Nie pytać Rosjan o zgodę
Z dr. Józefem Szaniawskim, historykiem, wykładowcą w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej, rozmawia Jacek Dytkowski
Polska nie może demontować bez zgody Rosjan pomników wdzięczności Armii Radzieckiej, które znajdują się na wykazie obustronnego porozumienia zawartego w 1994 roku…
– Polska nie powinna negocjować z Rosją czegokolwiek na temat pomników, które przedstawiają armię sowiecką. Tego typu negocjacje są bowiem naruszeniem polskiej suwerenności. Nie należymy już do imperium sowieckiego, nie jesteśmy w Układzie Warszawskim i o tym, co na naszym terytorium może się znajdować, Polacy powinni decydować suwerennie. Te pomniki powinny być usunięte w całości, bo postawiono je na chwałę okupacyjnej armii sowieckiej. Po 1945 r. Polska spod jednej okupacji niemieckiej dostała się pod nową – sowiecką. Na czele tej okupacji stał jeden z najgorszych zbrodniarzy w dziejach świata, czyli Józef Stalin. Są to pomniki tych samych żołnierzy, którzy mordowali polskich oficerów w Katyniu.
Jednak obowiązuje nas umowa międzynarodowa…
– Ta umowa, którą zawarł Andrzej Olechowski, ówczesny minister spraw zagranicznych, narusza prawo od samego początku. Nie jest przypadkiem, że podpisał ją akurat na polecenie prezydenta Lecha Wałęsy w okresie rządów koalicji SLD – PSL. To pokazuje, jak głęboko docierała agentura sowiecka w Polsce i jak daleko sięga ona nadal. Jeśli chodzi o te pomniki – wyrażają one sowiecki militaryzm i wcale nie czczą poległych żołnierzy. Tylko tak, jak osławiony pomnik „czterech śpiących”, gloryfikują okupanta i armię państwa, które nazywało się „Imperium zła”. Trzeba pamiętać, że ci sami żołnierze z czerwonymi gwiazdami na czapkach i hełmach pędzili na Syberię, mordowali tysiące polskich patriotów, żołnierzy Armii Krajowej i byli symbolem podboju Europy – nie tylko Polski. Dziwne, że nie ma w Warszawie pomników Ronalda Reagana, Tadeusza Kościuszki, Kazimierza Pułaskiego, a są poświęcone sowieckiemu okupantowi. To dla nas sytuacja nie do przyjęcia.
Dziękuję za rozmowę.
