Krótka pamięć posła (ministra) Kalisza?

Według posła Ryszarda Kalisza, premier Kaczyński odpowiada za to, że
"realizując koncepcję wykluczenia dużych grup obywateli, stworzył system
eliminowania poszczególnych osób zaliczonych do tych grup". Zapewne to właśnie
ta "wstrząsająca" diagnoza przyczyniła się do sformułowania przez komisję
śledczą ds. śmierci Barbary Blidy wniosku o postawienie przed Trybunałem Stanu
byłego premiera Jarosława Kaczyńskiego i byłego ministra sprawiedliwości
Zbigniewa Ziobrę. Warto więc przypomnieć kilka faktów, o których wiele mediów
zapomniało lub wolało je przemilczeć.

Ostatnim premierem, przed objęciem władzy przez Prawo i Sprawiedliwość, był
Marek Belka, który pełnił swoją funkcję od 24 czerwca 2004 do 19 października
2005 roku. Od samego początku funkcjonowania rządu premiera Marka Belki
ministrem spraw wewnętrznych i administracji był Ryszard Kalisz, któremu
podlegała policja. Co więcej, to w czasie jego urzędowania, we wrześniu 2004
roku, po licznych artykułach o przekrętach w branży górniczej zostało wszczęte
postępowanie sprawdzające. W październiku 2004 r. formalne śledztwo w sprawie
prowadził Wydział do Walki z Przestępczością Gospodarczą Komendy Wojewódzkiej
Policji w Katowicach. W wyniku zebranych dowodów w lutym 2005 roku zatrzymana
została Barbara Kmiecik zwana "śląską Alexis", której przedstawiono zarzuty, a
sąd zastosował wobec podejrzanej tymczasowe aresztowanie. 31 marca 2005 roku
ówczesna poseł SLD Barbara Blida zostaje przesłuchana w charakterze świadka. Do
kolejnych dwóch przesłuchań doszło jeszcze w maju 2005 roku. Warto w tym
momencie zaznaczyć, że Prawo i Sprawiedliwość doszło do władzy w październiku
2005 roku, zaś premier Kaczyński rozpoczął formalne urzędowanie 14 lipca 2006
roku, zakończył zaś 16 listopada 2007 roku.

Fakty mówią jedno
Nie jest prawdą, że za czasów Prawa i Sprawiedliwości rozpoczęto tzw. nagonkę na
przeciwników politycznych. Nie jest prawdą, że była to walka z układem
opozycyjnym. Pojawia się jeszcze jedno ważne pytanie, jakiego nikt przez
ostatnie cztery lata nie postawił: dlaczego na członka komisji został wybrany
przez Sejm Ryszard Kalisz, osoba, która – jak widać – nie jest neutralna w całej
sprawie? Wspomniane na początku fakty wyjaśniają wiele w zachowaniu posła
Kalisza oraz forsowane przez niego absurdalne wnioski końcowe wobec premiera
Kaczyńskiego i ministra Ziobry.
Poseł Ryszard Kalisz z uporem podtrzymuje wnioski dawno umorzone przez
prokuraturę w czasach koalicji PO i PSL. W kwietniu br. Prokuratura Okręgowa w
Łodzi umorzyła śledztwo dotyczące rzekomego zacierania śladów w miejscu
zdarzenia po śmierci Blidy. Komisja do dziś twierdzi inaczej. Rok wcześniej ta
sama prokuratura umorzyła postępowanie dotyczące wątków rzekomych nacisków na
prokuratorów ze strony polityków PiS, przesłuchanych zostało dwudziestu
prokuratorów. Komisja mimo wszystko twierdzi inaczej. Dwa ważne filary,
oskarżenia posła Kalisza, legły w gruzach, ale – jak widać – bez fundamentów da
się "zbudować" oskarżenia.

Pytanie, po co ta farsa
Zwracam uwagę, że na drugi dzień po przegłosowaniu wniosków komisji śledczej
media, nawet najbardziej przychylne władzy, milczały. Wnioski komisji są na tyle
mało realne, że nikt z publicystów i dziennikarzy nie wyraził chęci podpisania
się pod postulatem posła (mecenasa) Kalisza. W połowie sierpnia można się
spodziewać wysłuchania raportu komisji przez Sejm, ale nie będzie głosowania,
zostanie do niego załączone zdanie odrębne PiS. Zatem nowy Sejm będzie tym,
który podejmie ostateczną decyzję w sprawie premiera Kaczyńskiego i ministra
Ziobry.
A co miał napisać poseł Kalisz? Że komisja zmarnowała czas i pieniądze
podatnika? Że szukanie "kija" na premiera Kaczyńskiego to klęska taka sama jak
majstrowanie przy delegalizacji Prawa i Sprawiedliwości czy wysyłanie na badania
psychiatryczne Kaczyńskiego? Bez wątpienia śmierć człowieka jest wielkim
dramatem, ale wykorzystywanie tego dramatu w celach politycznych jest niesmaczne
i naganne. Postawienie przed Trybunałem Stanu wymaga twardych dowodów złamania
Konstytucji RP lub ustawy. Jak dotychczas sędziowie Trybunału nie mieli przez
ostatnie dwadzieścia lat wiele roboty mimo kilku przypadków. Można wnioskować,
że cała sprawa ma wymiar wyborczy bez poważnego uzasadnienia. Premierowi Tuskowi
jest na rękę, że poseł Kalisz zrobił za PO najgorszą robotę. Niewykluczone, że
będzie potrzeba kilku dymisji dla uspokojenia opinii społecznej. Obrzucanie
błotem premiera Kaczyńskiego to sprawdzona metoda, warto jednak przypomnieć, że
błoto ma to do siebie, że nie tylko spada na obrzucanego, ale i na
obrzucającego. Tym razem poseł Kalisz doskonale wykonał robotę za PO i PSL, a
błoto i tak przyschnie na SLD. Do nowych wyborów zostały niecałe trzy miesiące i
– jak widać – "wszystkie chwyty dozwolone", jeżeli wyborcy wyrażą na to zgodę.

 

Andrzej Maciejewski

drukuj