Na bohaterów zapotrzebowanie jest zawsze
Kamieniecki
Rzeszowski IPN przygotowuje ciekawą inicjatywę pn. "Przywrócić
pamięć". Na czym ona polega?
– Wspólnie z Kuratorium Oświaty i Wychowania w Rzeszowie chcemy
przywrócić pamięć o nieraz zapomnianych miejscach pochówku osób, które
walczyły bądź zginęły za wolną Polskę. Często pamięć tych osób
funkcjonuje tylko w środowiskach lokalnych, tymczasem zasługuje na coś
więcej. Przyświeca nam idea uporządkowania nagrobków, pomników czy
mogił, zapalenia symbolicznego znicza. Zależy nam również, aby osoba
bądź grupa osób, które się tego podejmą, przesłała do nas na adres
e-mail Klubu Łukasza Cieplińskiego [email protected] informację
o tym, kto i w jakim miejscu został pochowany i w związku z jaką
działalnością osoba ta jest typowana do przywrócenia pamięci zbiorowej.
Z kolei IPN umieści na stronie Klubu: www.klubcieplinskiego.pl,
interaktywną mapkę województwa, gdzie będzie można nanieść wszystkie te
miejsca pochówków i przeczytać, kogo one uwidaczniają.
Do jakiej grupy osób chcą Państwo dotrzeć ze swoją akcją?
– Pragniemy zaangażować społeczeństwo do bezpośredniego poszukiwania
śladów najnowszej historii Polski, związanych m.in. z represjami władzy
ludowej wobec Narodu. Nie chcemy jednak ograniczać się do konkretnej
grupy osób. Zależy nam na reakcji społeczeństwa, różnych środowisk,
także lokalnych, w których pamięć o osobach, które poprzez swoją
działalność, dokonania, a często ofiarę życia zasługują na
upamiętnienie, może i powinna być wzorem dla innych. Akcja potrwa do
końca listopada br. Następnie spróbujemy zrobić podsumowanie i
sprawdzić, z jakim odzewem inicjatywa ta się spotkała. Mamy nadzieję, że
z dużym.
To pierwsza taka inicjatywa?
– Tak, to pierwsza próba przywrócenia lokalnym społecznościom pamięci
osób często już zapomnianych, w takiej właśnie formie. Ostatnio, w
związku z tym, że pamięć narodowa jakby zaczyna ożywać: jest moda na
historię, także na historię regionalną, historię rodzinną; mamy zatem
nadzieję, że to ożywienie wpisze się także w naszą inicjatywę, w
szczególności, że listopad rozpoczyna się obchodami uroczystości
Wszystkich Świętych, a więc przypominania naszych zmarłych, wśród nich
także osób, które zasłużyły się dla Polski w sposób szczególny życiem i
niejednokrotnie męczeńską śmiercią.
Czy impulsem do tego była również katastrofa smoleńska?
– Bezpośrednio nie. Warto natomiast pamiętać, że poprzez tę katastrofę,
poprzez tragedię i śmierć osób najważniejszych w państwie rok 2010 stał
się wyjątkowy. Jednakże sama inicjatywa narodziła się w kontekście
przypomnienia i przywracania pamięci o zapomnianych bohaterach, a więc
ma jakby szerszy kontekst.
To jest wymagający temat. Nie obawia się Pani, że trudno będzie się z
nim przebić?
– Po pierwsze, wszyscy mamy świadomość, że dbałość o minione pokolenia,
o naszych przodków jest częścią naszej tożsamości narodowej, a przecież
robimy wszystko, by o tę tożsamość dbać. Po drugie, potrzebujemy
bohaterów, a niestety PRL i polityka historyczna prowadzona przez władze
komunistyczne zmierzała do zafałszowania, ale też do odsunięcia w
niepamięć tych, którzy rzeczywiście działali na rzecz niepodległego bytu
państwa polskiego. Tym samym wydźwięk tej naszej akcji jest jakby
podwójny: z jednej strony chodzi o dbałość o tożsamość narodową, a z
drugiej – o przywrócenie pamięci o bohaterach, którym niejednokrotnie
władze komunistyczne przypinały łatkę bandytów.
Odkryte miejsca pochówków mogą się stać kolejnymi śladami zbrodni
komunistycznych?
– Owszem. Przypomnę, że przed kilku laty został ogłoszony program
badawczo-edukacyjno IPN "Śladami zbrodni", dotyczący skomplikowanej
historii Polski lat 1944-1989. Historycy rzeszowskiego oddziału IPN
próbują dotrzeć do miejsc, gdzie były zlokalizowane Powiatowe Urzędy
Bezpieczeństwa Publicznego, więzienia doraźne, a także obozy sowieckie,
jak Turza czy Jastkowice na terenie Podkarpacia, w których dokonywano
zbrodni komunistycznych. Nie wszędzie jednak zachowały się materialne
dowody takich miejsc oraz dokonanych tam zbrodni. Dlatego czasem może
się zdarzyć, że miejsca pochówku niektórych osób okażą się śladem
zbrodni. Liczymy zatem, że dzięki naszej listopadowej akcji uda się
także zaktywizować program "Śladami zbrodni".
Dziękuję za rozmowę.
