Laicyzm przegrywa z islamem
Ekspansja islamu podważa coraz skuteczniej francuską koncepcję
państwa laickiego. Remedium na to Paryż upatruje w wyeliminowaniu wszelkich
symboli i gestów religijnych z przestrzeni publicznej. Najwyższa Rada Integracji
(HCI) zastanawiała się od października 2009 r. nad obecnością religii w
miejscach publicznych. Niebawem przekaże swoje zalecenia premierowi Fran?ois
Fillonowi.
Przewodniczący rady Patrick Gaubert twierdzi, że będą to propozycje
odpowiadające na nowe sytuacje, których nie przewidziała ustawa z 1905 roku.
Tłumaczy, że nie chodzi o „jakieś antyislamskie pociągnięcia”, o co niektórzy
mogliby starać się posądzać HCI. Uważa, że prawo z 1905 r. oddziela przestrzeń
publiczną od prywatnej, ale nie mówi nic o przestrzeni cywilnej. Jego zdaniem,
wzrost siły islamu, religii o kolektywnym rycie, również zachwiał zlaicyzowanym
społeczeństwem francuskim. I tak HCI proponuje rozróżnienie trzech przestrzeni:
publicznej, cywilnej i intymnej, oraz zaostrzenie tzw. prawa laickości wszędzie
tam, gdzie działa władza publiczna. Dlatego domaga się, by oprócz
funkcjonariuszy państwowych wszyscy ich okazjonalni współpracownicy byli
zobligowani do tzw. neutralności. Dotyczyłoby to ławników i ławy przysięgłych,
rodziców towarzyszących dzieciom w wycieczkach szkolnych, ale już nie kobiet
noszących islamskie czadory. HCI domaga się też zakazu wszelkich symboli i
ubiorów religijnych w trakcie zebrań instancji samorządowych. Twierdzi też, że
„neutralność” jest obowiązkowa, kiedy mer występuje jako oficer służby
publicznej, udzielając ślubu cywilnego.
HCI chciałaby stworzyć „laickie
sanktuarium” ze wszystkich sfer publicznych, w tym z uniwersytetów. Zdaje sobie
jednak sprawę z tego, że zakaz używania symboli religijnych na państwowych
uczelniach byłby czymś bardzo trudnym, dlatego proponuje, by regulaminy
wewnętrzne uczelni zabraniały prozelityzmu manifestowanego podczas zajęć. HCI
chce, by historia religii była przedmiotem obowiązkowym w szkołach podstawowych.
Potwierdza, że w szpitalach państwowych muzułmanki nie mogą domagać się, by na
izbie przyjęć badającym je lekarzem była kobieta. Rada apeluje do merów o
respektowanie przepisu o wolności przemieszczania się na szosach publicznych
zakłócanego przez modły wyznawców Allaha.
Postuluje też, by w każdym
przedsiębiorstwie był tzw. kalendarz świąt, który uwzględniałby wymagania
pracowników wyznających różne religie i wynikające z niego okresy urlopowe.
Franciszek L. Ćwik, Caen
