Nieznane akta katyńskie w archiwum
Do warszawskiego Archiwum Akt Nowych trafiły akta Polskiego Czerwonego
Krzyża z 1943 roku. Są wśród nich bezcenne wykazy ekshumowanych oficerów z
grobów w Katyniu. Wiele z tych archiwaliów było do tej pory nieznanych, ponieważ
dokumenty PCK w dużej części uległy zniszczeniu.
– Wartość tej dokumentacji dla archiwów państwowych jest nieoceniona, ponieważ w
Archiwum Akt Nowych, instytucji, która przechowuje dokumentację od czasów
pierwszej wojny światowej, tego typu dokumentów nie ma – powiedział historyk
Mariusz Olczak z AAN podczas prezentacji zbioru.
Jak dodał, z punktu widzenia historyka badającego dzieje drugiej wojny światowej
są to "relikwie" potwierdzające zbrodnię, która do tej pory była widziana przez
pryzmat publikacji i rodzaju dokumentów w postaci kopii sprowadzanych z
zagranicy, gdy tymczasem w tym przypadku mamy do czynienia z dokumentami
wytworzonymi praktycznie na miejscu zbrodni.
– Tego typu dokumentacja, po 71 latach od zbrodni katyńskiej, to dotyk konkretu.
Wchodząc do tej sali i widząc znaną mi od zawsze listę, zaczęłam szukać numeru
1914, czyli numeru porządkowego, pod którym został zidentyfikowany mój dziadek
Bolesław Skąpski – powiedziała obecna na uroczystości Izabella Sariusz-Skąpska,
prezes Federacji Rodzin Katyńskich.
Akta zawierają przede wszystkim dokumenty Biura Informacyjnego PCK z lat
1943-1944, związane m.in. z wysłaniem delegacji PCK do Katynia, sporządzaniem
list ekshumowanych w Lesie Katyńskim itp. Znajdowały się do tej pory w rękach
prywatnych. Archiwalia przekazał ks. prałat Stefan Wysocki, który otrzymał je w
tajemnicy od Jadwigi Majchrzyckiej w okresie PRL. Na łożu śmierci kobieta, która
w okresie drugiej wojny światowej pracowała jako kierownik Ekspozytury Biura
Informacyjnego PCK w Krakowie, powiadomiła udzielającego jej sakramentu
namaszczenia chorych kapłana, że ma dokumenty katyńskie sporządzone przez Polski
Czerwony Krzyż podczas zarządzonej przez Niemców ekshumacji w 1943 roku.
– Wiadomość o tym, że ktoś ma je w rękach prywatnych, przyjęliśmy z dużym
zaskoczeniem, zwłaszcza że dotyczą jednego z najważniejszych wydarzeń z okresu
drugiej wojny światowej. To jest kolejne potwierdzenie, iż ważne dokumenty dla
polskiej historii znajdują się nadal w rękach prywatnych – ocenił Mariusz
Olczak.
ZB
