fot. PAP/Marian Zubrzycki

Ksiądz kardynał Konrad Krajewski objął urząd arcybiskupa metropolity łódzkiego

Ksiądz kardynał Konrad Krajewski oficjalnie i uroczyście objął w sobotę urząd metropolity łódzkiego, zastępując ks. kard. Grzegorza Rysia. W archikatedrze w Łodzi trwa ingres byłego wieloletniego jałmużnika papieskiego.

W trakcie uroczystości publicznie odczytano bullę papieską. Ojciec Święty napisał w niej, że Łódź potrzebuje dzielnych sterników, to jest mężów wyróżnionych godnością biskupią, aby mogła bezpiecznie przepłynąć przez morze tego świata do portu wiecznego zbawienia.

„Pobudzeni tymi myślami zwracamy nasze serce i umysł ku Tobie, czcigodny nasz bracie, z którego pilnej i prawdziwie niestrudzonej posłudze zarówno my sami, jak i trzej nasi poprzednicy przez wiele korzystaliśmy, a którego działalność jako jałmużnika apostolskiego przyniosła znaczącą pomoc drogim nam ubogim i najbardziej potrzebujących” – podkreślił papież Leon XIV, zwracając do nowego zwierzchnika archidiecezji łódzkiej.

Jak dodał, nie ma wątpliwości, że obdarzony wieloma darami natury i łaski ks. kard. K. Krajewski będzie mógł posługę w roli arcybiskupa metropolity Kościoła łódzkiego pełnić oraz rozwijać w sposób coraz bardziej owocny.

Po odczytaniu bulli papieskiej i przyjęciu symbolu władzy pasterskiej – historycznego pastorału pierwszego biskupa łódzkiego Wincentego Tymienieckiego – nowy metropolita łódzki zajął miejsce na katedrze. Tam przyjął homagium – hołd składany przez biskupów pomocniczych, duchowieństwo, zakonników i świeckich.

Przed rozpoczęciem Eucharystii nowy metropolita został uroczyście wprowadzony przez kapitułę katedralną do łódzkiej bazyliki archikatedralnej. Liturgię rozpoczął nuncjusz apostolski, ks. abp Antonio Guido Filipazzi.

W uroczystej Mszy św. biorą udział ks. kardynałowie, ponad pięćdziesięciu ks. arcybiskupów i ks. biskupów, wśród nich poprzedni metropolita łódzki, a obecnie krakowski, ks. kard. Grzegorz Ryś, blisko pół tysiąca księży, przedstawiciele władz państwowych oraz licznie zgromadzeni wierni.

PAP

drukuj