Pozyskać unijne środki to nasz patriotyczny obowiązek

Z Przemysławem Lachem, ekspertem ds. środków unijnych Centrum im. Adama Smitha w Warszawie, rozmawia Katarzyna Cegielska


Wyższa Szkoła Kultury Społecznej i Medialnej kolejny raz zachęca do podjęcia studiów podyplomowych z zakresu zasad wykorzystania funduszy unijnych. Kierunek ten cieszy się zainteresowaniem. Wiedza z tego zakresu jest bardzo przydatna, dlaczego?


– Obecnie jest najlepsza sposobność, by w oparciu o środki unijne rozpocząć jak najwięcej korzystnych inwestycji w Polsce. Należy stwierdzić, że cała kwota na siedem lat, a więc perspektywa programowania 2007-2013 plus jeszcze dwa lata do roku 2015, to ponad 85 miliardów euro. Duża część z tego, około 70 proc., to właśnie środki unijne – a więc jest to z założenia interes opłacalny dla Polski. Kwestią otwartą pozostaje tylko, czy zdołamy wykorzystać te środki.


Obecnie Hiszpania pozostaje rekordzistką, jeśli chodzi o wykorzystanie unijnych środków. Wykorzystała je w 83 proc., ale zawsze można spytać, gdzie podziało się pozostałe 17 procent? Co sprawia, że kraje mają takie trudności w wykorzystaniu pełnej puli środków?


– Trzeba przyznać obiektywnie, że to najczęściej bierze się z polityki wewnętrznej tych krajów. Taka właśnie sytuacja i u nas ma miejsce. Chociażby w latach 2004-2005 zostało wykorzystanych tylko ponad 4 proc. środków. W nowej kadencji 2005-2007, kiedy Ministerstwem Rozwoju Regionalnego, zresztą powołanym wtedy specjalnie do tych celów, kierowała minister Grażyna Gęsicka, wykonanie było pełne. To oznacza, iż zdołano do końca minionego roku dojść do poziomu 70 procent. Nowa ekipa ma tylko zadanie, na krótki okres – na 2008 rok, aby wykorzystać środki z pierwszego okresu finansowania. Widzimy więc na przykładzie Polski, w jaki sposób wykorzystanie środków zależy od sprawności zarządzania funduszami przez poszczególne kraje. Można te środki marnować i można je wykorzystywać prawidłowo.


A jak oceniłby Pan poczynania obecnego rządu, te opóźnienia, których jesteśmy świadkami, i niweczenie pracy poprzedniej ekipy rządowej?


– Niestety, nie można tu powiedzieć nic dobrego, jest to bardzo szkodliwe działanie. Niweczy ono już opracowane i skonsultowane społecznie, w długim – podkreślam – naprawdę w długim okresie, inwestycje. Chodzi tutaj o projekty strategiczne dla Polski, tzw. projekty indykatywne, czyli kluczowe. Jest naprawdę bardzo źle, choć w tej chwili sytuacja wywołana przez nowy rząd premiera Donalda Tuska powoduje, niestety, że nikt o tym nie mówi w sposób tak wyraźny. Jest to praktycznie łamanie prawa, bo kiedy podpisane są umowy, kiedy ogłoszenia ukazały się w bardzo poważnym piśmie, jakim jest Monitor Polski, wycofuje się projekty. Może to doprowadzić do straty całego roku, bo dochodzi do ponownej weryfikacji projektów. Jest to łamanie prawa, bo przecież prawo nie działa wstecz. Natomiast jest to działalność tylko i wyłącznie po to, żeby pokazać, że nowa ekipa ma nowy plan, co wcale nie oznacza, że jest to plan dobry.


Plan wyeliminowania Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej z możliwości wykorzystania unijnych środków… Jak Pan ocenia to działanie?


– Niestety, jest to wbrew zapewnieniom rządu, który mieni się być rządem europejskim. To działanie wyraźnie nieeuropejskie, dyskryminujące takie podmioty, które mają te same prawa ubiegania się o środki. Przede wszystkim są to podmioty katolickie, tak jak WSKSiM. Jest to działanie wyraźnie sprzeczne z zapewnieniami rządu Donalda Tuska i sprzeczne z polityką unijną. Jeżeli projekt jest dobry, jeżeli jest oceniony prawidłowo, w związku z tym niezależnie od podmiotu ma takie samo prawo do nagrodzenia go dotacją.


Wracając do studiów podyplomowych prowadzonych w WSKSiM z zasad wykorzystania funduszy unijnych. Na pewno Pan jako prowadzący wykłady i warsztaty ma też kontakt z absolwentami. Czy jest wiele osób, które wiedzę zdobytą na uczelni potrafią zastosować w praktyce i wykorzystują unijne środki?


– Tak, mam takie informacje. Oczywiście jest wiele przykładów, gdzie wszystkie te sprawy, które pojawiały się na studiach podyplomowych w teorii, są wykorzystywane przez naszych absolwentów w praktyce. My również staramy się z tymi osobami utrzymywać kontakt i znajdować takie narzędzia, by zwielokrotnić prawdopodobieństwo pozyskiwania tych środków. Nasi absolwenci otrzymali bardzo konkretną, praktyczną wiedzę, którą poświadczyli obroną pracy w formie wniosku. I to jest wiedza, która może rozwiązać wszystkie, bardzo szerokie problemy, począwszy od pomocy społecznej czy też służby niepełnosprawnym bądź osobom wykluczonym, aż po tzw. inwestycje twarde, a więc typowe inwestycje samorządowe, które przynoszą nam drogi, oczyszczalnie czy też nowe obiekty edukacyjne. Nasi absolwenci pochodzą z całej Polski. Dochodzą do nas sygnały, że dostrzegają potrzeby lokalne i regionalne i stosują w praktyce to, co mieliśmy na zajęciach. A zatem tworzą organizacje pozarządowe, wykorzystują swoje struktury czy też miejsca pracy w samorządach i takie projekty piszą. Udzielamy bardzo wielu konsultacji. Mamy również plany, które, myślę, że zainteresują wszystkich tych, którzy już są absolwentami i tych, którzy zechcą w naszym studium podyplomowym uczestniczyć. 23 lutego na uczelni odbędzie się konferencja w sprawie wykorzystania środków i wtedy będą poruszone sprawy perspektyw oraz już zakończonego okresu 2004-2006. Zaproponujemy praktyczne porady dla tych, którzy chcieliby być potencjalnymi beneficjentami w tym najlepszym okresie finansowania, a więc w obecnej perspektywie.


Warto zatem podjąć studia podyplomowe i warto wykorzystywać unijne środki…


– Na pewno warto, jest to wręcz nasz patriotyczny obowiązek, co często podkreślam. Taka okazja, jak obecne siedmiolecie 2007-2013, nigdy się już nie powtórzy, dlatego zachęcam do udziału w studium z zakresu zasad wykorzystania funduszy unijnych. Jest to spełnienie potrzeb lokalnych i regionalnych, które w Polsce są ogromne, oraz możliwość czynnego, aktywnego, bezpośredniego uczestniczenia w tych korzystnych dla Polski inwestycjach, które mogą powstać w oparciu o środki unijne.


Dziękuję za rozmowę.
drukuj