Powtórka z Wietnamu?

Jednym z wielkich "błędów" obecnej administracji amerykańskiej
jest propaganda mająca na celu dokonanie zemsty przez żołnierzy amerykańskich
na Irakijczykach
za napad Al-Kaidy na wieże nowojorskie i na Pentagon w 2001 roku. Napad, z którym
Irakijczycy w ogóle nie mieli nic wspólnego.

W raporcie dowódców amerykańskich wojsk desantowych marines corps z 19 listopada
2005 r. znalazło się stwierdzenie, że 24 Irakijczyków zginęło w Al Hadisie, małym
mieście w prowincji Anbar, z powodu eksplozji przydrożnej bomby ustawionej przez
powstańców, jak to się codziennie dzieje na terenie całego Iraku.
Początkowo amerykański oficer twierdził, że 15 osób (a nie 24) poniosło śmierć
natychmiast po bombardowaniu, w czasie ataku na żołnierzy amerykańskich, którzy
strzelali jakoby w obronie własnej. Zdarzenie to długo nie było traktowane jako
skandal i złamanie prawa.
Świadkiem masowego mordu bezbronnych Irakijczyków był Al Taher Thabet, 43-letni
reporter i redaktor Organizacji Hammurabi Obrony Praw Człowieka i Demokracji,
który zeznał, że w wyniku wybuchu miny Amerykanie stracili jednego ze swoich
kolegów. Mszcząc się za tę śmierć, zamordowali wszystkich bezbronnych mieszkańców
czterech pobliskich domów, włącznie z małymi dziećmi. Taher Thabet nagrał na
taśmę wideo ślady sceny mordu i udał się do kostnicy, gdzie sfilmował ofiary
masowego mordu, po czym dał taśmę korespondentowi tygodnika "Time’a" w
Iraku, który z kolei zwrócił się do dowództwa amerykańskiego o wyjaśnienie sprawy.
Wersja amerykańskich żołnierzy została oficjalnie ogłoszona jako prawdziwa, z
zastrzeżeniem, że Al-Kaida używa fałszywej propagandy w całej tej sprawie.
W wyniku dochodzenia reportera tygodnika "Time" powtórnie przyjęto
od władz okupacyjnych fałszywą wersję wypadków w Hadisie, mimo zupełnie przeciwnych
zeznań zarówno burmistrza, kierownika i lekarza w kostnicy, jak i krewnych wraz
z ich adwokatem, który starał się i uzyskał odszkodowanie za zabójstwo 24 osób
– w wysokości 2500 dolarów z każdą ofiarę zbrodni.
Dalsze badania reportera "Time" wykazały, że sprawa mordu 24 niewinnych
osób aż do 10 marca 2006 r. w ogóle nie była przedmiotem dochodzenia dowództwa
wojsk pacyfikacyjnych. Natomiast amerykański prezydent 11 marca otrzymał wersję
wydarzeń udokumentowaną zeznaniami w tygodniku "Time", a zwłaszcza
relacją dziewięcioletniej dziewczynki, na oczach której zamordowano jej dziadka.
W reakcji na tę wstrząsającą zbrodnię premierzy Włoch i Wielkiej Brytanii zażądali
wycofania ich wojsk z Iraku i zaprzestania pacyfikacji i niszczenia okupowanego
kraju. Jakoś nic nie słychać o ewakuowaniu Polaków z Iraku.
Media od Tokio do Waszyngtonu opisują okropności popełniane przez Amerykanów
w Iraku, podobnie jak to się działo w ostatnich latach pacyfikacji Wietnamu.
Coraz więcej zeznań dociera do prasy. BBC pokazuje fotografie 11 bezbronnych
Irakijczyków zamordowanych wraz z dziećmi i starcami przez Amerykanów 15 marca
2006 r., według miejscowej policji. Niewielkie wrażenie robią sądy doraźne rutynowo
uniewinniające żołnierzy amerykańskich. Niektórzy obserwatorzy porównują zbrodnie
w Iraku do rzezi w My Lai w Wietnamie, gdzie w marcu 1968 roku Amerykanie wymordowali
ponad 300 niewinnych osób cywilnych, włącznie z dziećmi. Stosowano tortury, gwałcono
kobiety. Dziś podobnie dzieje się w pacyfikowanym Iraku.

prof. Iwo Cyprian Pogonowski,
Sarasota, USA
www.pogonowski.com

drukuj