My się wyłącznie bronimy

Z Waldemarem Tomaszewskim, przewodniczącym Akcji Wyborczej Polaków na
Litwie (AWPL), rozmawia Łukasz Sianożęcki

Prokuratura bardzo szybko wycofała się z prowadzenia śledztwa w związku z
rzekomym podżeganiem przez Pana do nienawiści narodowościowej w jednym z
wywiadów dla litewskiej prasy…

– Tak jak stwierdziliśmy w oficjalnym oświadczeniu, cała ta sytuacja była po
prostu absurdalna i skierowana wyłącznie na zastraszenie mojej osoby oraz
członków Akcji Wyborczej Polaków na Litwie.

Czy doniesienie do prokuratury złożone przez Partię Centrum i posła
Romualdasa Ozolasa to wyłącznie jednorazowa inicjatywa tego ugrupowania, czy
może działanie wpisujące się w szerszy kontekst antypolskiej polityki władz
litewskich?

– Nie po raz pierwszy spotykamy się z próbą wciągania struktur państwowych,
takich jak prokuratura czy policja, do wywierania określonych nacisków na polską
społeczność. Obecnie także ciągle toczy się w prokuraturze postępowanie wobec
mnie w kwestii rzekomego obrażenia posła Songaiły. Trwa to już trzy lata. Organy
ścigania trzykrotnie umarzały to śledztwo, lecz pan poseł odwoływał się do sądu,
który nakazywał wznowienie śledztwa. Jest to ewidentny przykład nękania i
niestety w związku z tym, że postępowanie toczy się nadal, do tych sytuacji
wciąż będzie dochodziło. W zaistniałej sytuacji te organy – zamiast zajmować się
egzekwowaniem prawa i ochroną interesów obywateli – atakują mnie i nasze
ugrupowanie.

Czyli nie tylko prokuraturę zaprzęga się do działań rozbijających polską
społeczność…

– W podobny kontekst wpisuje się działanie policji, która bada wybory do
Parlamentu Europejskiego z 2009 roku. Pod ich lupą znalazł się niemal cały aktyw
partyjny AWPL, który w tamtych dniach aktywnie uczestniczył w przygotowaniu
kampanii i w przebiegu wyborów. Bardzo często na polecenie prokuratury muszą się
oni stawiać na komisariatach policyjnych i wyjaśniać np., w jaki sposób w 2009
roku wykorzystywali… talony na paliwo. To jest przecież absurd. Legalnie
nabyte przez nas talony w ramach wydatków poniesionych na kampanię stają się
obecnie przedmiotem śledztwa. I dlatego teraz z tego, gdzie jeździli i gdzie
rozwieszali plakaty, musi się tłumaczyć blisko 500 osób.

Może chodzi o dokładne sprawdzenie przebiegu kampanii wyborczej?
– Ciągłe wykorzystywanie struktur państwowych do nękania i zastraszania pewnej
grupy społecznej w mojej opinii nie mieści się w standardach demokratycznego
państwa. Jest to też element brutalnej gry politycznej. Nasza partia cieszy się
bowiem coraz większym poparciem, i to trzeba jasno podkreślić, nawet wśród
Litwinów. Niemała ich część popiera nasze ugrupowanie. Widzą bowiem, że nasza
partia działa uczciwie, nie została wplątana w żadne skandale korupcyjne, i
doceniają to. Taka postawa ludności litewskiej wystraszyła niektórych naszych
oponentów, którzy teraz starają się nas osłabić takimi nieczystymi zagrywkami.
Wydaje mi się, że nękając nas w ten sposób, starają się wysłać sygnał w naszą
stronę o treści: "Siedźcie cicho, to nie będziecie mieli problemów". Lecz my nie
zamierzamy siedzieć cicho, ale konsekwentnie będziemy bronić naszych praw.

Czy w postawie tych polityków nieustannie skarżących Polaków do prokuratury
nie dostrzega Pan sporej hipokryzji? Ciągle oskarżając działaczy AWPL o
podsycanie nienawiści narodowościowej, sami rozpalają ją zdecydowanie
bardziej…

– Dokładnie tak jest. My przecież musimy się nieustannie bronić, choćby przed
takimi rzeczami, jak przyjęcie nowej ustawy o oświacie czy innymi godzącymi
wprost w nasze prawa. Nie możemy stać bezczynnie, tylko właśnie się bronić. Ale
i tego się nam odmawia, niezwłocznie podając nas do prokuratury. To jest co
najmniej dziwne.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj