego, który próbował nadać własnemu wnioskowi inny niż poprzednio wydźwięk. „Ja składałem wniosek o zamknięcie dyskusji, a następnie przejście do głosowania. W pierwszym będziemy głosowali o zamknięciu dyskusji, w drugim o głosowaniu nad projektem uchwały” – tłumaczył poseł SLD, choć de facto cały jego wniosek sprowadzał się do głosowania nad projektem grupy posłów w sprawie zlecenia NIK przeprowadzenia kontroli działalności KRRiT. Próba rozdrabniania procedury poprzez sugerowanie dwóch głosowań zdenerwowało przewodniczącego komisji. „Szanowni państwo, nie będzie tak, że będą jakieś pomysły na komisji, którą ja prowadzę, ażeby uniemożliwić posłom elementarnych praw i uniemożliwić przegłosowanie tego projektu uchwały w tej kadencji. Albo kierujemy do NIK wniosek o kontrolę, albo nie, i to rozstrzygniemy w głosowaniu” – oświadczył stanowczo Arkadiusz Czartoryski.
Część posłów, z posłem Jońskim na czele, próbowała spierać się z przewodniczącym komisji, jednak Czartoryski nie pozwolił na dalsze zakłócanie obrad. „Ja wiem o co tutaj chodzi – żeby nie rozstrzygnąć tego projektu uchwały. Jednak w tej sprawie, na tych połączonych komisjach, chodzi o wolność słowa w Polsce i nie pozwolę sobie w ten sposób sugerować mi różnych innych rozstrzygnięć i przedłużać na kolejne komisje tej dyskusji. Jeszcze na razie jest wolny parlament i proszę nie zakrzykiwać mojego głosowania”.
W wyniku przeprowadzonego głosowania, za projektem uchwały zagłosowało 16 posłów, przeciw było 26-ciu, nikt nie wstrzymał się od głosu. Tym samym połączone komisje odrzuciły uchwałę grupy posłów o zleceniu NIK kontroli w KRRiT i posiedzenie zostało zamknięte.
Transmisję z czwartego wspólnego posiedzenia Komisji Kultury i Środków Przekazu oraz Komisji do Spraw Kontroli Państwowej, przeprowadziły Telewizja Trwam i Radio Maryja.
Agnieszka Janczewska
