Oferta nie do dyskusji

Taką kontrolę zapowiadają władze Konstancina-Jeziorny, które bezskutecznie
zabiegały o przejęcie uzdrowiska przez samorząd. Gdy prywatyzacja zostanie
sfinalizowana, chcą monitorować realizowanie funkcji leczniczych ośrodka. Mają w
tym wsparcie mieszkańców i innych uzdrowisk, które biorą udział w trwającym
właśnie w Połczynie-Zdroju 20. Kongresie Uzdrowisk Polskich.

Uczestnicy kongresu, którego motto brzmi "Prywatyzacja i co dalej?",
zastanawiają się nad przyszłością tego typu placówek i zachowaniem przez nie
podstawowej działalności. Z ponad 20 polskich uzdrowisk, nad którymi nadzór
właścicielski sprawuje Ministerstwo Skarbu Państwa, większość jest w trakcie
prywatyzacji. W ocenie przedstawicieli Stowarzyszenia Unia Uzdrowisk Polskich,
Stowarzyszenia Gmin Uzdrowiskowych RP czy Izby Gospodarczej "Uzdrowiska
Polskie", bez względu na to, czy ma to być uzdrowisko narodowe, komunalne czy
sprywatyzowane – każda forma jest dozwolona, pod warunkiem że ośrodek będzie
nadal leczyć.
Jak podkreśla w rozmowie z "Naszym Dziennikiem" burmistrz Kazimierz Jańczuk, w
przypadku Uzdrowiska Konstancin-Zdrój, które jest w trakcie prywatyzacji,
zachowanie tej funkcji nie jest przesądzone. – Zarządzający uzdrowiskami
uczestnicy kongresu podkreślają, że prywatyzacja Uzdrowiska Konstancin-Zdrój
jest szczególną prywatyzacją. Powinna być wnikliwie analizowana, chociażby z
uwagi na lokalizację i grunty, które są bezcenną perełką – zauważa burmistrz
Konstancina-Jeziorny.
Jak już informowaliśmy, lokalne władze zrobiły wszystko, włącznie z wnioskiem do
prokuratury w związku z podejrzeniem o nieprawidłowości przy prywatyzacji, by
uzdrowisko pozostało pod kontrolą samorządu. – Jako samorząd spotkaliśmy się z
przedstawicielami Fundacji Polsat i Nałęczowskiego Towarzystwa Inwestycyjnego
SA, które przedstawiły swoją wizję działalności uzdrowiska. Nałęczowskie
Towarzystwo Inwestycyjne zapowiedziało, że jeżeli resort skarbu nie będzie miał
nic przeciwko temu, to spółka przedstawi swoją ofertę do dyskusji z nami.
Wszystko wskazuje na to, że z uwagi na tajemnicę handlową minister się na to nie
zgodził – relacjonuje Jańczuk.
Wobec braku odpowiedzi ze strony resortu Skarbu Państwa władze
Konstancina-Jeziorny zwróciły się do premiera Donalda Tuska, żeby w umowie
prywatyzacyjnej znalazła się gwarancja zachowania funkcji
rehabilitacyjno-uzdrowiskowej. – Poza wcześniejszym spotkaniem w Konstancinie, w
którym wziął udział wiceminister skarbu Adam Leszkiewicz, ustnie zapewniając, że
zrobi wszystko, by ta funkcja została zagwarantowana, żadnej odpowiedzi nie
otrzymaliśmy. Ponadto nikt nam takiej gwarancji nie daje – wyjaśnia burmistrz
Jańczuk.
Wobec zapowiedzi premiera w sprawie rekonstrukcji rządu wkrótce należy się
spodziewać zmiany na stanowisku szefa resortu skarbu. Niezależnie od tego
społeczność Konstancina zapowiada obronę uzdrowiska przed zakusami ewentualnej
zmiany podstawowej funkcji tego ośrodka. – Dla Konstancina uzdrowisko to być
albo nie być. Jesteśmy jedyną gminą uzdrowiskową na Mazowszu i nie wyobrażam
sobie, podobnie jak każdy mieszkaniec, że nią nie będziemy. W innym przypadku
wszystko się zawali – uważa burmistrz. Do piątku ministerstwo skarbu miało czas
na weryfikację wniosków trzech podmiotów: Nałęczowskiego Towarzystwa
Inwestycyjnego SA, spółki Ordynat z Warszawy i Fundacji Polsat – i wybór spośród
nich właściwego inwestora uzdrowiska w Konstancinie.

 

 

Mariusz Kamieniecki

drukuj