Obwodnica na grobach Jaćwingów?

Realizacja rządowych planów budowy obwodnicy Augustowa w wariancie przez
Raczki przebiega tak gładko jak wiele innych inicjatyw ministra Cezarego
Grabarczyka. Mieszkańcy wsi, których ziemie ma przeciąć obwodnica, protestują
przeciw ignorowaniu ich przy realizacji tej inwestycji. – Nic o nas bez nas –
ostrzegają.

– Nikt z nami do tej pory nie rozmawiał, chociaż rząd decyzję o przebiegu
obwodnicy w wariancie przez Raczki podjął już kilka lat temu. Nie wiemy, ani
którędy ta droga ma być prowadzona, ani czy inwestor chce od nas działki
wykupić, czy nam je zabrać – mówi Marek Kozłowski, sołtys wsi Janówka, której
grunty na najdłuższym odcinku (6 km) przetnie obwodnica. – Dziwię się, że koszt
obwodnicy został dokładnie oszacowany, a nikt nie konsultował z nami nawet ceny
wykupu naszych gruntów – dodaje rolnik. W samej Janówce droga przejdzie przez
pola należące do 50 gospodarstw. Jednak w całym pasie oddziaływania przyszłej
inwestycji jest aż 1350 rolniczych działek należących do zamieszkałych tu od
stuleci gospodarskich rodów ze wsi: Mazurki, Jaśki, Sucha Wieś, Szkocja.
W proteście przesłanym Głównej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad w
Białymstoku, podpisanym przez rolników ze wsi Mazurki, Janówka i Biernatki,
piszą oni krótko, ale jasno: "Stanowczo sprzeciwiamy się budowie obwodnicy
Augustowa przez nasze pola". Gospodarze żądają, żeby z nimi rozmawiano w
sprawie, która żywotnie ich dotyczy. Jednak w najbliższym czasie nikt nie
zamierza z nimi dyskutować. – Do rozmów z rolnikami przystąpimy dopiero wtedy,
kiedy wykonawca opracuje szczegółową koncepcję projektu – powiedział "Naszemu
Dziennikowi" Rafał Malinowski, rzecznik prasowy GDDKiA w Białymstoku. To jednak
może potrwać, bo wykonawca – Budimex SA – z którym umowę podpisano zaledwie dwa
tygodnie temu, ma na opracowanie tego projektu 15 miesięcy.
Rolnicy nie zamierzają tak długo czekać, aż któryś z przedstawicieli państwa
raczy się do nich odezwać. – Na pewno będziemy protestować. Jeżeli nie pomogą
pisma i petycje, wkrótce sięgniemy po ostrzejsze formy sprzeciwu – zapowiada
Marek Kozłowski.
Dlaczego budowa obwodnicy w tym wariancie budzi obawy mieszkańców? – Jeżeli
obwodnica przetnie nasze pola na pół, to jak będziemy z nich korzystać? Przecież
nie tak łatwo przejechać na drugą stronę tego rodzaju drogi. Niektórzy musieliby
nadrabiać nawet 6 kilometrów. To niweczy opłacalność produkcji – zauważa
Krystyna Kozłowska ze wsi Janówka. Niektórzy rolnicy zainwestowali duże
pieniądze w swoje ekologiczne gospodarstwa, które teraz, jak twierdzą, zniszczy
szosa. Pytają – kto im za to zapłaci.
Oprócz protestów rolników z ziemi raczkowskiej, przez których grunty ma przejść
obwodnica, kłopotliwe dla wykonawcy będą zaplanowane już prace archeologiczne. A
tereny te są bardzo cenne. W pobliżu przebiegu obwodnicy znajdują się ruiny
dawnej wspaniałej rezydencji hrabiego Paca oraz ziemie kryjące pamiątki m.in. po
Jaćwingach. Archeolodzy na pewno będą tu mieli dużo pracy.

 

Adam Białous

drukuj