Misjonarz Afryki, ambasador Polski
Przez 60 lat pracował na misji w Afryce, gdzie założył mnóstwo placówek
misyjnych, kaplic, wykształcił wielu katechistów. Dzisiaj przypada 100. rocznica
urodzin ks. kard. Adama Kozłowieckiego (1911-2007), wielkiego misjonarza i
ambasadora Polski.
– Pochodził z rodziny hrabiowskiej. Choć jego ojciec chciał, aby pozostał na
majątku, on wstąpił do jezuitów i został kapłanem. Już w listopadzie 1939 roku
został aresztowany przez gestapo i całą wojnę tułał się po obozach – najpierw w
Wiśniczu, potem w Oświęcimiu i Dachau. Kiedy zakończyła się wojna, od razu
zaczął przygotowywać się do wyjazdu na misje. Potem przez długie lata pracował w
Afryce, w Zambii – zwraca uwagę w rozmowie z nami ks. bp Edward Frankowski,
biskup pomocniczy diecezji sandomierskiej, na której terenie leży dziś rodzinna
wieś ks. kard. Kozłowieckiego – Huta Komorowska.
Ksiądz kardynał brał udział w obradach Soboru Watykańskiego II. Otrzymał Order
Zasługi RP oraz Krzyż Wielki Orderu Odrodzenia Polski, a także zambijski Order
Wolności. W 1998 r. Jan Paweł II wyniósł go do godności kardynalskiej. Do końca
pozostał misjonarzem. Zmarł w wieku 96 lat w Zambii.
Dzisiaj z okazji 100. rocznicy urodzin ks. kard. Kozłowieckiego w bazylice
konkatedralnej w Stalowej Woli zostanie odprawiona uroczysta Msza Święta. Po
niej rozpocznie się sesja naukowa. – Ksiądz kard. Adam Kozłowiecki był
człowiekiem niezwykłym, gorliwym kapłanem, kochał i szanował ludzi – podkreśla
ks. bp Frankowski. – Potrafił zachować wielką godność, a przecież był
męczennikiem – przeżył II wojną światową w obozach. To był wielki człowiek –
dodaje.
Małgorzata Pabis
