Niech święci i błogosławieni wyjdą Tobie naprzeciw

Homilia o. Gabriela Bartoszewskiego OFMCap wygłoszona 3 sierpnia 2010 r.
podczas Mszy Świętej pogrzebowej śp. ks. dr. Stefana Kośnika w kościele
parafialnym św. Idziego w Wyszkowie

Nikt z nas nie żyje dla siebie i nikt nie umiera dla siebie: jeżeli bowiem
żyjemy, żyjemy dla Pana; jeżeli zaś umieramy, umieramy dla Pana. I w życiu więc,
i w śmierci należymy do Pana (Rz 14, 7-8).

Ekscelencjo,
Czcigodni Kapłani,
Droga Rodzino zmarłego,
Żałobni Słuchacze!

Zgromadził nas tu dziś śp. ks. prałat dr Stefan Kośnik, kapłan archidiecezji
warszawskiej, oficjał Sądu Metropolitalnego Warszawskiego, długoletni proboszcz
parafii św. Barbary w Warszawie. Będąc w tym miejscu, wypada sięgnąć do korzeni.

Z młodzieńczych wspomnień

Zmarły ks. Stefan w swoich wspomnieniach napisał: "Na prawej – wysokiej i
przepięknej skarpie swobodnie płynącej rzeki Bug, na skraju Puszczy Białej, leży
miejscowość Wyszków. (…). Z daleka widać murowany kościół parafialny pw. św.
Idziego. Właśnie w tej miejscowości 1.04.1935 r. przyszedłem na świat. Rodzice
moi: Franciszek i Stefania z d. Karp, na chrzcie świętym, udzielonym w kościele
parafialnym (23.04.1935), nadali mi imiona: Stefan Franciszek" ("Wspomnienia",
w: "Księga Pamiątkowa z okazji 50-lecia kapłaństwa ks. oficjała dr. Stefana
Kośnika", Warszawa 2009, s. 29).
W miesiącu kwietniu narodził się nowy człowiek, nie tylko dla rodziny, dla
świata, ale przede wszystkim dla Pana. To życie dla Pana wzrastało w bardzo
trudnych warunkach okresu drugiej wojny światowej.
I dalej we wspomnieniach ks. Stefan pisze: "Nie pamiętam dokładnie, od którego
roku życia byłem ministrantem. Byłem tak mały, że nie mogłem sięgnąć po mszał,
leżący na ołtarzu. (…) Jako dziecko usiłowałem naśladować w domu pewne
czynności liturgiczne. Na ołtarzyku wiszącym na ścianie sypialni robiłem
'wystawienie’. Wykorzystywałem do tego okrągły guzik do pościeli. Grubą książkę
do nabożeństwa mojej babci traktowałem natomiast jako mszał, robiłem różne
zakładki i czytałem części tekstu z założonych przez siebie stron. To było przy
'odprawianiu mszy’, gdy nikogo nie było w domu" (s. 30-31).
"W domu rodzinnym nikt mi nie sugerował, abym został księdzem. (…) Bardzo
jestem wdzięczny rodzinie, i tej najbliższej, i tej dalszej, za postawę
nieingerowania w moje życie i danie mi pełnej swobody, a jednocześnie
świadczenie pomocy w realizowaniu powołania" (s. 31).
"Mój ojciec za pośrednictwem cioci – Natalii Sułek, siostry ks. Prymasa
Wyszyńskiego – poinformował go o moim zamiarze wstąpienia do seminarium
warszawskiego. Ksiądz Prymas polecił, abym się zgłosił, nie informując o więzach
rodzinnych. (…) 25.09.1953 r. w późnych godzinach nocnych ks. Prymas został
aresztowany. (…) Nastało wielkie przygnębienie i groza w seminarium, a
jednocześnie rozpoczęły się gorące modlitwy w intencji Księdza Prymasa. Gdy
władze komunistyczne zezwoliły na wysyłanie korespondencji do Księdza Prymasa,
ośmieliłem się nadać kilka listów. Na każdy otrzymywałem odpowiedź…
W liście z 22.01.1956 r. ks. Prymas odpisał: 'Drogi Stefciu! Cenię sobie każde
Zdrowaś Maryjo, gdyż wiem, ile wkładasz w nie serca i dobroci. (…) Ceń sobie
każdą chwilę, jako łaskę od Boga, którą chciej wykorzystać na większą jeszcze
Miłość. Zachowaj wielką pokorę i z uwagi na to, że jest to podstawa działania
łaski uświęcającej, i dlatego, że jesteś moim kuzynem. Wymagam od moich
najbliższych więcej niż od innych. A od ciebie będę wymagał szczególnie wiele.
Na tym zawsze dobrze wyjdziesz, gdyż większe wymagania to większa Miłość’" (s.
32-33).
"W uroczystość świętych Apostołów Piotra i Pawła 29.06.1958 r., w archikatedrze
św. Jana Chrzciciela w Warszawie otrzymałem [święcenia kapłańskie]" (s. 33-34).

W sądzie metropolitalnym i przy procesach beatyfikacyjnych

Żałobni Słuchacze!
Święty Paweł Apostoł w Drugim Liście do Koryntian pisze: "Powszechnie o was
wiadomo, żeście listem Chrystusowym dzięki naszemu posługiwaniu, listem
napisanym nie atramentem, lecz Duchem Boga żywego; nie na kamiennych tablicach,
lecz na żywych tablicach serc" (2 Kor 3, 3).
To, co usłyszeliśmy z młodzieńczych wspomnień, to był fragment listu, jaki pisał
swoim życiem od najmłodszych lat. Po święceniach kapłańskich i ukończonych
studiach rozpoczął się dalszy etap, bardziej intensywny i owocny, pisania listu
życia. Dwa wielkie sektory jego działalności to od 1960 r. praca w sądzie
metropolitalnym i uczestnictwo w procesach beatyfikacyjnych Sług Bożych –
Polaków i Polek. Tak się złożyło, że z ks. Stefanem spotkałem się w 1957 r. na
studiach na KUL. Wymienione dwa sektory działalności nas złączyły. Od połowy lat
60. XX wieku niemal do chwili obecnej współpracowaliśmy w sprawach sądowych i w
licznych procesach beatyfikacyjnych. Ukoronowaniem tej działalności była
ostatnia beatyfikacja ks. Jerzego Popiełuszki, która odbyła się w Warszawie 6
czerwca br. Zmarły kolega był mi bliski i z tego względu, gdyż należał do III
Zakonu św. Franciszka, a więc był moim bliskim duchowym współbratem.

Praca duszpasterska

Moi Drodzy!
Pozwólcie, że waszą uwagę skieruję na inny jeszcze aspekt pracy zmarłego
kapłana, tj. duszpasterstwo.
Wprawdzie w 1960 r. władza archidiecezjalna skierowała go do pracy sądowej, a
więc można powiedzieć – urzędniczej, to jednak starał się być blisko posługi
duszpasterskiej. Posługiwał jako wikariusz czy rezydent w warszawskich
parafiach. A więc kapłanowi, pracownikowi sądu, który szafował sprawiedliwością,
orzekał o losach ludzkiego życia, nie znikała sprzed oczu praca duszpasterska,
do czego kapłan jest szczególnie powołany.
W grudniu 1981 r. Ksiądz Prymas Józef Glemp powierzył ks. Stefanowi stanowisko
proboszcza w parafii św. Barbary na Koszykach. Odtąd łączył pracę w sądzie
metropolitalnym z odpowiedzialnością duszpasterza parafii. Kościół parafialny
św. Barbary wymagał wtedy wielu inwestycji, szczególnie w kwestii wystroju
wnętrza. Poprzedni proboszczowie zdołali odbudować świątynię wysadzoną w
powietrze przez Niemców. Nowemu proboszczowi pozostało zatroszczyć się o
wyposażenie wnętrza. Po 25 latach, kiedy przechodził na emeryturę, pozostawił
świątynię w imponującym stanie. "W zamyśle mym było – jak pisze we wspomnieniach
– aby wystrój kościoła stał się pomocny w zbliżeniu wiernych do Pana Boga
poprzez swoje czytelne znaki. Po prostu, aby stał się katechezą". Oto opis
niektórych fragmentów podany przez duszpasterza ks. Stefana: "W głównym ołtarzu
umieszczona została ceramiczna mozaika przedstawiająca cel, do którego zmierza
każdy człowiek – niebo. W centralnej części w linii pionowej – Trójca
Przenajświętsza, poniżej znak Eucharystii. Z obydwu stron Trójcę Przenajświętszą
otaczają aniołowie, nieco niżej – święci apostołowie Piotr i Paweł, patroni
świątyni parafialnej, a znak Eucharystii adorują dwaj aniołowie. Zasadnicze
przesłanie: na ziemi Chrystus zostawił nam dar – siebie samego w Eucharystii,
dzięki której możemy osiągnąć niebo. (…) Pod kopułą świątyni: postacie 8
polskich świętych i błogosławionych symbolizujące osiem błogosławieństw. (…)
Umieszczenie tak wielu postaci powinno każdemu wchodzącemu do świątyni
przypominać, że te osoby, żyjące wśród nas w Polsce, osiągnęły cel wyznaczony
przez Pana Boga, a więc ja także powinienem do tego celu dążyć i go osiągnąć.
Oni są przy mnie; są moimi orędownikami u Boga i wypraszają dla mnie potrzebne
łaski. (…) Mozaika pod kopułą ma nas zachęcić do realizowania w swoim życiu
owych ośmiu błogosławieństw. Sylwetki Polaków umieszczone w mozaice dowodzą, że
jest to najbardziej realne.
Ostatnie przesłanie, jakie ma nieść wystrój świątyni, zawarte jest w mozaice nad
głównymi drzwiami. Przedstawia ona scenę z pierwszej pielgrzymki Ojca Świętego
do Ojczyzny, kiedy to na placu Zwycięstwa (obecnie pl. Piłsudskiego) Jan Paweł
II w czasie Mszy Świętej sprawowanej w obecności biskupów na czele z Prymasem
Tysiąclecia oraz bardzo licznie zebranych wiernych w zakończeniu homilii
powiedział tak bardzo znamienne słowa: 'Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze
ziemi. Tej ziemi’. Mozaika ta ma przypominać każdemu z nas, wychodzącemu ze
świątyni do swoich codziennych zajęć, że mamy 'odnawiać oblicze tej ziemi’ –
każdy na swój sposób i w miarę swoich możliwości" (s. 44-45).

O Panie, jestem Twoim sługą

Moi Drodzy! Pomyślmy! Ile w tym opisie jest głębi i dojrzałości duszpasterskiej
kapłana, który poświęcił swoje życie i żył dla Pana.
Ksiądz Jan Sikorski w zakończeniu homilii podczas Mszy św. jubileuszowej z racji
50-lecia kapłaństwa ks. Stefana powiedział:
"Kapłan w języku łacińskim ma dwa znaczenia – pontifex i sacerdos. Pontifex to
ten, kto buduje mosty. Ksiądz Stefan jako kapłan, duszpasterz, był jak most.
Budował więź między Bogiem a wiernymi, służył im modlitwą, posługą
sakramentalną, radą. Po prostu dawał siebie.
Drugie określenie kapłana to sacerdos – święty dar. Dziś dziękujemy przede
wszystkim Panu Bogu, że obdarzył nas wszystkich takim darem, jakim jest ks.
Stefan, a jemu samemu życzymy, by Bóg pozwolił mu jeszcze przed długie lata
sprawować tę piękną posługę" (s. 25).
Ksiądz Stefan w księdze jubileuszowej zamieścił wersety wyjęte z psalmów, które
charakteryzują jego kapłańską duchowość: "Czym się Panu odpłacę za wszystko, co
mi wyświadczył?" (Ps 116, 12). "O Panie, jestem Twoim sługą" (Ps 116, 16). Ile
dni Twojemu słudze zostaje? (Ps 119, 84). Życzenia kaznodziei jubileuszowego:
długich lat sprawowania posługi, na pewno były szczere.
Jednak plany Boże okazały się inne. W środę, 28 lipca, niespodziewanie zakończył
się bieg bogatego kapłańskiego życia ks. Stefana. Zakończone zostało pisanie
listu życia.
Przywołuję zacytowane na początku słowa Listu do Rzymian: "Nikt zaś z nas nie
żyje dla siebie i nikt nie umiera dla siebie; jeżeli bowiem żyjemy, żyjemy dla
Pana. I w życiu więc, i w śmierci należymy do Pana" (Rz 14, 7-8).
Drogi Kapłanie Stefanie, Kolego, Przyjacielu, Współbracie! Pozostawiłeś
świadectwo, że żyłeś dla Pana i umarłeś dla Pana. To świadectwo pozostawiłeś
także nam. Przyjmujemy je, byśmy umocnieni Twoim przykładem również na co dzień
żyli dla Pana.
Po Mszy św. i pożegnaniu ciała, wynosząc trumnę, będziemy śpiewać: "Niech
aniołowie zawiodą cię do raju". A ja do tych słów liturgii dodam swoje: Niech
święci i błogosławieni, którym służyłeś w ich drodze z nieba na ołtarze
Kościoła, i przyczyniłeś się do ich beatyfikacji czy kanonizacji, wyjdą
naprzeciw Tobie i zaprowadzą Cię przed oblicze Boga Najwyższego. Amen.

Tytuł i śródtytuły pochodzą od redakcji.

drukuj