Projekt faworyzuje giganty

Z prof. dr. hab. n. med. Janem Duławą, prorektorem ds. nauki Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach, rozmawia Maria S. Jasita



Projekt nowelizacji ustawy Prawo farmaceutyczne wprowadza możliwość gratyfikacji finansowej za udział ochotników w medycznych eksperymentach badawczych.

– Nie do końca zgodziłbym się z tym, że jest to nowość. W dotychczas obowiązującym prawie farmaceutycznym, które regulowało m.in. badania kliniczne, istnieje możliwość gratyfikacji finansowej w określonych warunkach: u zdrowych ochotników w pierwszej fazie badania klinicznego na człowieku (a tych faz w sumie jest pięć), kiedy bada się farmakokinetykę leku, a w zasadzie właściwości farmakologiczne substancji czynnej, która wtedy się jeszcze lekiem nie nazywa. Różnica i pewne novum polega więc na tym, że można będzie jeszcze dopuścić gratyfikację również dla osób chorych. Natomiast powtarzam jeszcze raz: jedynie w fazie pierwszej.

Możliwość zarobienia na udziale w eksperymencie badawczym może być pewną zachętą dla osób, które chcą sobie dorobić, i ochotników może pojawić się więcej niż do tej pory. Jakie mogą być skutki tej nowelizacji?

– Moim zdaniem, w żaden sposób nie wpłynie to na rozwój polskiej nauki. O ile pamiętam, to ta ustawa nie mówi, że trzeba zapłacić, a jedynie wprowadza taką możliwość. Zresztą to, że jakaś firma farmaceutyczna zasponsoruje jakiegoś biednego studenta albo jakiegoś chorego, jest raczej kwestią indywidualnych poglądów niż norm, bo nie sądzę, żeby jakiekolwiek normy były tutaj przekroczone. Być może gdzieś się zdarzy tak, że będą się zgłaszać osoby, które z tego żyją. Kiedy trzydzieści lat temu byłem przez rok w Niemczech, to pamiętam, że tam głównie studenci uczestniczyli w badaniach, i w ten sposób sobie dorabiali. Nie sądzę, aby było czymś złym, że biedny student dostanie pieniądze za to, że połknie dwie tabletki, które mu nie zaszkodzą. Natomiast sprawa naboru osób do badania klinicznego, do eksperymentów badawczych, jest przede wszystkim sprawą odpowiedzialności i sumienia badacza. On musi być w stu procentach pewny, że temu człowiekowi w taki sposób rzeczywiście nie zaszkodzi.

W Pana ocenie, projekt pomoże czy przeszkodzi w prowadzeniu badań klinicznych?

– Moim zdaniem, relacji między badaczem i osobą badaną nie rozwiąże żadna ustawa. Oczywiście taka czy inna ustawa jest potrzebna, bo musi określać jakieś ramy postępowania. I jeśli będzie źle sformułowana, to może w pewnych przedsięwzięciach przeszkodzić. Jednakże nigdy nie będzie na tyle dobra, żeby regulowała wszystkie dziedziny ludzkich działań, w tym przypadku badań klinicznych. Natomiast w tym projekcie jest jedna rzecz, która mnie niepokoi: potrzeba będzie dużo pieniędzy, żeby przeprowadzić badania kliniczne, co oczywiście da pierwszeństwo dużym firmom farmaceutycznym i może prawdopodobnie utrudnić badania tym, którzy tych pieniędzy mają mniej, tzn. niezależnym badaczom.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj