Nie ma planu prezydenta Balcerowicza
Były wicepremier Leszek Balcerowicz ma grupę zwolenników w Platformie Obywatelskiej, którzy chętnie widzieliby go jako kandydata tej partii na prezydenta. Pod warunkiem, że w wyborach nie wystartuje Donald Tusk. Jednak liderzy PO możliwości tej nie biorą pod uwagę. Przynajmniej na razie.
Co ciekawe, taki kandydat jest dobrze odbierany przez… Prawo i Sprawiedliwość, gdyż jego start podnosiłby szanse na reelekcję Lecha Kaczyńskiego. Sam Leszek Balcerowicz podchodzi do wyborów i swojego w nich startu z dużą rezerwą…
Nazwisko Balcerowicza jako potencjalnego kandydata na prezydenta pojawiało się już przy okazji wyborów prezydenckich w 2000 i 2005 roku, ale skończyło się na spekulacjach. Teraz temat miał powrócić, gdy wahać zaczął się premier Donald Tusk, który najpóźniej za dwa miesiące ma ogłosić, czy będzie po raz drugi startował w wyborach prezydenckich. Platforma na wszelki wypadek szuka innych kandydatów, niekoniecznie należących do tej partii. Skoro pojawiły się spekulacje, że możliwe jest dogadanie się PO z Andrzejem Olechowskim (były założyciel Platformy nie odrzuca możliwości porozumienia i wystartowania pod jej szyldem), wypłynęło także nazwisko Leszka Balcerowicza, który ma w klubie grono zwolenników, choć wąskie. I są oni świadomi, że na razie zgłaszanie tego nazwiska jest raczej bezcelowe.
– Ten start w wyborach prezydenckich to były tylko takie nasze luźne wewnętrzne rozważania. I nie sądzę, aby teraz była szansa na to, żeby Balcerowicz został naszym kandydatem. Szkoda – zastrzega jeden z posłów Platformy. Dodaje, że przecież były wicepremier ma uznaną pozycję w kraju i za granicą, a ostatnio jest o nim głośno z racji 20. rocznicy wprowadzenia jego reformy gospodarczej, „która uratowała Polskę od katastrofy”.
Grzegorz Schetyna, przewodniczący Klubu Parlamentarnego PO, mówi, że naturalnym kandydatem jego partii na prezydenta jest cały czas Donald Tusk. Jego zastępca Grzegorz Dolniak dodaje, że jeśli w jesiennych wyborach nie wystartuje premier, to Platforma Obywatelska ma kilku potencjalnych kandydatów, którzy też są w stanie wygrać wybory. Chodzi m.in. o marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego i ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego.
Jak wynika z naszych rozmów z innymi politykami PO, Balcerowiczowi raczej trudno byłoby uzyskać nominację z tej partii. Co prawda poglądy gospodarcze czy polityczne parlamentarzystów Platformy i Leszka Balcerowicza niewiele się różnią. Istnieje jednak obawa, że były szef Unii Wolności ma wciąż zbyt duży negatywny elektorat, bo Polacy pamiętają negatywne skutki jego reformy. – Ale od tego minęło już sporo lat i nawet wielu dawnych krytyków Balcerowicza inaczej teraz go ocenia. Dzięki dobrej kampanii można by pokazać rzeczywiste zasługi pana premiera dla Polski, a na pewno media by mu w większości sprzyjały – upiera się poseł PO. I dodaje, że wystawienie Leszka Balcerowicza mogłoby spowodować, że niektórzy mniej znaczący kandydaci mogliby się wycofać i zaapelować do swoich zwolenników o głosowanie na byłego wicepremiera.
Przeciwko tej kandydaturze w oczach liderów partii rządzącej przemawia jednak przede wszystkim to, że były prezes Narodowego Banku Polskiego nigdy nie należał do PO, nieraz też „miękko krytykował” działania obecnego rządu. Z racji swojej pozycji w krajowym „salonie” i pozycji międzynarodowej (jest postrzegany przez polityków zachodnich i tamtejsze media jako ojciec reform w Polsce) Balcerowicz byłby „niesterowalny” i samodzielny. Jako prezydent na pewno nie przeszkadzałby PO w rządzeniu jak Lech Kaczyński, ale też nie byłby bezkrytycznym realizatorem polityki partii Donalda Tuska. Na pewno chciałby również mieć sporo do powiedzenia w bieżącej polityce. I może nie byłoby konfliktów z PO w sprawach polityki zagranicznej, ale w przypadku kwestii gospodarczych do zgrzytów już mogłoby dochodzić.
PiS jest za… Balcerowiczem
Co ciekawe, o starcie Balcerowicza ciepło wypowiadają się posłowie Prawa i Sprawiedliwości. Jeden z liderów tego ugrupowania nie kryje, że byłby to na pewno wygodniejszy kontrkandydat dla Lecha Kaczyńskiego niż Tusk, Komorowski lub Sikorski. I dlatego PiS po cichu kibicuje Balcerowiczowi. – W mediach mówi się sporo o dużym negatywnym elektoracie prezydenta Kaczyńskiego. Ale pewnie Balcerowicz ma taki negatywny elektorat jeszcze większy – tłumaczy poseł z władz PiS. Jego zdaniem, kandydatura Balcerowicza jest dla części PO kusząca, zwłaszcza dla tej bardziej liberalnej. I przypomina, że to głównie dzięki ludziom z dawnego Kongresu Liberalno-Demokratycznego Balcerowicz został w 1995 roku przewodniczącym Unii Wolności. Jego zdaniem, te dawne związki polityczne nie zostały całkiem zerwane i teraz mogą dać o sobie znać. Poseł powołuje się na swoje rozmowy z kolegami sejmowymi z PO, z których ma wynikać, że Balcerowicz mógłby zostać poproszony o start zwłaszcza w sytuacji, gdyby wewnątrz partii rządzącej doszło do wewnętrznego konfliktu i trudno byłoby wybrać na miejsce Donalda Tuska kandydata, który odpowiadałby wszystkim frakcjom. Ale taki scenariusz jest na razie mało realny.
Sam Leszek Balcerowicz na pewno nie będzie się pchał na afisz. Jak dowiedzieliśmy się od osoby blisko współpracującej z byłym wicepremierem, Balcerowiczowi dotąd nikt nie proponował startu w wyborach, a on też sam o to nie zabiega. – Pan profesor nie należy do osób, delikatnie mówiąc, pałających miłością do samej instytucji bezpośrednich wyborów prezydenckich. Dla niego zabieganie o prezydenturę byłoby związane z koniecznością uczestniczenia w tej całej PR-owskiej szopce, przypodobania się milionom wyborców, głoszeniem haseł populistycznych, składaniem pustych obietnic – tłumaczy zaufany człowiek Balcerowicza. – Dlatego byłbym niezmiernie zdziwiony, gdyby Platforma zaproponowała Balcerowiczowi start w wyborach i gdyby on się na to zgodził. Ale już nie takie cuda się zdarzały – dodaje.
Krzysztof Losz
