Nie można redukować uprawnień osób wierzących
Mamy w Konstytucji zagwarantowane prawo obecności symboli w życiu publicznym – wskazują prawnicy specjalizujący się w prawie wyznaniowym.
Konstytucja gwarantuje prawo wyrażania swojej wiary w życiu publicznym – podkreśla ks. prof. Józef Krukowski (KUL) specjalizujący się w prawie wyznaniowym. Co oczywiście wiąże się ze swobodą używania symboli religijnych. Mówią o tym zapisy Konstytucji gwarantujące wolność religii, obejmujące swobodę jej „uzewnętrzniania”. Konstytucjonalista prof. Piotr Winczorek (UW) zwraca jednak uwagę, że zgodnie z Konstytucją polskie władze publiczne powinny zachować „bezstronność” w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych. – Gwarancja bezstronności zawiera klauzulę uzupełniającą, zapewniającą swobodną manifestację swoich przekonań w życiu publicznym – podkreśla ks. prof. Krukowski. Mówi, że nie możemy tego zapisu redukować tylko do konieczności zachowania tzw. neutralności światopoglądowej w sferze publicznej, tak jak się to dzieje we Francji. Dodaje, że ta klauzula została wniesiona podczas prac nad Konstytucją przez opozycję.
Jednak ogólne przepisy Konstytucji nie znajdują odzwierciedlenia w szczegółowych regulacjach, gdzie można – lub nie – umieszczać symbole religijne. Wyjątkiem są tu placówki oświatowe. – Prawo obowiązujące nie stwarza żadnych przeszkód w zakresie umieszczania krzyża w pomieszczeniach szkolnych, przeciwnie, dopuszcza to – mówi konstytucjonalista Ryszard Piotrowski (UW). – Jest rozporządzenie MEN mówiące, że krzyże mogą być wieszane w szkołach – wskazuje. Jak wyjaśniają to przedstawiciele kuratorium, pozostaje to w gestii każdej placówki szkolnej, dyrektora szkoły oraz rady pedagogicznej i rady rodziców. Piotrowski podkreśla, że obowiązujące prawo posiada domniemanie zgodności z Konstytucją. Jeżeli ktoś formułuje opinię, że jest inaczej i że krzyże powinny zniknąć ze szkół, to są tylko i wyłącznie „prywatne” opinie, które nie mają charakteru rozstrzygającego.
Ale czy krzyże można wieszać np. w urzędach czy szpitalach? – To jest wola ludzi, którzy tam pracują, którzy życzą sobie obecności krzyży zgodnie z prawem – mówi prof. Krukowski. Konstytucjonaliści oceniają, że z racji braku tutaj konkretnego przepisu – istnieją co najwyżej jakieś wewnętrzne zarządzenia – jest to pewna praktyka. – Tam, gdzie mamy do czynienia ze spełnieniem władztwa państwowego, państwo powinno być cofnięte o krok, na tej zasadzie bym rozstrzygał – uważa natomiast prof. Winczorek. Według niego, należy zachować daleko posunięty umiar każdej ze stron. Prawnik dodaje, że nawet w przypadku szkół obecność krzyży powinna być ograniczona raczej do salki katechetycznej.
Jednak rzecznik Episkopatu ks. Józef Kloch podkreśla, że Europa ma korzenie chrześcijańskie i dlatego nikogo nie powinna dziwić obecność symboli religijnych w miejscach, gdzie ludzie pracują i gdzie się uczą, ponieważ ludzie wierzący mają do tego prawo. – Krzyż jest symbolem religijnym i kulturowym, jego usuwanie jest zaprzeczeniem tożsamości kulturowej Europy – stwierdza ks. prof. Krukowski. Zwraca uwagę, że rewolucja francuska „posiała wrogość” w kwestii obecności religii w przestrzeni publicznej.
Prawo karne chroni przed publicznym znieważaniem „przedmioty czci religijnej”. – Państwo chroni przed obrażaniem przekonań obywateli, ale tutaj zredukowano to do tzw. uczuć religijnych – wyjaśnia ks. Krukowski. Dodaje, że szersza ochrona, np. obrazy imienia Bożego, jest zagwarantowana w prawie kościelnym, a po Soborze Watykańskim II Kościół nie zgłasza tak szerokich postulatów ochrony w prawie państwowym. Według karnisty prof. Piotra Kruszyńskiego (UW), ochrona przedmiotów czci religijnej jest wystarczająca.
Polska jest także związana prawem międzynarodowym, dlatego duże zaniepokojenie i oburzenie wywołało orzeczenie Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu w sprawie obecności krzyży w jednej ze szkół we Włoszech. Trybunał działa w oparciu o Europejską Konwencję Praw Człowieka ratyfikowaną przez w 1992 r. za rządów Hanny Suchockiej. W Sejmie, w którym były takie ugrupowania, jak Unia Demokratyczna, Konfederacja Polski Niepodległej, Sojusz Lewicy Demokratycznej, Zjednoczenie Chrześcijańsko-Narodowe, Porozumienie Centrum, Polskie Stronnictwo Ludowe, ustawę o ratyfikacji poparło 347 posłów, przeciw było 6, a wstrzymało się 18. Konwencję, do której nie można było zgłaszać zastrzeżeń co do konkretnych zapisów, jako umowę międzynarodową można wypowiedzieć, ale procedura taka trwa blisko 5 lat.
– Konwencję można wypowiedzieć, prawnie jest to możliwe, ale politycznie skomplikowane, ponieważ konwencja jest faktycznie powiązana z systemem Unii Europejskiej – wskazuje prof. Mariusz Muszyński (UKSW).
– Problemem nie jest sama konwencja – uważa dr Karol Karski (poseł PiS) specjalizujący się w prawie międzynarodowym. Podkreśla, że orzeczenie Trybunału nie ma jeszcze charakteru ostatecznego, a strona włoska będzie się odwoływać. – Liczę na to, że to orzeczenie się nie utrzyma – mówi poseł. Dodaje, iż wywiedzenie z prawa do wolności wyznania zakazu wieszania krzyży w szkołach jest sprzeczne z intencjami, jakie przyświecały twórcom tej konwencji.
Karski zaznacza, że orzeczenie dotyczy konkretnej sytuacji włoskiej i odwołuje się do obowiązującego tam prawa krajowego, które wyeliminowało krzyże z pomieszczeń publicznych. – W Polsce nie mamy takiego prawa – podkreśla.
Jednak dr Ireneusz Kamiński (PAN) uważa, że jeżeli ktoś zaskarżyłby obecność krzyży w polskich szkołach do Trybunału strasburskiego, wyrok byłby identyczny jak w przypadku sprawy Lautsi – Włochy. – To są niestety konsekwencje tego wyroku, że nawet jeden rodzic może kwestionować obecność krzyża – powiedział dr Kamiński podczas sesji naukowej na KUL.
Prawnik zauważył, że w skardze fińsko-włoskiej muzułmanki Lautsi nie podniesiono wolności przekonań, ale sięgnięto do innych argumentów. Mianowicie wykorzystano art. 2 jednego z dodatkowych protokołów do konwencji, z którego wynika, że edukacja w szkole powinna respektować przekonania rodziców. – To spowodowało, że zapadł taki wyrok, gdyby Lautsi powoływała się tylko na swobodę przekonań, wyrok byłby inny – ocenił Kamiński.
Trybunał uznał w swojej argumentacji, iż krzyż ma jednoznacznie religijny charakter, a co za tym idzie – stwierdził, że jeżeli w przestrzeni publicznej, jaką jest państwowa szkoła, pojawia się symbol pewnej religii, to jego obecność wskazuje na poparcie tej religii, którą ten symbol reprezentuje. Symbole takie oddziałują na młodych ludzi, a pani Lautsi sobie tego nie życzyła. – Jestem skłonny twierdzić, że jest coś na rzeczy w argumentacji, którą posłużył się Trybunał – powiedział prawnik. – Nie sądzę, żeby Wielka Izba zmieniła ten wyrok – ocenia.
– Wcale nie musi być tak, że krzyże ze szkół publicznych muszą zniknąć – zaznacza Kamiński. – Zróbmy coś, bo w Polsce ten problem może się pojawić – zwraca uwagę. Jego zdaniem, należy wypracować pewne procedury, reguły, które by „brały pod uwagę racje obu stron”, czyli także stanowiska rodziców, którzy sprzeciwiają się obecności krzyży w salach lekcyjnych. W ocenie prawnika, wówczas Trybunał nie wydałby takiego wyroku jak w sprawie Lautsi – Włochy.
Jako przykład stosowania takiego rozwiązania wskazał Bawarię, gdzie prawo umożliwia rodzicom decydowanie o umieszczeniu symboli religijnych w klasie, jeżeli nie kwestionują tego inni. Jak wyjaśnił ks. prof. Piotr Stanisz (KUL), w 1983 r. przyjęte tam przepisy oświatowe mówiące o wieszaniu krzyży w szkołach zostały zakwestionowane przez niemiecki Trybunał Konstytucyjny. Mimo to Bawaria w 1995 r. ponownie wprowadziła te regulacje z zastrzeżeniem, iż istnieje możliwość zdjęcia krzyża w sytuacji uzasadnionego sprzeciwu rodziców.
Kamiński podkreśla jednak, że wyrok w sprawie Lautsi nie jest „przekładalny” na obecność symboli religijnych w innych miejscach publicznych, a sugerowanie takich analogii jest nieporozumieniem.
Zenon Baranowski
