Kupujemy ćwierć elektrowni jądrowej

Polska i Litwa wybudują wspólnie most energetyczny. Warszawa przyłączy się także do budowy reaktora energetycznego w Ignalinie na Litwie, mającego zastąpić obecny, który ma zostać wkrótce zlikwidowany. Takie są najważniejsze uzgodnienia wczorajszej oficjalnej wizyty premiera Jarosława Kaczyńskiego w Wilnie. Szef polskiego rządu zaznaczył też, że prawdopodobnie w najbliższy wtorek zapadną ostateczne decyzje dotyczące zakupu przez Polski Koncern Naftowy Orlen litewskiej rafinerii naftowej w Możejkach. Premier wyraził wczoraj nadzieję, że będzie mógł uczestniczyć osobiście w tym ważnym wydarzeniu.

Podpisanie dokumentu „Porozumienie w sprawie projektu połączenia pomiędzy litewskim i polskim systemem elektroenergetycznym” oraz wstępne decyzje dotyczące udziału Polski w budowie elektrowni atomowej w Ignalinie zdominowały wczorajszą wizytę. Jak tłumaczył premier Kaczyński, Polska będzie udziałowcem tego reaktora i pokryje jedną czwartą kosztów jej budowy. – Cztery kraje [wezmą udział w budowie – przyp. red.], a więc cztery równe części – powiedział na konferencji prasowej.

Na tę informację zareagowali niemal natychmiast Rosjanie, którzy zapowiedzieli… budowę własnej elektrowni w sąsiadującym z Litwą i Polską Kaliningradzie.

Wstępnie szacuje się, że koszt budowy nowej siłowni na Litwie wyniesie ok. 3-4 mld euro. Wynikałoby z tego, że strona polska musiałaby zainwestować w budowę od około 700 mln do miliarda euro. Dokładny kosztorys mają przedstawić wkrótce eksperci. Premier Kaczyński zaznaczył, że budowa elektrowni w Ignalinie nie jest konkurencyjna wobec budowy reaktora w Polsce. Ze strony polskiej w inwestycji ma uczestniczyć spółka Polskie Sieci Elektroenergetyczne.

Jarosław Kaczyński miał również wziąć udział w obradach Rady Bałtyckiej, do której należą Litwa, Estonia i Łotwa, ale z powodu trudnej sytuacji w kraju przyleciał do Wilna dopiero wczoraj przed południem. Efektem tych rozmów była decyzja o budowie wspólnej elektrowni atomowej.

Premier Kaczyński mimo spóźnienia spotkał się z szefami rządów Litwy, Łotwy i Estonii. Podczas spotkania z litewskim premierem podpisano umowę o budowie mostu energetycznego między Polską a Litwą. Techniczna integracja systemów energetycznych obu krajów ma kosztować ok. 290 mln euro. Firmy z obu krajów liczą jednak, że inwestycję wesprze finansowo Unia Europejska. Władze litewskie planują rozpoczęcie budowy mostu w przyszłym roku, zakończenie – w 2011. Rozbudowa infrastruktury w północno-wschodniej Polsce pochłonie 1,6 mld zł.

Premierzy czterech krajów wydali też wspólne oświadczenie, w którym podkreślili znaczenie współpracy. Zapowiedzieli także wystąpienie do Komisji Europejskiej, aby włączyła sieć połączeń – koniecznych do integracji bałtyckiego systemu energetycznego – do unijnego Priorytetowego Planu Połączeń i Infrastruktury.

– Zaczyna się bardzo ważny etap współpracy między trzema państwami Rady Bałtyckiej a Polską – powiedział na spotkaniu ze studentami i wykładowcami Instytutu Stosunków Międzynarodowych na Uniwersytecie Wileńskim szef litewskiego rządu Gediminas Kirkilas. W ten sposób ocenił on wyraźnie nasilone ostatnio kontakty między Polską i Litwą oraz projektowane wspólnie inwestycje energetyczne służące uniezależnieniu obu państw od importu energii i surowców energetycznych z Rosji. Premier przyznał, że prowadzone przed południem rozmowy państw Rady Bałtyckiej do najłatwiejszych nie należały, ale zakończyły się owocnie.

Wprawdzie nie doprecyzował, na czym miałaby polegać trudność owych rozmów, ale możemy się domyślać, że kwestia dotyczyła sprawy najwyższej wagi, a mianowicie energetyki. Tuż przed wizytą polskiego premiera na Litwie Łotwa i Estonia sprzeciwiły się udziałowi Polski w budowie elektrowni jądrowej w Ignalinie. Tymczasem wczoraj Agencja Reutera podała, że oba państwa nie tyle są przeciwne, ile żądają od Polski konkretnych propozycji.

Rozmowy na płaszczyźnie państw Rady Bałtyckiej – jak mówił Kirkilas – dotyczyły także budowy Gazociągu Północnego, kwestii budzącej niepokój zarówno Polski, jak i Litwy, a będącej zagrożeniem dla całego regionu bałtyckiego. Jego zdaniem, „gdyby państwa bałtyckie zawiązały porozumienie z Polską i Szwecją, można by wpłynąć na decyzję budowy gazociągu”.

Z kolei szef polskiego rządu zwrócił uwagę na aspekty polityczne. Podkreślił, że wielkie i niezwykłe dziedzictwo historii, łączące Polskę i Litwę, oba kraje winny wnieść do „wspólnego skarbca Europy”.

Wieczorem Jarosław Kaczyński odwiedził przedstawicieli Polaków na Litwie. Wyraz troski o nich, dał już w czasie popołudniowego spotkania na Uniwersytecie Wileńskim. Premier Kaczyński zapowiedział uregulowanie problemów Polaków i Litwinów mieszkających na Litwie. Szef rządu podkreślił, że znacznie zostaną zwiększone – nawet o kilkadziesiąt procent – środki finansowe przeznaczone na wsparcie naszych rodaków w tym kraju, m.in. aby umocnić polską oświatę.

Aneta Jezierska, Wilno

Tomasz Chmal, ekspert w dziedzinie energetyki z Instytutu Sobieskiego:

Uważam, że zaangażowanie się Polski na Litwie jest ze wszech miar uzasadnione. Budowa reaktora atomowego na Litwie jest z kilku powodów zdecydowanie łatwiejsza niż wybudowanie takiej elektrowni w Polsce. Po pierwsze, opinia publiczna w Polsce nie jest do końca przekonana, żeby taki reaktor w Polsce powstał. Po drugie, na Litwie jest już zakumulowana wiedza i kapitał intelektualny związany z budową takiej elektrowni. W Polsce musielibyśmy wszystko tworzyć niemal od początku. Z tego punktu widzenia oceniam ten projekt pozytywnie. Są jeszcze dwa aspekty negatywne takiego zaangażowania. Pierwszy jest taki, że budowa elektrowni jądrowej jest bardzo droga. To koszt kilku miliardów euro. Drugi to fakt, że elektrownia nie powstanie w Polsce. Wtedy zostałyby utworzone miejsca pracy i cała infrastruktura towarzysząca takiemu projektowi. Patrząc na projekt całościowo, trzeba też zwrócić uwagę, że budujemy strategiczne partnerstwo z Litwą w sektorze energetycznym w ramach Unii Europejskiej. Myślę tu o Możejkach, o połączeniu elektroenergetycznym, a teraz o projekcie budowy bloku w Ignalinie. I te punkty strategiczne można uznać za pozytywne. Trzeba jednak pamiętać, że po słowach i deklaracjach powinny powstać i intensywnie pracować zespoły robocze, które te wizje przekształcą w konkrety.

not. KP

drukuj