Mechanizm z republik bananowych

Z Bogdanem Święczkowskim, prokuratorem w stanie spoczynku, byłym
szefem Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, rozmawia Zenon Baranowski

Poręczenie majątkowe wobec podejrzanych o korupcję przy prywatyzacji
LOT-u i STOEN-u to nie za mało? Zwłaszcza że jeden z nich próbował uciekać w
obawie przed zatrzymaniem…

– To zależy od prokuratora. Jeżeli uzna, że takie środki zapobiegawcze są
wystarczające, to należy to przyjąć. Zasada jest taka, że najbardziej dolegliwy
środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania jest środkiem
nadzwyczajnym, kiedy naprawdę inne środki nie mogą spełnić swojego zadania. W
przypadku gen. Gromosława Czempińskiego to poręczenie wydaje się zasadne.
Natomiast jeżeli prawdą jest, że jeden z zatrzymanych przygotowywał się do
ucieczki, był przebrany, to w przypadku tej osoby należałoby jednak rozważyć
skierowanie wniosku do sądu o tymczasowe jej aresztowanie.

Śledztwo trwa dosyć długo, sześć lat. Prokuratura tłumaczy, że czekała
na liczne wnioski o pomoc prawną skierowane do kilku krajów…

– Można tak przypuszczać, ale trudno mi się odnosić do śledztwa, którego ustaleń
nie znamy. Niewątpliwie informacje związane z wieloma osobami publicznymi
pojawiały się w szeregu śledztw prowadzonych przez prokuraturę i służby
specjalne w latach 2006-2007, może niektóre z nich są obecnie finalizowane.

Od dawna pojawiają się informacje o podejrzanych, wręcz przestępczych,
działaniach na styku polityki i biznesu z funkcjonariuszami specsłużb w tle.

– Funkcjonariusze służb specjalnych często odchodzą na emerytury, gdy są w sile
wieku, a nasze państwo nie znalazło sposobu na zagospodarowanie inicjatywy,
energii i doświadczenia tych osób. W szczególności byłych szefów służb
specjalnych. Na zachodzie Europy tacy właśnie ludzie pełnią funkcje publiczne,
są parlamentarzystami, działają w różnego rodzaju komitetach doradczych.

Zagospodarowuje ich sfera publiczna, nie prywatna?
– Państwo potrafi ich wykorzystać do powiększania obszaru bezpieczeństwa
wewnętrznego i zewnętrznego. O tym się mówi od wielu lat. Polska w żaden sposób
nie oczekuje pomocy byłych szefów służb czy funkcjonariuszy, to oni sami próbują
się zrzeszać. Niektórzy z nich zaczynają działać w szarej strefie czy w
przestępczości gospodarczej. Takie pokusy dla tych ludzi istnieją. Oczywiście
może być jeszcze gorzej, kiedy angażują się oni w zorganizowaną przestępczość o
charakterze zbrojnym. Takie przypadki są na świecie znane, szczególnie gdy mamy
na myśli tzw. republiki bananowe. Niestety, jak się zdaje, bliżej nam do tych
krajów.

Należy przyjąć takie rozwiązanie, które by skutecznie uniemożliwiało
podobne działania?

– Zakazy – tak. Ale przede wszystkim chodzi o wykorzystanie tych osób przez
państwo.

Wiele osób, jak Petelicki, Milczanowski, broni Gromosława Czempińskiego,
było nie było zasłużonego np. w operacji "Samum" w Iraku czy w zorganizowaniu
GROM. Pytanie – co się stało z jego pozytywną postawą?

– Abstrahuję teraz od zarzutów wobec niego. Chodzi o to, że wiele osób z tych
kręgów czuje się niechcianymi, uniemożliwia się im działalność publiczną, więc
wchodzą w kręgi biznesowe, gdzie są duże pieniądze. Rodzi to chęć posiadania ich
jeszcze więcej. Jeżeli państwo nie potrafi skanalizować zainteresowań tych osób
dla bezpieczeństwa państwa, dla Polski, to one lokują swoje zainteresowania w
innych obszarach, często przekraczając linię i stając po drugiej stronie
barykady.

Prokuratura informuje, że intensywnie bada otoczkę innych prywatyzacji.
Jak to jest, że państwo dysponujące aparatem śledczym, określonymi służbami
pozwoliło na takie działania korupcyjne, których skala może być ogromna?

– Jest to problem III Rzeczypospolitej. Stworzono, w moim przekonaniu, system,
który umożliwiał przejmowanie za bezcen majątku prywatyzowanych przedsiębiorstw,
korumpowanie itp. Sam system NFI, wiem to z własnego doświadczenia, był jak
najbardziej korupcjogenny. Jest to jeden z grzechów głównych III RP. Proszę
pamiętać, że śledztwa, które teraz są finalizowane, częstokroć były
zapoczątkowane w latach 2005-2007, kiedy ministrem sprawiedliwości był Zbigniew
Ziobro, a ja byłem szefem Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Pewne rzeczy
udało się odkryć. Niestety, jak wszyscy publicznie o tym mówią, nastąpił powrót
do III RP. I ten system w tym zakresie wraca. Za kolejne 8-10 lat dowiemy się,
co się dzieje w chwili obecnej.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj