Płacimy bonusy za porzucone mienie
Z senator Dorotą Arciszewską-Mielewczyk (PiS), prezesem Powiernictwa Polskiego, rozmawia Jacek Dytkowski
Lokatorzy budynku przy ul. Polanki 58 obawiają się, że być może będą musieli opuścić swoje mieszkania…
– Optymalnym rozwiązaniem byłoby pozostawienie tej kamienicy w zasobach Gminy Miasta Gdańska. Mam jednak świadomość, że samo odzyskanie działki może opłacać się osobom reprezentującym spadkobierców. Natomiast uważam, że w tego typu sprawach musimy walczyć o każdą piędź naszej ziemi i uwzględniać pewien kontekst historyczny, który spowodował, że państwo nie dopełniło pewnych formalności. Ponadto są również przesłanki, które pozwalałyby na takie sformułowanie argumentacji, aby ten pozew o zwrot nieruchomości odrzucić. Liczę na to, natomiast nie zmienia to faktu, że w tego typu przypadkach wszyscy za to płacimy.
W jaki sposób?
– Bo to z naszych podatków wypłacamy „bonus” tym wszystkim, którzy wyjechali 30 lat temu do Niemiec, zrzekając się obywatelstwa polskiego. Otrzymali wówczas świadczenia wyrównawcze. Teraz natomiast dostaną dodatkowy bonus w postaci znacznej wartości mienia, które często jest później przez nich sprzedawane, a pieniądze wywożone do Republiki Federalnej Niemiec. Nie wyobrażam sobie bowiem, że te osoby będą chciały tutaj mieszkać. Nie wyrażają one chęci powrotu i pracy w Polsce.
Mieszkańcy kamienicy mają dostać lokale zastępcze…
– Jeśli ktoś mówi o lokalach zastępczych dla tych ludzi, to są to również nasze pieniądze. Wszyscy składamy się na ich wybudowanie lub inną formę rekompensaty, która zabezpieczy ich w postaci jakiegoś lokum – zresztą wcale nie adekwatnego do tego, jakie wypracowali przez cały okres mieszkania w obecnej nieruchomości. To dorobek i krwawica ich życia, a tego nikt nie jest w stanie im wynagrodzić.
Dziękuję za rozmowę.
