Pokazujmy to, co nasze
Rozszerza się lista lokalnych produktów spożywczych
Poznański pumpernikiel Adama i ser narwiański to kolejne dwa wyroby spożywcze, które pod koniec grudnia ubiegłego roku wpisano na Listę Produktów Tradycyjnych. Obejmuje ona już 240 pozycji, ale w kolejce do rejestracji czekają następne lokalne wyroby spożywcze.
Choć pumpernikiel to pieczywo, które zaczęto wypiekać w niemieckiej Westfalii już pod koniec XVI w., to jednak jest ono już od dawna także jednym z tradycyjnych wyrobów piekarskich w Wielkopolsce. A stało się to za sprawą Józefa Adama z Rakoniewic, który uruchomił własny zakład piekarniczy w latach 20. ubiegłego wieku, najpierw w Bydgoszczy, a potem w Poznaniu. Podpatrzył produkcję pumpernikla w Berlinie, ale jak się okazało, chleb spodobał się także poznaniakom.
Od tamtej pory cechą charakterystyczną tego produktu jest to, że bazuje on na surowcach pozyskiwanych wyłącznie w regionie wielkopolskim: mąka żytnia razowa, krojone ziarno żyta, płatkowane ziarno żyta, cukier i syrop ziemniaczany, ekstrakt słodowy. To w połączeniu ze skomplikowaną technologią produkcji powoduje, że poznański pumpernikiel Adama wyróżnia się na tle innych podobnych produktów. Dość powiedzieć, że sam proces wypieku zajmuje kilkanaście godzin. Co ważne, od prawie 80 lat podstawowa technologia pozostaje niezmieniona.
Z kolei ser narwiański jest ściśle związany z okolicami Narwiańskiego Parku Narodowego na Podlasiu. Jego główny składnik to mleko od krów rasy polska czerwona. Kiedyś była to rasa bardzo rozpowszechniona, ale w latach PRL pogłowie zwierząt znacznie spadło. Teraz rolnicy chcą je odbudować. Znawcy twierdzą, że ser narwiański jest najlepszy latem, gdy krowy są wypasane na pastwiskach.
Tradycja produkcji tego sera sięga XVIII-XIX wieku, choć na dobre rozwinęła się w dwudziestoleciu międzywojennym. Z kolei w ostatnich kilkudziesięciu latach ser produkowany jest na skalę przemysłową w mleczarniach, które korzystają jednak z tradycyjnych receptur.
Lista coraz dłuższa
W tej chwili Lista Produktów Tradycyjnych obejmuje 240 wyrobów z całego kraju. Najmniej takich produktów – bo tylko jeden – pochodzi z Dolnego Śląska. Tamtejszym pszczelarzom udało się wpisać do rejestru miód wrzosowy z Borów Dolnośląskich. To zresztą jeden z siedmiu rodzajów miodu, jakie mamy na liście. W kolejce czekają jednak kolejne miody i ta kategoria na pewno będzie się rozrastać.
Najwięcej tradycyjnych wyrobów spożywczych pochodzi z Górnego Śląska – jest ich 37. To choćby słynny kołocz weselny, kwaśnica, żur śląski czy krupniok śląski.
Niewiele w tyle pozostają województwa podkarpackie i podlaskie, które zarejestrowały po 31 produktów. Na Podlasiu, oprócz sera narwiańskiego, mamy m.in. ogórki kwaszone narwiańskie, bliny po litewsku, ser podlaski i chleb staropolski. Z kolei z Podkarpacia pochodzą np. staropolski chleb sanacyjny, pieczony na drewnie i liściach kapusty, ser kozi podkarpacki biały, wędzony i bryndza kozia.
Spora liczba produktów regionalnych pochodzi także z takich województw, jak pomorskie (29), lubelskie i wielkopolskie (po 26) oraz małopolskie (20). Ale już na Mazowszu zdołano zarejestrować tylko dwa tradycyjne produkty: babę z chleba żytniego i kiełbasę nadbużańską jałowcową suchą. To bardzo mało jak na region, gdzie występuje wiele lokalnych tradycji kulinarnych.
Ale ta lista będzie się na pewno wydłużać. Tak zapowiadają choćby lokalne samorządy czy przedsiębiorstwa, którym najbardziej zależy na promowaniu lokalnych i regionalnych produktów. Wiadomo bowiem, że może to być źródłem wielu dochodów. To choćby dlatego górale zabiegali o rejestrację i zastrzeżenie swoich serów. Podobnie postępują inni wytwórcy, gdyż rynek jest zalewany różnego rodzaju podróbkami i imitacjami tradycyjnych wyrobów, które ani wyglądem, ani smakiem nie przypominają oryginału.
Kuchennymi drzwiami
Poszczególne regiony ze swojej tradycji kulinarnej czynią także duży atut w zabieganiu o turystów. Bo jeśli ktoś chce poznać miejsce, gdzie spędza urlop lub wakacje, to z chęcią skosztuje także miejscowych wyrobów, które zdecydowanie wyróżniają się na tle ujednoliconej przemysłowo żywności. Zwłaszcza jeśli np. ser, miód lub kiełbasa wyrabiane są od lat tradycyjnym sposobem w gospodarstwie rolnym. Korzysta z tego choćby wiele gospodarstw agroturystycznych, które przyciągają klientów nie tylko walorami przyrodniczymi okolicy, ale także coraz częściej kuchnią.
