Pasterze nie mogą milczeć, gdy owcom dzieje się krzywda

Homilia ks. bp. Zygmunta Zimowskiego, ordynariusza radomskiego, wygłoszona 25 czerwca 2008 r. w Radomiu przy pomniku upamiętniającym wydarzenia Czerwca ’76

Ekscelencje, najdostojniejsi księża biskupi – Edwardzie i Stefanie, drodzy kapłani na czele z ojcem Hubertem Czumą oraz ks. rektorem wraz z alumnami, siostry zakonne, przedstawiciele władz na czele z panem wicepremierem, przedstawiciele Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność”. Wszyscy, którzy 32 lata temu upomnieliście się o chleb.

Siostry i Bracia!

Zgromadziliśmy się jak każdego roku w czerwcowy wieczór przy tym kamieniu-pomniku, by upamiętnić odważnych, pragnących i łaknących sprawiedliwości radomskich robotników; by przypomnieć tamte krzywdy i cierpienia, ale także tych, którzy nie bacząc na konsekwencje, organizowali pomoc dla represjonowanych.


Nasze Westerplatte


Zgromadziliśmy się jako mieszkańcy tego niezłomnego miasta. Od tamtego Czerwca wyrosły już dwa pokolenia radomian. Ale przecież wszystkich – i tych, którzy uczestniczyli w tamtych wydarzeniach, i tych młodych, wśród których może nawet nie wszyscy wiedzą, dlaczego ta ulica nosi nazwę 25 Czerwca – wszystkich nas to miejsce jakoś określa. Jest to szczególne miejsce bolesnej i dumnej historii Radomia. Dlatego trzeba tu przychodzić, tak jak przed 17 laty przybył tu Sługa Boży Jan Paweł II.

Od 1981 roku przybywał tutaj ks. bp Edward i podkreślał, jak ważne jest to miejsce dla naszego miasta i całej Ojczyzny. Przez trzy lata przychodził tutaj ks. bp Jan Chrapek, zapraszając znaczących polityków. Od 7 lat jestem każdego roku z wami, kochani mieszkańcy Radomia, bo wiem, że to miejsce jest swoistym Westerplatte. Bóg ci zapłać, biskupie Edwardzie, że jesteś przez lata stróżem tego miejsca.

Zgromadziliśmy się też jako wspólnota Kościoła, a więc nie przeciw komuś, lecz w jedności z Chrystusem i ze sobą nawzajem, bo Eucharystia to jest komunia, która oznacza i tworzy taką jedność. Choć stoimy przy pomniku ludzi skrzywdzonych, choć zapewne są wśród nas ci, którzy krzywd osobiście doznali, będziemy się modlić: Ojcze nasz, odpuść nam nasze winy jako i my odpuszczamy naszym winowajcom; nie mamy rąk zaciśniętych w pięści, lecz mamy ręce złożone do modlitwy, otwarte, gotowe przekazać sobie znak pokoju.

Nie oznacza to jednak biernego godzenia się z krzywdami, które miały miejsce przed trzydziestoma dwoma laty i w latach następnych w tym mieście, nazywanym miastem z wyrokiem, jak i z tymi, które dzieją się dziś. Dlatego trzeba, żeby to miejsce wciąż było jakimś wielkim wołaniem o sprawiedliwość, o poszanowanie praw człowieka, zwłaszcza praw związanych z ludzką pracą, żeby ten kamień-pomnik nie pozwolił skamienieć sumieniom ludzi sprawujących władzę, polityków, pracodawców i każdego z nas. Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości…


Pasterze nie mogą milczeć


Kościół nie chce włączać się w partyjne spory, polityka nie jest jego misją. Ale Kościół nie może przestać głosić Ewangelii, w której sam Jezus błogosławi tym, którzy łakną i pragną sprawiedliwości. Kościół nie może nie upominać się o tę sprawiedliwość, o uszanowanie zasad moralnych leżących u podstaw ładu społecznego; pasterze nie mogą milczeć, gdy owcom dzieje się krzywda, choćby byli oskarżani o mieszanie się do polityki. Tak czynił św. biskup Stanisław ze Szczepanowa, który nie wahał się napomnieć króla i którego męczeństwo wciąż świadczy o tym, że żadne ludzkie prawo nie może stać ponad prawem wypisanym przez Stwórcę w ludzkich sumieniach. Tak czynił ks. Piotr Skarga, którego modlitwa za Ojczyznę wypowiedziana została na tym miejscu przez Jana Pawła II i utrwalona słowami zapisanymi na pomniku. Tak czynił ks. Roman Kotlarz, proboszcz z Pelagowa, którego cała „polityka” na tym polegała, że stojąc przy kościele Św. Trójcy, błogosławił tym, którzy łaknęli i pragnęli sprawiedliwości, a potem przeszedł razem nimi krótki odcinek drogi (do kościoła Bernardynów). Jak sam relacjonował, m.in. w liście do Prymasa, robotnicy z Zakładów Metalowych wznosili okrzyki: niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!, niech żyje ksiądz!, niech żyje Kościół w Polsce!

Za bycie z tymi, którzy upominali się o sprawiedliwość, i za stawanie w ich obronie, zapłacił ks. Kotlarz cenę życia. Dziś, w wolnej Polsce, Bogu dzięki takiej ceny płacić nie trzeba, ale wciąż trzeba upominać się o sprawiedliwość, o poszanowanie człowieka, praw ludzkiej pracy, o uszanowanie prawa Bożego. Jest to zadanie Kościoła w każdym ustroju i w każdym czasie. Nic więc dziwnego, że gdy w 1991 r. Ojciec Święty Jan Paweł II pierwszy raz przybył do Ojczyzny wyzwolonej już z niewoli komunizmu, nie przestał się o te prawa i wartości upominać. Nic też dziwnego, że właśnie w Radomiu, mieście robotniczego protestu, przypomniał Jan Paweł II Chrystusowe błogosławieństwo: błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości… I tłumaczył nam Papież na radomskim lotnisku, że łaknienie i pragnienie sprawiedliwości oznacza dążenie do przezwyciężenia wszystkiego, co jest niesprawiedliwością i krzywdą, co jest pogwałceniem praw człowieka. Te słowa oraz fakt papieskiej modlitwy przy pomniku ludzi skrzywdzonych musi rodzić jakieś szczególne zobowiązanie, aby czynić wszystko, by tych krzywd więcej nie było. A one wciąż są i wciąż wiążą się głównie ze światem ludzkiej pracy, z bezrobociem, wyzyskiem, łamaniem praw pracowniczych, w tym także prawem do odpoczynku i poszanowania dnia świętego (m.in. faktyczne zmuszanie do niekoniecznych prac w niedziele, choćby w handlu). Są też i takie krzywdy, które wynikają z egoizmu poszczególnych grup zawodowych czy społecznych, stawiających własny interes ponad dobro wspólne i więź solidarności. Żeby tych krzywd nie było, trzeba wciąż wołać do sumień, że od zysku ważniejszy jest człowiek; że oprócz praw ekonomii jest jeszcze prawo moralne i prawo Boże i że jeśli o tym prawie zapomnimy, nic trwałego i dobrego nie zbudujemy.

Demokracja bez wartości przeradza się w totalitaryzm

Przy tym pomniku ludzi skrzywdzonych, gdy wspominamy wydarzenia z roku 1976 i to wydarzenie, które miało miejsce 15 lat później, gdy stanął tu Jan Paweł II, nie wolno nam zapomnieć jego wołania o prawo do życia. Bez poszanowania tego fundamentalnego prawa wszystkie inne prawa, także te, o które upominali się radomscy robotnicy, a później w latach osiemdziesiątych „Solidarność”, tracą swój sens. Trzeba, aby w naszych sumieniach wciąż rozbrzmiewało z całą mocą dramatyczne pytanie Jana Pawła II, które wypowiedział właśnie w Radomiu: Czy jest taka ludzka instancja, czy jest taki parlament, który ma prawo zalegalizować zabójstwo niewinnej i bezbronnej ludzkiej istoty? Kto ma prawo powiedzieć: „wolno zabijać”, nawet: „trzeba zabijać”, tam, gdzie trzeba najbardziej chronić i pomagać życiu? W świetle ostatnich wydarzeń w Polsce te słowa nabierają znów dramatycznej i bolesnej aktualności.

Przed siedemnastu laty mówił do nas Jan Paweł II: Bracia i siostry z Radomia i całej tej ziemi! Budujmy wspólną przyszłość naszej Ojczyzny wedle prawa Bożego… Budujmy… Raczej: odbudowujmy, bo wiele zostało zrujnowane…, zrujnowane w ludziach, w ludzkich sumieniach, w obyczajach, w opinii zbiorowej, w środkach przekazu.

Jeżeli chcemy odbudowywać nasze życie społeczne, to trzeba odbudowywać je na fundamencie prawa Bożego, na szacunku dla człowieka i dla ludzkiego życia. To musi być także fundament budowanej przez nas demokracji, gdyż – jak nauczał Ojciec Święty – demokracja bez wartości przeradza się w jawny lub zakamuflowany totalitaryzm (CA, 46). W miejscach takich jak to, które przypominają krzywdy totalitaryzmu, trzeba, by ta przestroga Jana Pawła II szczególnie dobitnie rozbrzmiewała.

Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości… Niech nasze dzisiejsze spotkanie, niech każde spojrzenie na ten pomnik ludzi skrzywdzonych budzi w nas to łaknienie i pragnienie sprawiedliwości. Niech to pragnienie się spełnia na naszej radomskiej ziemi i w całej Ojczyźnie.

Maryja Matką duchowej wolności

Nie można budować szczęśliwej teraźniejszości i planować mądrą przyszłość, nie pamiętając o przeszłości. W imię tej prawdy dwa lata temu pragnęliśmy, aby Matka Najświętsza w Jasnogórskiej Ikonie rozpoczęła nawiedzenie naszej diecezji radomskiej przy pomniku ludzi skrzywdzonych w czerwcu 1976 roku.

Czyniliśmy to, nasza Matko, dlatego, że wolność duchowa była Twoim udziałem. Ty, Niepokalana, nie podlegałaś żadnemu złu moralnemu. Ty, Królowo Polski, swoim orędownictwem i przykładem pomagasz nam od wieków, abyśmy mieli swoje duchowe Westerplatte i bronili je przed grzechem i wszelkim złem moralnym, zawsze, nawet za cenę swojego życia, jak czynili to radomscy robotnicy 30 lat temu z

ks. Romanem Kotlarzem na czele.

Mówiliśmy wtedy do Niej: Królowo Polski, Matko duchowej wolności, rozpoczynasz Twoje pielgrzymowanie w naszym mieście od radomskiego Westerplatte, gdzie 15 lat temu stanął Twój wierny Sługa Jan Paweł II i wypowiedział modlitwę za Ojczyznę.

Chcemy ją dzisiaj powtórzyć na tym miejscu, Matko pocieszeń i ponurych smutków, nawiedzająca diecezję radomską. Maryjo z ciemną twarzą – swoimi drogami nas prowadź!

Boże,

Rządco i Panie narodów,

Z ręki i karności Twojej racz nas nie wypuszczać,

A za przyczyną Najświętszej Maryi Panny, Królowej naszej,

Błogosław Ojczyźnie naszej!

– Tobie zawsze wierna – chwałę przynosiła Imieniowi Twojemu, a syny swe wiodła ku szczęśliwości.

Wszechmogący, wieczny Boże,

Wzbudź w nas szeroką i głęboką miłość,

Ku braciom i najmilszej matce,

Ojczyźnie naszej, byśmy jej i ludowi Twemu,

Swoich pożytków zapomniawszy, mogli służyć uczciwie.

Ześlij Ducha Świętego na sługi Twoje,

Rządy naszego kraju sprawujące,

By wedle woli Twojej ludem sobie powierzonym

Mądrze i sprawiedliwie zdołali kierować.

Przez Chrystusa, Pana naszego.

Amen.

Tytuł i śródtytuły pochodzą od redakcji.

drukuj